Co już było ?

29 sierpnia 2012

19...Rozmowy..

Już dawno tak dobrze mi się nie spało, czułem się taki wypoczęty. Trochę nie chętnie otworzyłem oczy, Min Ji jeszcze spała, głowę trzymała na mnie. Czułem się dziwnie szczęśliwy. najwyraźniej ona również wyjątkowo dobrze spała. Gdy zaczęła się budzić chciałem automatycznie zamknąć oczy jednak nie zdążyłem. Zerwała się raptownie i lekko zarumieniła. Wczoraj to ona wprawiła mnie w zakłopotanie, a dziś najwyraźniej ja ją. Patrzyła na mnie i chciała coś powiedzieć tylko chyba nie wiedziała co.
-Wyspałaś się?
-yy.....tak
Muszę przyznać, że był to całkiem uroczy widok.
-To dobrze. W takim razie jak mnie nie będzie masz spać z nim.
Podałem jej swojego wielkiego pluszaka w kształcie pandy. Uśmiechnęła się jedynie.
-Dbaj o nią, jest magiczna.
-Dobrze
Nie mając już za bardzo wyboru musiałem wstać i zacząć zbierać się do wylotu.

[Min Ji]
Hong Ki i Jong Hun zbierali już ostatnie rzeczy, samochód miał przyjechać po nich za około 20 minut. W kuchni jadł właśnie śniadanie Seung Hyun.
-A Ty nie w szkole?
-Myślałaś, że zostawimy Cię samą?
Do kuchni wpadli najstarsi.
-My już jedziemy.
Zanim zdążyliśmy cokolwiek odpowiedzieć ich już nie było w domu.
-Musimy zaraz wyjść z Jolie.
I w ten sposób chciałam czy nie musiałam wyjść na spacer. Doszliśmy do pobliskiego parku. Najwyraźniej upodobali sobie to miejsce bo chyba tylko tu przychodzą. Możliwe, że to dlatego, że dla normalnej osoby młodej to miejsce było po prostu nudne, niczym się nie wyróżniało. Było tu za to sporo osób starszych gdy robiło się ciepło, a jak wiadomo wśród emerytów nie cieszyli się jakąś popularnością więc nie musieli się o nic martwić. Usiedliśmy na ławce pod wielkim drzewem na którym jeszcze nie było liści.
-Musimy porozmawiać. Jesteście dość zabawni ale ile można.
Patrzyłam na niego jak na kosmitę i zastanawiałam się o co mu może chodzić.
-Nie, nie przybyłem tu z marsa by zrobić Ci pranie mózgu tylko jestem waszym przyjacielem który chce wam otworzyć w końcu oczy.
-A może by tak troszkę jaśniej?
-Chodzi mi o wasze podchody z Hong Kim.
-Ale jakie podchody? jesteśmy przyjaciółmi.
-Czyżby? Kiedy myślałaś, że spotyka się z IU to jak się czułaś?
-Byłam trochę zła?
-Ponieważ?
-Może byłam odrobinę zazdrosna.
-Więc mamy już jakiś postęp.Kiedy potrzebowałaś pomocy to zadzwoniłaś właśnie do niego.
-To akurat był przypadek.
W tym przypadku miałam coś na swoją obronę. Ale czy takie skuteczne? Nie wiedziałam do kogo dzwonię ale wiedziałam do kogo chciałabym. Czy był sens opierać się prawdzie. Tak kochałam tego dziecinnego wariata ale jakie to miała znaczenie?
-Dobrze może to był zły przykład.
-Nie. Masz racje. Kocham go ale to nie ma znaczenia.
-To połowa sukcesu już za mną. Więc czemu mu powiedziałaś, ze jest dla Ciebie jak brat?
Nie ukrywał swojego przedwczesnego zadowolenia.
-Ponieważ stwierdził, że pewne wydarzenie nie miało żadnego znaczenia i lepiej o tym zapomnieć, a po za tym ciągle powtarza, że nie może się z nikim spotykać. To rozwiązanie wydało mi się najlepsze.
-Widzę, że muszę go trochę wytłumaczyć. Domyślam się, że Cię pocałował, a później najwyraźniej stchórzył i postanowił się wycofać. Słyszałaś już co się stało jakiś czas temu i skąd to jego dziwne zachowanie się brało. Owszem wtedy menadżer powiedział mu, że ma się z nikim nie spotykać. Jednak chodziło mu o niewłaściwe osoby by nie wywołać jakiegoś skandalu ani żeby nie skończył  tak jak ostatnio. Jego poprzedniej dziewczyny za bardzo nie lubiliśmy wydawała nam się jakaś dziwna i mieliśmy racje. Ale ty jesteś inna i z Tobą nie zabroniłby się mu spotykać. nasz menadżer nie jest złym człowiekiem. A Hong Ki używa tej wymówki bo tak mu wygodniej. Boi się zaangażować, nie chce powtórki. Powiedziałaś mu, że jest jak brat więc teraz przekonuje sam siebie, że tak faktycznie jest. Rezultat z tego jest jedynie taki, że oboje chcecie dobrze jednak tylko się męczycie. Porozmawiaj z nim i daj mu szanse.
-Ale...
-Przemyśl to, a teraz wracajmy.


[Hong Ki]
Była 3 w nocy. Właśnie wróciliśmy do hotelowego pokoju. Tak, witaj sławo, żegnaj życie. Ale nie mogę narzekać sam tego chciałem.Poszedłem się umyć jako pierwszy jednak to nie spowodowało, że zasnołem też jako pierwszy. Położyłem się do łóżka, a Jong Hun wszedł do łazienki. Czułem zmęczenie jednak cały czas zastanawiałem się jak w domu. Min Ji pewnie już śpi, a wcześniej nie miałem czasu nawet napisać do niej. Z moich przemyśleń wyrwał lider.
-Czemu jeszcze nie śpisz? O 6 musimy wstać.
-Jakoś nie mogę zasnąć.
-Napisz do niej, rano przeczyta i Ci odpisze a teraz śpij.
-A jeśli coś się wydarzyło?
-To byśmy już o tym wiedzieli.
-Ale jakoś dziwnie się czuję.
-Ponieważ tęsknisz już za Min Ji i pewnie za Jolie też bo o resztę Cię nie posądzam. Możesz  Ty w końcu pojąć,  że się zakochałeś idioto? Więc jak już wszystko wyjaśnione to idę spać.
-że co?
Jong Hun zamiast zasnąć wybuchnął śmiechem.
-Miałeś spać.
-Ale Twój zdziwiony wyraz twarzy mi na to nie pozwala.
Odwróciłem się do niego tyłem i wyciągnąłem spod poduszki telefon. Napisałem smsa o treści "Mam nadzieję, że Cię nie obudziłem. Jak Ci miną dzień? U nas wszystko dobrze." i wysłałem do Min Ji. Nie oczekiwałem odpowiedzi jednak otrzymałem ją po jakiś 2 minutach. "Nie nie obudziłeś. Nie mogę zasnąć. Dzień zaliczam do udanych." Zastanawiałem się chwilę co powinienem odpisać, aż w końcu po prostu wybrałem jej numer. Musiałam mówić szeptem by nie obudzić tego marudy obok.
-Czemu nie możesz spać?
-Nie wiem a Ty?
-Brakuje mi tu czegoś.
-Hong Ki, chciałabym z Tobą porozmawiać.
-Tak?
-Ale jak wrócisz.
-Mogę chociaż wiedzieć o czym?
-O Tobie, o mnie i o wszystkim.
Byłem nieco zdziwiony.
-Pod jednym warunkiem?
-Jakim?
-Przytul się teraz do mojej pandy i spróbuj zasnąć.
-To nic nie daje.
-Więc Ci jeszcze zaśpiewam.
 Zacząłem po cichu śpiewać nasze piosenki, aż nie miałem pewności, że już śpi.


 Nawet nie wiedziałam, że mam to na dysku...ciekawe co jeszcze skrywa mój komputer xD

A to zdjęcie po prostu pokochałam. Ta poza mówi wszystko, a jeszcze te jego włosy, ubóstwiam je xp

To, że dziś więcej zdjęć nie jest takie przypadkowe. 
Po pierwsze tak z dobrego serduszka.
Po drugie bo je lubię xp 
A po trzecie mniej radosne (przynajmniej dla mnie). Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że przez jakiś czas nie będę miała dostępu do internetu więc jest to równe z tym, ze nie będę nic pisać,ani niestety czytać waszych blogów. mam nadzieje, że nie potrwa to jednak długo. Postaram się napisać trochę i ustawić by dodało się w jakiś przypadkowy dzień jednak nie wiem czy dam radę. Dlatego nie zdziwcie się jeśli tu się coś pojawi a u was nie będę zostawiała komentarzy. Wybaczcie mi i obiecuję, że wszystko nadrobię jak już będę mogła.
Postaram się dziś jeszcze zrobić nową zakładkę jednak nie obiecuję, że się ona pojawi ponieważ mam teraz na głowie jeszcze 2 miesięczne kociaki które zostały przez kogoś wyrzucone więc miauczą mi cały dzień, a jeszcze muszę poszukać im nowego domu bo u mnie niestety nie za bardzo mogą zostać.

22 sierpnia 2012

18..Zabawa w błocie..

Stałem przed szafą i rzucałem na łóżko kolejne rzeczy. Min Ji siedziała tylko i składała wszystko następnie
 chowając do walizki.
-Mówiłeś, że lecicie na 3 dni
-No tak.
Rzuciłem w jej stronę kolejną parę spodni.
-To na co Ci tyle rzeczy?
-Niby 3 dni ale przebierać się będę z tysiąc razy bo na każde spotkanie co innego. Wiesz gdzieś nie wypada iść w czymś a w następne miejsce nie mogę iść akurat w tym co byłem przed chwilą.
-Ale po co Ci 5 dresów?
-Tak w razie jak bym miał czas iść na siłownie rano i wieczorem.
-A 2 pary kąpielówek?
-Gdybym chciał popływać.
-No dobra ale po co Ci krótkie spodenki?
-No jak to po co? A jeśli zrobiło by się nagle ciepło?
-O tej porze roku?
-No dobra nie pakuj ich.
-Wiesz, że jesteś jak duże dziecko?
-Jak każdy w tym domu. 
 -Czemu się tak na mnie patrzysz?
-Ponieważ w końcu się uśmiechnęłaś
Zdecydowanie jej uśmiech był najpiękniejszą rzeczą jaką widziałem. Gdy chociażby tylko lekko się uśmiechała od razu jej oczy również stawały się radosne. Nie mogła nic ukryć, każde uczucie miała wypisane właśnie w tych wielkich brązowych oczach. Wystarczyło ją poznać by wiedzieć wszystko.
-To chyba wszystko już.
-Twoja walizka i tak się już nie zamyka
-To może zrezygnuję z kilku rzeczy.

[Min Ji]
-Wychodzimy
-Nie chce
-Nie marudź musisz wyjść z domu.
W końcu uległam Hong Kiemu i ubrałam się. On naciągnął jeszcze tylko czapkę i nałożył kaptur i niestety wyszliśmy. Nie miałam na to najmniejszej ochoty zwłaszcza, że dziś strasznie wiało i wszędzie było błoto i kałuże. Poszliśmy z Jolie do parku. Labrador biegał radośnie omijając wodę a my usiedliśmy na jednej z ławek.  a dokładniej to ja usiadłam a Hong Ki położył się kładąc głowę mi na kolanach. Odruchowo zaczęłam bawić się sznurkami przy jego kapturze.
-Kiedyś spędzałem wiele czasu na patrzenie na chmury. Już nawet zapomniałem jak bardzo to lubiłem.
-Jako dziecko uwielbiałam jeździć na wieś i nocą patrzeć na gwiazdy. Tu jest zbyt widno by chociaż jedną zobaczyć.
-Zabiorę Cie kiedyś w takie miejsce, że na pewno zobaczysz ich wiele.
-Min Ji?
Oderwałam wzrok z przyjaciela i spojrzałam przed siebie. Stał tam nie kto inny jak Taemin. Hong Ki leniwie się podniósł a ja od razu rzuciłam się młodemu chłopakowi na szyję. Sama jego obecność sprawiała, że człowiek zaczynał się uśmiechać.
-Słyszałem co się stało. Tak mi przykro.
-Tak wszystkim jest przykro.
Hong Ki brzmiał teraz jak obrażony 4 latek.
-Widzę, że przeszkadzam. W razie czego dzwoń.
Pocałował mnie w policzek i poszedł. Hong Ki za to bez słowa zaczął kierować się w stronę domu.
-Hej, poczekaj!
-Może idź z nim?
Zamiast się zatrzymał to jeszcze bardziej przyspieszył.  Zaczęłam za nim biec.
-Czy ty jesteś zazdrosny?
Zrobił najgorszą rzecz jaką tylko mógł- stanął. Wpadłam na niego i oboje wylądowaliśmy w błocie. Miałam o tyle komfortową sytuacje, że leżałam na plecach Hong Kiego. Jednym ruchem wokalisty znalazłam się pod nim. Jednak nie byłam w stanie myśleć, że teraz i ja jestem cała brudna ponieważ nie mogłam powstrzymać się od śmiechu na widok twarzy blondyna z której jeszcze ściekało błotko.
-Aż takie to zabawne?
-Tak
Długo nie było mi do śmiechu ponieważ wymazał mi całą twarz.
-Miałaś racje to całkiem zabawne.
I tak właśnie zaczęliśmy naszą błotną wojnę. Na całe szczęście w taką pogodę park nie cieszy się popularnością i byliśmy sami. Jolie siedziała obok nas i szczekała.
-Dobra wystarczy!! Wracajmy już.
Gdy wstaliśmy z ziemi oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Wyglądaliśmy jak jakieś dzieci bagien. Zasłoniliśmy twarze i czym szybciej poszliśmy do domu. Oczywiście po drodze nie obyło się bez dziwnych spojrzeń i komentarzy. W jak najlepszych humorach weszliśmy do domu.
-Jak wy wyglądacie?!!!
Jong Hyun najwyraźniej nie podzielał naszego dobrego nastroju.
-Trochę nas poniosło.
Nie mogliśmy powstrzymać śmiechu, a w wściekłość lidera tylko to nasilała.
-W tej chwili do swoich łazienek się myć.
Spojrzeliśmy na siebie i wybuchnęliśmy jeszcze większym śmiechem.
-Co wam tak do śmiechu?
-Jesteś pewien, że mamy iść natychmiast się myć w SWOICH łazienkach?
-A co w tym takiego śmiesznego?
-Mamy wspólną.
-Hong Ki skorzystaj z mojej. Tylko posprzątaj po sobie.


Było już późno. Razem z Hong Kim postanowiliśmy, że jeszcze tą jedną noc spędzę w jego pokoju. Ten uparty osioł stwierdził, że łóżko aktualnie należny do mnie, a on może się przespać na podłodze.
-Hong Ki...
-Tak?
-Zimno mi.
-Przynieść Ci koc?
-Nie
-Więc co mam zrobić?
-Przyjść do mnie
Gdy położył się już obok przytuliłam się do niego niczym do pluszowego misia.
-Więc jak byłeś dziś zazdrosny?
Musiałam w końcu się dowiedzieć czy to co każdy powtarza jest prawdą.
-Nie. Przecież możesz spotykać się z kim chcesz.
Podniosłam się nieco by spojrzeć mu w oczy.
-Nie odwracaj wzroku. Spójrz na mnie.
Mimo, że było ciemno i tak dobrze widziałam to zakłopotanie w jego spojrzeniu. Przyciągnął mnie jeszcze bliżej, serce waliło mi jak głupie, zresztą nie tylko moje.
-Sama powiedziałaś, że jestem dla Ciebie jak brat. A bracia nie powinni zabraniać spotykać się z kimś kto nie jest złą osobą.
-No tak, masz racje.
Ponownie przytuliłam się do niego i zamknęłam oczy.
-Nie mam racji.
-Co powiedziałeś?
-Nic takiego, śpij już.

 Czerwony kapturek w wersji Hong Kiego xD

3 sierpnia 2012

17..Menadżer..

To była jedna z najdłuższych nocy w moim życiu. Nawet  na chwilę nie zmrużyłem oka. Cały czas zastanawiałem się co mogę zrobić, a najgorsze było to, że nic nie jestem w stanie. Mogę jedynie czekać i patrzeć, być obok i nic więcej. Czuje się taki bezsilny. Bliska mi osoba cierpi a ja nic z tym nie mogę zrobić. W ogóle jak ktoś mógł chcieć zrobić jej krzywdę? Nie jestem w stanie tego zrozumieć.  Min Ji zasnęła po raz kolejny i tym razem wygląda znacznie spokojniej i się nie budzi. Na zegarku właśnie dochodziła 6. Przykryłem ją i wykorzystując to, że śpi poszedłem do kuchni zrobić śniadanie. Tylko co mam zrobić? Może najpierw wycisnę sok z pomarańczy.
-Nie wierze własnym oczom, Hong Ki robi coś dobrowolnie w kuchni.
To Jong Hun musiał już zejść by przygotować dla wszystkich posiłek.
-Chciałem tylko zrobić coś dla Min Ji.
Położył mi rękę na ramieniu.
-Nie musisz się tłumaczyć, rozumiem. Jak noc?
-zasypiała kilka razy jednak od razu się budziła jednak to nic nowego koszmary ją prześladują chyba co noc. A teraz jakimś cudem śpi.
-Zajmij się nią.
-Powiedz Pani Song, że musiałem wyjść i mnie nie ma.
-Oczywiście. Jak tylko pojedzie pojadę po rzeczy Min Ji
-Dziękuje.
Pomógł mi w przygotowaniu śniadania. Ustawiłem wszystko i zaniosłem do pokoju.
-Długo nie śpisz?
-Nie, właśnie się obudziłam.
Gdyby nie obtarcia na nadgarstkach i to spojrzenie wyglądała by całkiem słodko. Siedziała po turecku w moich ubraniach które były nieco za duże. 
-Przyniosłem Ci śniadanie.
-Dziękuje.
-Pani Song niedługo jedzie. Chcesz wrócić do swojego pokoju?
-Mogła bym jeszcze tylko jedną noc..
-Możesz być tu ile tylko chcesz.
Usiadłem ponownie na fotelu i czekałem w milczeniu.


Wrócili już ze szkoły. Poprosiłem Seung Hyuna by przyprowadził Aye. Skoro ja nic nie mogę zrobić to może chociaż najlepsza przyjaciółka? Zapukali do drzwi po czym weszli. Oczy najmłodszej zrobiły się znacznie większe niż zawsze.
-Przepraszam, że nie byłam z Tobą. Powinnam przyjechać.
Rzuciła się przyjaciółce na szyje. Reakcja Min Ji zaskoczyła nawet mnie. Odepchnęła ja tak, że dziewczyna poleciała na podłogę. Dopiero po chwili musiała się zorientować co zrobiła.
-Przepraszam.
Schowała twarz w ręce i zaczęła płakać.
-Nic się  nie stało. Przecież nic mi nie jest.
Aya wstała z podłogi, chciała objąć ją ponownie.
-Przepraszam, nie mogę. Nie zasługuję. proszę idź już.
Może to jednak nie był najlepszy pomysł.
-Porozmawiajmy.
-Nie
Aya patrzyła  na mnie z nadzieją w oczach.
-Idźcie już  chyba jest za wcześnie.
Wyszli, a my znowu zostaliśmy sami. Usiadłem obok niej na łóżku.
-Nie zasługuję na to wszystko. Jestem zwykłą dziwką.
-O czym ty mówisz?
-To co on wczoraj mówił. Nie wiesz jaka byłam.
-Ale wiem jaka jesteś teraz.
Wziąłem ją za rękę jednak szybko ją wyrwała, a w oczach ponownie zagościło jej przerażenie. Pociągnąłem ja do siebie i objąłem. Szarpała się chwilę.
-Przecież wiesz, że nic Ci nie zrobię.
Uspokoiła się.
-Od teraz będę Cię chronić już zawsze. Rozumiesz?
-Ale...
-Gdy będziesz przy mnie nic Ci się nie stanie. Będę już zawsze przy Tobie.
Wytarłem łzę spływającą po jej policzku i pocałowałem ją w czoło.  Ktoś zapukał. Czemu akurat teraz? Wsadził głowę do środka Jae Jin.
-Wybacz, że przeszkadzam ale musisz na chwilę przyjść.
-Zaczekaj, zaraz wrócę.
Poszedłem za nim. W pokoju czekał już nasz menadżer.
-Jak miło, że już wszyscy są. Pojutrze Jong Hun razem z Hong Kim lecą na wyspę Jeju.
-Czy mógłby jechać ktoś zamiast mnie?
Przecież nie mogłem teraz wyjechać. 
-Niestety już nie mogę wprowadzić żadnych zmian. Po za tym reszta ma szkołę. A wy i tak polecicie jedynie na 3 dni.
3 dni? przecież na chwilę obecną to wieczność.
-Nie przejmuj zajmę się wszystkim.
Seung Hyun chyba wiedział o co mi chodzi.
-No dobrze to już wszystko ustalone więc będę jechać.
bez słowa wróciłem do pokoju. Teraz panowała w nim atmosfera wybuchowa jedno załamane, a drugie wkurzone.
-Co się stało
-Przed chwilą powiedziałem Ci, że będę już zawsze Cię chronił i będę przy Tobie.
-Nikt Cie do tego nie zmuszał. Jeśli wycofasz się z tego nie będę miała Ci tego za złe.
-źle mnie zrozumiałaś. Chcę to robić! Ale muszę wyjechać na 3 dni. Nie mogę jechać, nie chcę.
-Ale musisz. A ja tu będę czekała i nic mi się w tym czasie nie stanie.



Wiem, że krótkie ale nie mam czasu więcej napisać a zaraz jadę na kilka dni. Miałam napisać po powrocie jednak  istnieje możliwość, że z czasem będzie kiepsko więc jest teraz :)

31 lipca 2012

16..Nieproszony gość..

Stołówka pełna pomimo, że wszystkie pierwsze klasy gdzieś wyszły. Jedyny wolny stolik totalnie na uboczu, przez nikogo nie zauważalny. Wręcz idealny. Częściowo zasłania go filar, tuż przy ścianie, praktycznie zawsze pusty. Siadam przy nim niemal nie zauważalna.
-Co tak na uboczu?
-bezpieczne położenie.
Seung Hyun uśmiechnął się po czym usiadł obok mnie.
-Gdzie Min Hwan i Jae Jin?
-Poszli coś załatwić.Coś się wydarzyło między Tobą a Hong Kim?
-Nie rozmawialiśmy od dnia w którym miała przyjechać Twoja mama, czy coś się stało?
-Tamtego dnia wrócił jakiś wkurzony,a teraz chodzi jakby przybity. Może mi się tylko wydaje no nie wiem.
-Na pewno nic się nie dzieje. Słyszałam, że Twoja mama chciała poznać Aye
-Tak, wczoraj ją zabrałem do domu. Na szczęście polubiła ją.
-Każdy ją lubi.
-I tu masz racje. Cieszę się gdy mama mnie odwiedza ale już nie mogę się doczekać kiedy wyjedzie i Ty do nas wrócisz. Jakoś tak nudno i pusto ostatnio się zrobiło.
-Spokojnie jutro po szkole wracam. Wczoraj wieczorem oglądałam z Ayą You're beautiful i tak się zastanawiam czy tamta Jole to ta sama co jest u was?
-Dokładnie ta sama. Hong Ki bardzo się zżył z nią na planie a jego wypadek był zaraz po skończeniu nagrywania. Ponieważ zaczął się zachowywać trochę jak Jeremy to udało nam się załatwić mu tą suczkę. Jak tak teraz na to patrzę to ta drama sporo wniosła w nasze życie.
Spojrzałam na niego pytająco, niby co takiego wniosła?
-Odwieźliśmy go kiedyś na plan i strasznie spodobał nam się tamten dom więc w podobnym stylu wybudowaliśmy nasz tyle, że nieco większy. Pojawił się u nas pies a dzięki niemu Ty, dzięki Tobie mam dziewczynę, no i najważniejsze Hong Ki znormalniał o ile kiedykolwiek był normalny.
-Podobno nic nie dzieję się bez przyczyny.
-Też tak myślę. Przemyślałaś już propozycję Taemina?
-Ta szkoła tańca może być całkiem dobrym pomysłem.
-A ta druga propozycja?
-To też Ci powiedział? To uważam za zły pomysł. Jesteśmy przyjaciółmi i na tym zakończmy temat.

Kiedy kończyłam zmywać naczynia po kolacji ktoś zaczął pukać do drzwi. Byłam przekonana, że to Hong Ki więc jak głupia pobiegłam otworzyć. Doznałam lekkiego szoku gdy w drzwiach stał jakiś obcy facet.
-Witaj. Jestem Han Kim. Kiedyś byliśmy przyjaciółmi. Ji-ho powiedział mi, że wielu rzeczy nie pamiętasz, w każdym razie chciałbym z Tobą chwilę porozmawiać.
Może i miał w swoim wyglądzie coś co mówiło "jestem złym chłopcem lepiej nie podchodź" ale wydawał się na prawdę miły, a jego głos wydawał mi się dobrze znany.
-Wejdź zrobię herbaty.
Zaprzałym dwie filiżanki zielonej herbaty i postawiłam je na ławie.
-Czy coś się stało, że tak nagle przyszedłeś?
-Właściwie to tak. Jakiś czas temu policja złapała Ji-ho. Wczoraj miał sprawę w sądzie i dostał dożywocie. Uważam, że powinnaś wiedzieć mimo, że nie jesteście już razem.
-Ten człowiek nie ma ze mną już nic wspólnego ale i tak dziękuje za fatygę.
-Ależ jaką fatygę nie ukrywam, że chciałem też Cię zobaczyć.
-Mówiłeś, że byliśmy przyjaciółmi
-Tak nasza trójka była bardzo bliska dla siebie. Jednak nigdy nie byłaś aż tak bliska jakbym tego chciał.
Przysunął się  nieco do mnie, a jego oczy się zmieniły. Było to nieco niepokojące. Musiało mi się to jednak wydawać, siedzę tu już któryś dzień sama i po prostu wariuje powoli.
-Powierzył mi opiekę nad wszystkimi. Teraz to ja wszystkiego pilnuję. Liczę, że nie tylko to dostanę.
Teraz na pewno mi się nie wydaję. Przysunął się znacznie bliżej.
-Myślę, że powinieneś już pójść
-Nie denerwuj się tak. Nie zrobię niczego czego byś już nie robiła.
Nerwowo przełknęłam ślinę, a on przejeżdżał palcem po moim obojczyku szepcząc mi do ucha.
-Wiele razy opowiadał mi jaka to jesteś niesamowita w łóżku. Nawet nie wiesz ile razy chciałem mu powiedzieć, że wiem, że swój najlepszy seks przeżyłem z Tobą zaraz po tym jak złamał Ci rękę. Ty tego żałowałaś, a ja marzyłem by to powtórzyć. Czekałem na to tyle czasu, aż nadszedł ten dzień.
Próbowałam go zepchnąć z siebie jednak był zbyt ciężki, czułam jego zimną dłoń pod swoim ubraniem. Bałam się i to strasznie. Wyciągnęłam za plecami swój telefon i wybrałam jakiś numer oby to był jego numer...

[Hong Ki]
Siedzieliśmy wszyscy przy stole jedząc pożegnalną kolacje. Czas z Panią Song był zawsze bardzo udany. Jednak cały czas zastanawiałem się co u Min Ji. Może powinienem do niej zadzwonić, albo wtedy jednak podjechać bliżej i wejść, a nie uciekać? Telefon w moje kieszeni zaczął wibrować. To ona dzwoniła, więc nie jest na mnie zła.
-Przepraszam na chwilę.
Wstałem i jak najszybciej poszedłem do kuchni by odebrać.
-Cześć
Nie odpowiedziała mi. Nieco dziwne.
-Słyszysz mnie?
Nadal nic. Chciałem się już rozłączyć gdy  usłyszałem jej cichy głos proszący o pomoc oraz głos jakiegoś mężczyzny. Wpadłem  do pokoju, wszyscy patrzyli się na mnie ze zdziwionymi minami.
-Jae Jin, Min Hwan mogę was na chwilę prosić?
Wyszli razem ze mną z domu
-Co się stało?
-Musimy jechać
-Gdzie?
-Do Min Ji
-Hong Ki co się dzieje?
-Nie wiem ale przed chwilą miałem dziwny telefon od niej.

[Min Hwan]
Hong Ki jechał jak szalony. W ciągu chwili byliśmy już na miejscu. Bez żadnego pukania  wpadł do środka a my zaraz za nim. Zamurowało mnie. Przez chwilę nie mogłem nic zrobić. Gdy tylko weszliśmy Mi Ji leżała na kanapie w rozdartych ubraniach a nad nią był jakiś facet. Jednak teraz Hong Ki wyciągał go na zewnątrz a Jae Jin szedł za nim. Gdy się otrząsnąłem podbiegłem do Min Ji biorąc z fotela koc i owijając ją nim. Cała się trzęsła, a łzy spływały jej po policzkach.  Ręce miała związane więc rozciąłem sznurek, który zostawił obtarcia.  Nie była w stanie już nic powiedzieć, dławiła się od płaczu.
-Gdzie...gdzie..jest Hong Ki?
-Spokojnie zaraz przyjdzie.
Jak na zawołanie wszedł, a tuż za nim Jae Jin wrzeszcząc na niego. Nawet nie wiem co mówił, nic do mnie nie docierało. Mogłem się jedynie domyślać patrząc na Hong Kiego, że go poniosło. Miał jedynie rozcięty policzek jednak ubranie zaplamione krwią. Był zły i to bardzo, jego oczy niemal płonęły,a jednocześnie pokazywały przeraźliwy smutek. Odsunąłem się się od niej, miałem wrażenie, że sam zaraz mogę oberwać Jednak Hong Ki podszedł wziął Min Ji na ręce i zaczął kierować się do wyjścia.
-Wracamy do domu. Jutro przyjedziemy po rzeczy.
Usiadłem z przodu samochodu obok Jae Jina. Nikt się nie odezwał całą drogę. Było słychać jedynie ciche szlochanie.

[Hong Ki]
Weszliśmy do domu tylnym wejściem. Nie mogliśmy ryzykować. Zaprowadziłem Min Ji do swojego pokoju. Zdążyłem się jedynie przebrać w czyste ubrania jak już wszyscy byli u mnie.
-Co się stało?
-Niech Jae Jin wam wszystko powie.
-Trzymaj, Min Hwan powiedział, że się przyda.
Seung Hyun podał mi apteczkę.
Nie wiedzieli co powiedzieć. Sam też nie wiedziałem. Jeszcze nigdy nie widzieliśmy jej w tak okropnym stanie. Przerażenie w oczach, zapuchnięta twarz od płaczu jednym słowem przygnębiający widok.
-Do czasu, aż mama Seung Hyuna nie wyjedzie będzie w moim pokoju tak by nie dowiedziała się, ze tu jest. Starajcie się jutro zachowywać jakby nic się nie stało.
-To chyba najlepsze rozwiązanie wracajmy już do swoich pokoi.
Jong Hyun najwyraźniej poparł moją decyzje i wszyscy wyszli. Wziąłem Min Ji za rękę by ją przemyć jednak zabrała ją od razu.
-Nic Ci nie zrobię. Chcę tylko to przemyć.
Patrzyła na mnie nie pewnie ale w końcu wysunęła ręce przed siebie. Gdy skończyłem zająłem się swoim policzkiem. Było już późno nawet bardzo późno.
-Spróbuj zasnąć.
Nie oczekiwałem, że jest w stanie spać jednak co mogę jeszcze zrobić?
-Chcesz zostać sama?
Pokiwała przecząco głową. Usiadłem na fotelu. To miała być najdłuższa noc...


Nawet już sama nie wiem ile razy to zmieniałam..między tym a poprzednim miało być jeszcze coś jednak jakoś mi nie pasowało, nie wychodziło nic sensownego więc przyspieszyłam nieco akcje, może dlatego, że jakoś ostatnio nie mam ochoty pisać niczego wesołego ani czegoś takiego. Więc jak na razie wybaczcie może niedługo to się zmieni.

24 lipca 2012

15...Zazdrość

Jak zawsze gdy coś trzeba zrobić to wszyscy zasypiają. To już chyba jakaś tradycja tego domu. Popijam poranną kawę patrząc jak wszyscy biegają po domu szykując się do wyjścia. Czy ja też wyglądam tak zabawnie gdy się spieszę?
-Za 20 minut zaczynacie zajęcia wychodźcie już bo się spóźnicie.
Jong Hun tylko ich poganiał. Czy ktoś mu powiedział, że bycie liderem zespołu nie oznacza bawienie się w naszą matkę?
-Nie mogę znaleźć swojej marynarki.
Odwieczny problem Seung Hynuna, opracował już nawet teorie o nocnych skrzatach które chowają mu ubrania. Ale osobiście myślę, że to Jong Hun po porostu nie może znieść tego bałaganu i mu sprząta. A podobno to ja jestem najbardziej dziecinny tutaj, czy aby na pewno?
-Sprawdzałeś w szafie?
-Szafie? Ale czemu?
-Bo tam trzyma się ubrania?
-Ja ich tam nie chowam.
-Zauważyłem
mrukną pod nosem nasz lider. Jak tak patrze na to z boku to całkiem zabawnie to wygląda.
-Widział ktoś mój szalik?
Teraz Jae Jin się obudził.
-Możecie już jechać?!! Na co Ci szalik? Wsiadasz jedynie do samochodu i wysiadasz praktycznie przy drzwiach.
-Ale pasuje mi do oczu.
Nie mogłem z nich leżałem już na stole ze śmiechu.
-Trzymajcie mnie bo zaraz wam coś zrobię.
No cóż chyba tylko mnie to bawiło.
-Ale Min Hwan zmienił specjalnie torbę by pasował mu do nowych sznurowadeł. to czemu ja mam nie szukać swojego szaliczka?
-Bo się spóźnicie.
-To może Ty go szukaj a my pojedziemy już i tak muszę zabrać swój samochód.
-Ja z tobą więcej nie jadę.
Reakcja Min Hwana była zaskakująco szybko biorąc pod uwagę jego senny stan. No i przestało być zabawnie.
-A masz prawo jazdy?
-No jeszcze nie.
-Więc nie będziesz jeździła. Odprowadzimy go.
Posłała mi ironiczny uśmiech
-Zaczekam na zewnątrz.
-Znalazłem, możemy jechać.
Jae Jin w podskokach wyszedł.

Była godzina przerwy obiadowej więc podjechałem pod szkołę. Napisałem Min Ji by przyszła przed budynek. Stałem oparty i popijałem ciepły napój.  Gdzie ona może być i czemu nie idzie? Na samą myśl, że dziś nie wróci do nas jakoś robiło mi się dziwnie.
-Oppa!!
-O witaj Seul, nie zauważyłem cię.
Stała przede mną właśnie najbardziej popularna dziewczyna w tej szkole ze swoją świtą
-Co cię tu sprowadza? Słyszałam, że będziesz tu studiował.
-Tak. Czekam na kogoś.
Może i była ładna ale zdecydowanie nie interesowały mnie dziewczyny jej pokroju.
-Może wyjdziemy gdzieś wieczorem?
-Jestem ostatnio bardzo zajęty wybacz.
Rozglądałem się nerwowo na boki z nadzieją, że Min Ji niedługo się zjawi i wybawi mnie od niej.
-Na kogo czekasz? Jae Ji czy może Seung Hyun?
-Na koleżankę.....o idzie już. Min Ji tutaj!
Pomachałem jej by zauważyła mnie. Wydawała się niezbyt zadowolona widząc towarzystwo w jakim jestem jednak mimo to podeszła.
-Oppa nie marnuj czasu na takie dziewczyny.
-Wybacz Seul ale musimy już iść.
Wziąłem Min Ji za rękę i pociągnąłem w stronę samochodu.  Wyjąłem z kieszeni jej klucze.
-Musiałeś wszytko jeszcze bardziej pogarszać?
Chwyciła klucze i pobiegła w stronę szkoły.
-Zaczekaj chwilę.
Co ja takiego pogorszyłem? Czyżby mają nie za dobre relacje z Seul? Nie, to nie możliwe przecież Seul mimo swojej pozycji jest bardzo miła.

[Min Ji]
Chłopacy się dziś strasznie spieszyli ale mimo to mieli odwieźć mnie jeszcze do domu. Nie rozumiem czemu mama Seung Hyuna wprowadza, aż takie zamieszanie, przecież chce ich tylko odwiedzić nic więcej. Obok ich samochodu stał jeszcze jeden o który opierał się Taemin.
-Wiem, że miałem zadzwonić ale przejeżdżaliśmy tędy więc pomyślałem, że przyjedziemy po Ciebie.
Chciałam spojrzeć na chłopaków ale już siedzieli w samochodzie i odjeżdżali. Od kiedy oni są tacy szybcy?
-Chyba nie masz już wyboru i musisz jechać z nami.
-Chyba tak.
Z samochodu wysiadł drugi chłopak.
-To jest Key.
-Milo Cię poznać
-Ciebie również.
Wsiadłam do tyłu samochodu. Sposób w jaki na siebie patrzyli wydawał mi się dziwny, później chwycili się za ręce. Chwila czy oni są razem? Zatrzymali się przed sporym jednak nowoczesnym budynkiem.
-Tu mieszkamy
Uśmiechnął się młodszy chłopak. Poszliśmy do sali tanecznej. Była ogromna, znacznie większa niż ta na której ostatnio miałam okazje tańczyć.
-Co Ty dziś taka zła?
-Wszyscy chcą dobrze a jedyne co robią to rujnują wszystko
-Chodzi o to, że przyjechałem po ciebie? Należysz do tej części którą ta popularna chce zniszczyć?
-Skąd wiesz? Nie chodzi tylko o Ciebie, dziś Hong Ki przyjechał na chwilę.
-Nie zawsze byłem popularny. Sam przez to przechodziłem. Po za tym to widać. Jesteś ładna ale w szkole starasz się nie wyróżniać. Szłaś po cichu za chłopakami, nieco na uboczu. Ale jest na to sposób.
-Jaki?
-Zacznij się wyróżniać.
-Nie będzie gorzej?
-Będzie na początku ale później ją przyćmisz. A teraz jeśli pozwolisz chciałbym się przekonać jak faktycznie tańczysz.
Może to co mówił ma jakiś sens?
-A mogę tylko o coś spytać?
-Tak?
-Czy ty.....czy ty i Key?
-Czy jesteśmy razem?
-Yhy
-Od niedawna.
-Nie to, że mam coś przeciwko takim związkom, po prostu byłam ciekawa.
-Nie podejrzewałam Cię o to, żebyś miała. Spokojnie. A teraz zacznijmy. Więc tak ja będę Ci puszczał muzykę a ty po prostu tańcz co chcesz, swój układ, albo ten który widziałaś.
- No dobra.
[Taemim]
Jak zawsze pierwszą piosenką jaką puściłem była nasza a dokładniej Ring Ding Dong. Stałem pod ścianą i obserwowałem. Wydawała się dość dobra. Potrzeba jej podszkolenia ale się nadaje.
-Dobrze, nawet bardzo dobrze. Więc kolejna.
Teraz puściłem coś zagranicznego aby szansa, że zna była niewielka. Wybrałem więc Kat de Lune - Drop It  Low. radziła sobie nawet nieźle, byłem miło zaskoczony.
-Jeśli nie masz nic przeciwko jeszcze dwa utwory.
-Jasne, ty tu rządzisz.
Kolejne było JJ project- Bounce.
-Jak na razie bardzo dobrze. Jednak jeszcze taniec towarzyski by się przydał.
Wyjąłem z szafy parę szpilek w prawdopodobnie dobrym rozmiarze.
-Zobacz czy będą dobre. 
Spojrzała na mnie podejrzliwie.
-No co? W tym domu znajdziesz wszystko czego Ci potrzeba.
Miałem racje były dobre. Może trochę zbyt wysokie.
-Co powiesz na tango?
Na twarzy Min Ji pojawiło się lekkie przerażenie.
-Niech będzie
Puściłem muzykę i zaczęliśmy tańczyć. Była dość dobrą partnerką.
-No dobrze wiem już wszystko
Patrzyła na mnie ze zdziwnieniem
-Otwieram z Keyem szkołę tańca i potrzebujemy jeszcze jednego instruktora. Jesteś zainteresowana?
-Czy aby na pewno dam radę?
-Inaczej bym Ci tego nie proponował. Miała byś na początku najmłodszą grupę i z dwie godziny tygodniowo więc nie była byś specjalnie obciążona.
-Muszę to przemyśleć.
-Oczywiście. Planujemy zacząć za 2 miesiące więc przemyśl to dokładnie i daj mi znać. A teraz chodźmy coś zjeść. 

Było już późno więc odwiozłem Min Ji do domu. Staliśmy jeszcze chwilę na podjeździe.
-Mam dla Ciebie jeszcze jedną małą propozycje.
-Jaką?
-Najpierw szczerze odpowiedź. Co jest między tobą a Hong Kim?
-Nic. Jesteśmy przyjaciółmi.
-Miało być szczerze.
-Na prawdę jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-W takim razie to kwestia czasu. Chcę wam pomóc.
-Niby w czym?
-Myślałem, że to wy jesteście starsi. Więc zauważyłem jak na siebie patrzycie itd. Wiem, że on do Ciebie coś czuje i nie tylko ja to wiem ale nie przyznaje się sam sobie do tego i uważam, że potrzeba mu do tego motywacja.
-To znaczy?
-Wywołaj u niego poczucie zazdrości.
-To chyba nie jest najlepszy pomysł.
-Dwa domy dalej stoi samochód, należy do Hong Kiego musiało mu być głupio po dzisiejszym dniu jednak zobaczył mnie tutaj więc nie podjechał dalej. Jak myślisz czemu?

[Hong Ki]
Co on robi tam o tej porze? Czemu to ten gnojek ją odwozi? A tak właściwe co to mnie interesuje? Ciekawe o czym rozmawiają. Chwila moment! Czemu się przytulają?! Jak on mnie wkurza!




10 lipca 2012

14..Wywiad, Taemin, Mama..

Trochę się denerwowałem...już dawno nie udzielałem wywiadu a tym bardziej sam. Siedziałem na jednym z foteli na przeciwko kobiety prowadzącej program. Za chwilę mieliśmy wejść na wizję..ależ to denerwujące, powinienem być przyzwyczajony do transmisji na żywo. Nie znałem pytań, nic, mogłem się jedynie domyślać co chcą wiedzieć...tego co zawsze.
-Witam wszystkich, dziś jest z nami Hong Ki wokalista FT. Island.
Przesłodzony głos kobiety był wręcz irytujący jednak nie miałem wyboru musiałem się uśmiechać i grzecznie pomachać do kamery.
-Mieliście ostatnio sporą przerwę, czy wróciliście już na dobre?
-Tak, jak dobrze wiecie niedługo damy kilka koncertów. Wypoczęliśmy więc damy z siebie wszystko.
-Chodziły plotki, że przerwa była spowodowana chorobą.
-Nie, spokojnie żaden z nas na nic nie chorował. Potrzebowaliśmy odpoczynku.
Ehh jak ja nie lubię kłamać..zawsze wtedy gubię się.
-No dobrze więc przejdźmy do tematów które interesują całą Korę. Czy dobór piosenki na waszym ostatnim występie miał pokazać, że nie zapomniałeś o byłej dziewczynie i wciąż ją kochasz?   
-Nic z tych rzeczy. Ona jest przeszłością, nic do niej nie czuję a tym bardziej nie tęsknie za nią. 
-Więc może było to skierowane do jakże młodej, utalentowanej i ślicznej IU z którą ostatnio byłeś widziany?
-Muszę was zawieść, nic nas nie łączy, jesteśmy jedynie znajomymi.
-Więc ktoś inny podbił Twoje serce? Kim ona jest?
-Jak na razie jestem sam.
-W oczach i tym niewinnym uśmiechu widać, że to kwestia czasu. Ktoś jednak się pojawił w Twoim życiu i nieco je odmienił, to widać od razu.
-Tak, pojawiła się pewna dziewczyna, od pierwszej chwili znalazła miejsce w moim sercu jednak to moja przyjaciółka. Kocham ją jak siostrę.
-Nie mamy co liczyć na chociaż mały romans?
-Na razie nie myślę o tych rzeczach.
-Chodzą pogłoski, że Seung Hyun się z kimś spotyka, to prawda?
-To jego powinnaś spytać. Nie mogę się wypowiadać w czyimś imieniu.
-No dobrze. W takim razie bardzo Ci dziękuje za przybycie.
Co za ulga, że to koniec. Nie wytrzymał bym dłużej. Muszę wrócić do domu i trochę ochłonąć.

[Min Ji]
Postanowiliśmy nie poruszać kwestii wywiadu, w końcu nie powiedział nic co by mogło komuś zaszkodzić. Wszyscy się gdzieś rozeszli, Hong Ki poszedł z Jolie na spacer, Seng Hyun siedział ze mną a cała reszta gdzieś przepadła.
-Chyba ktoś pukał.
Widząc chęć do wstania gitarzysty sama musiałam się ruszyć.
-Dobra już idę otworzyć.
Po otwarciu drzwi moim oczom ukazał się młody chłopak o gęstych lekko falujących włosach i przesłodkim uśmiechu.
-Cześć, jestem Taemin. A ty pewnie jesteś Min Ji
-Hej. Zgadza się. Miło cię poznać. wejdź.
Chłopak od razu udał się do pokoju z którego przed chwilą wyszłam.
-O przyszedłeś już. To właśnie o niej Ci mówiłem.
-Przyszedłem ją poznać i może wstępnie umówić się.
Przyszedł do nas Hong Ki któremu chyba niezbyt spodobała się wizyta młodszego kolegi.
-Może podasz mi swój numer, jutro po szkole bym do Ciebie zadzwonił i umówilibyśmy się dokładnie.
Spojrzałam na Hong Kiego, odwrócił wzrok po czym wyszedł.
-Tak jasne.
Wymieniliśmy się numerami i już nie mogłam doczekać się jutra.  Do pokoju wpadł zdyszany chłopak. Pierwszy raz widziałam go na oczy. Trochę przypominał Seung Hyuna. Gitarzysta zerwał się z kanapy. Co jak co ale ten dzień stawał się coraz dziwniejszy.
-Co ty tu robisz?
-Też miło Cie widzieć. Nie przedstawisz mnie nawet?
-To mój młodszy brat Se Hyun, a to Min Ji, Taemina już znasz. Więc co tu robisz?
-Dostałem dziś rolę. Niby nic wielkiego.
-Poważnie? Tak się ciesze.
Uścisną brata prawie go dusząc. Musiał naprawdę się cieszyć.
-I jeszcze jedno?
-Tak?
-Mama chce przyjechać do ciebie i zobaczyć jak sobie radzicie.
-Kiedy?
-Nie powiedziała.
-Siadaj
-Nie, muszę już iść.

[Seung Hyun]
Telefon zaczął dzwonić. To była mama. Aż bałem się odebrać.
-Cześć mamo. Coś się stało?
-Witaj kochanie, jestem ciekawa jak sobie radzicie sami. Tak sobie pomyślałam, że przyjadę na kilka dni do was.
-Nie musisz, dajemy sobie radę. Nie stwarzaj sobie tylko problemów przez nas.
-Ale jakie problemu? Już wszystko załatwiłam. Jutro popołudniu przyjadę.
-mamo ale mam szkołę, nie ma mnie pół dnia w domu.
-Jeszcze pomyślę, że nie chcesz matki widzieć.
-Oczywiście, że chcę. Cieszę się, że przyjedziesz.
-Wiec nie ma problemu. To do zobaczenia jutro.
No i mamy problem. Jak ja powiem matce, że mieszka z nami dziewczyna? Zbiegłem do salonu gdzie wszyscy byli.
-Mamy problem.
-Co się stało?
-Moja mama jutro przyjedzie na kilka dni.
Wymieniali między sobą spojrzenia i czekali aż ktoś coś powie.
-Spokojnie. Pojadę do siebie i się o niczym nie dowie.
-To chyba będzie najlepsze rozwiązanie.
-Chodź pomogę Ci się spakować, a jutro rano zawiozę wszystko do ciebie.
Hong Ki mimo, że wyszedł z inicjatywą pomocy to jednak był jakiś dziwny, od kąt wrócił chodził jakiś podminowany jednak nie mogłem go teraz podpytać o co chodzi.

Taemin 


Seung Hyun ze swoim młodszym bratem xD

5 lipca 2012

13..Urodziny na balkonie...

Była już 9 nie miałam  wyboru musiałam wstać, a spałam równo 2 godziny. Szłam na pamięć do łazienki, dobrze, że w pokoju było nawet posprzątane bo inaczej przywitałabym się z podłogą wielokrotnie. Z zamkniętymi oczami weszłam do łazienki. Od razu poczułam jak uderzam w coś mokrego więc leniwie otworzyłam oczy.
-Przepraszam, nie wiedziałam, że tu jesteś....już wychodzę.
Tym czymś mokrym był Hong Ki owinięty jedynie w ręcznik.
-Zostań i tak już wychodziłem.
Zakładam, że wyglądałam już jak burak za to on uśmiechał się jakby nigdy nic. Przysunął się do mnie i zaczął szeptać mi do ucha.
-Zapomniałaś wczoraj o czymś
Po ciele przeszły mnie dreszcze. Odwdzięczyłam mu się tym samym. Przyciągnęłam go do siebie zarzucając ręce na szyję i stając na palcach.
-Nie zapomniałam o niczym. Po prostu wczoraj cały dzień Cie nie widziałam.
Odnosiłam wrażenie, że jego oddech był coraz mniej spokojny a wzrokiem uciekał jak tylko się dało.
-Wszystkiego najlepszego z okazji wczorajszych urodzin.
Na koniec cmoknęłam go w policzek i odsunęłam się.
-Dziękuje.
Wycofując się do pokoju ledwo co zmieścił się w drzwiach. Nie miałam jednak siły myśleć o tym co właśnie miało miejsce. Moim jedynym celem teraz było wzięcie zimnego prysznicu i rozbudzenie się.


Kończę  właśnie sprzątać pokój. Zostało nam już nie wiele czasu. Ma wrażenie jakby każdy zegar był przeciwko nam i raptem przyspieszył. Przygotowaniem jedzenia zajęli  się Min Hwan i Seung Hyun. Aż boję się wejść do kuchni. Postawiłam ostatnią szklankę na stoliku i gotowe. Pokój wyglądał dokładnie tak jak miał. Kilka kolorowych balonów i zwisających serpentyn tak by rozweselić pomieszczenie. Było czysto więc co tak zaczęło śmierdzieć? Szłam za nieprzyjemnym zapachem. I gdzie doszła? Prosto do kuchni.
-Co wy....
-Spokojnie. Troszkę się nam przypaliło.
-Nie ważne nie ma na to już czasu. Wyrzućcie to i otwórzcie okna bo już w całym domu śmierdzi.
-A co z jedzeniem?
Nie pewnie zapytał Min Hwan wyciągając z piekarnika coś czarnego.
-Myślę, że tego nikt nie zje wiec....zamówmy pizze?
-Już dzwonię, a wy idźcie już brać prysznic.

Wyszłam z łazienki w samej bieliźnie by znaleźć jakieś odpowiednie ubranie. Ale zamiast ubrania znalazłam na łóżku Seung Hyuna. Nie wiele myśląc chwyciłam bluzę z    fotela i ją założyłam.
-Co ty tu robisz?
-Czekam na Ciebie.
-Mogę wiedzieć po co?
-Możesz po prostu pójść ze mną.
-Muszę się ubrać.
-Myślę, że to będzie zbędne i tak za 2 minuty byś się rozbierała.
Czasem przez tego człowieka aż ręce opadają ale co zrobić. Zaciągnął mnie do swojego pokoju, dosłownie zaciągnął siłą i wepchnął za parawan.
-Rozbieraj się
-że co?!
-Spokojnie, zdejmij tylko bluzę i załóż to.
Podał mi granatową sukienkę. jak najszybciej wcisnęłam ją na siebie i przejrzałam się w lustrze wiszącym na ścianie.
-I jak?
-Czy nie jest ona zbyt...?
-Nie marudź tylko siadaj.
Posadził mnie na krześle i zaczął robić coś z moim włosami. Nie byłam w stanie zastanawiać się nawet co, bardziej skupiałam się na tym, że sukienka jest co prawda do połowy uda a nie krótsza co jest bardzo możliwe u gitarzysty ale za to ma odsłonięte całe plecy. Czułam się trochę niekomfortowo. Po ukończonej walce z moimi włosami przeszedł do makijażu.
-Teraz możesz wstać.
Stanęłam przed lustrem efekt zaszokował nawet mnie. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie wyglądałam tak dobrze.
-I na koniec nałóż je.
Podał mi szpilki w identycznym kolorze co sukienka.
-Jest idealnie. Powinien być zachwycony.
-Kto?
-O przyjechali już chodźmy.
Byłam przekonana, że przyjechali chłopacy z CN. Blue lub dziewczyny jednak oni wszyscy byli już od dawna.


Nadszedł czas na mój mini występ. Nerwy brały już górę. Gra na skrzypcach powodowała u mnie mieszane uczucia. Z jednej strony wewnętrzny ból a z drugiej coś w rodzaju szczęścia, czułam wtedy jakby brat był obok mnie, jakby trzymał mi rękę na ramieniu i wspierał w tym co robię. Czułam jak nogi zmieniają mi się w watę.
-Dasz radę. Chodźmy.
Zadowolony Seung Hyun usiadł przy fortepianie i zaczął grać. Już nie miałam wyboru również musiałam zacząć. Weszłam do pokoju, wzięłam głęboki oddech i nie zwracając uwagi na to, że ktoś jest tu jeszcze zaczęłam grać. Najpierw Beethoven, a następnie Vivaldi. Byłam świadoma tego, że nie było to idealne wykonanie jednak byłam zadowolona. Poczułam ulgę po zakończeniu. Jong Hwan podszedł do mnie i mnie uściskał.
-Tak się cieszę. To było wspaniałe.
-Dziękuje.
Reakcja Hong Kiego była bardzo podobna.   Jae Jin wniósł tort. Tak mieliśmy tylko jeden ponieważ nie było by komu zjeść dwóch, a tak świeczki włożyliśmy po obu jego stronach i musiało wystarczyć
Obecność alkoholu była już odczuwalna. Seung Hyun był zajęty Ayą, Min Hwan IU a cała reszta była pochłonięta rozmową na temat wspólnej trasy koncertowej. Tylko ja siedziałam na kanapie bez celu a raczej zasypiając powoli. OO nie nie możesz zasnąć. Nie ważne jak jesteś zmęczona musisz się rozbudzić.

[Hong Ki]
Było świetnie tylko czegoś brakowało. rozejrzałem się kolejny raz po pokoju i nigdzie nie było Min Ji. Jakiś czas temu wyszła i jeszcze nie wróciła.
-Przepraszam was na chwilę, zaraz wrócę.
Chodziłem po całym domu jej szukając i nic. Przecież nie rozpłynęłam się w powietrzu. Zrezygnowany już stanąłem  w jednym z pokoi. Tak! Znalazłem ją. Była na balkonie. Tylko co tam robiła? Było strasznie zimno, a z tej odległość mogłem już stwierdzić, że jest jej zimno.  Wziąłem swój kocyk i wyszedłem na balkon. Odwróciła się w moją stronę.
-Hong Ki tylko nie zamykaj drzwi.
-Czemu?
O co by nie chodziło było już za późno i się zamknęły. 
-Bo się zacinają.
-Nie możliwe
Chciałem je otworzyć ale faktycznie się nie dało.
-Przecież mówiłam, że się zacinają. Inaczej nie było by mnie tu już jakieś pół godziny temu.
Dopiero gdy podeszłem bliżej zobaczyłem, że cała się trzęsie. Pospiesznie najpierw zdjąłem marynarkę i nałożyłem ją na dziewczynę a następnie owinąłem ją kocem.  
-Będzie Ci zimno.
-Mną się na razie nie przejmuj to Ty tu zamarzasz nie ja.
-Zamarzniemy tu prawda...
-Już to widzę..te nagłówki w gazetach i w internecie..."Najprzystojniejszy wokalista w Korei zamarznął we własnym domu w trakcie imprezy. Towarzyszyła mu tajemnicza dziewczyna."
-Najprzystojniejszy? Pff...też sobie wymyśliłeś.
-Daj pomarzyć człowiekowi w ostatnich jego godzinach.
-Pomarz sobie.
-Ej..nie jestem przystojny?
Uśmiechnęła się w ten słodki sposób który lubiłem najbardziej. Sam ni wiem czemu ale zawsze od razu robiło mi się cieplej na sercu.
-Jesteś, jesteś. W końcu wszystkie gazety to piszą. Wszystkie Twoje fanki mają Cie za najprzystojniejszego.
-Ale czy według Ciebie jestem?
-Mieszkam z wami, żyje przy was i nie patrze na to czy jesteście przystojni czy nie. Każdy z was ma coś w swojej urodzie co przyciąga jednak ważniejsze jest to jacy jesteście to wasza osobowość sprawi, że jesteście niezwykli a nie to jak wyglądacie. 
Zaczynało być mi już zimno, jednak bardziej martwiło mnie to, że Min Ji nadal trzęsie się.
-Hong Ki
-Tak?
-Chodź
Zrobiła mi miejsce pod kocem. Niebo stawało się coraz bardziej pochmurne.Spróbowałem zadzwonić to kogoś z domu jednak nikt nie odbierał. Muzyka leciała tak głośno, że musieli nie słyszeć.
-Myślisz, że niedługo ktoś przyjdzie?
Już nie  żartowała, na prawdę zaczynała się martwić. Wiozłem ją na kolana, nawet nie protestowała wtuliła się tylko we mnie.
-Na pewno. Już na pewno zastanawiają się gdzie jesteśmy.
Siedzieliśmy w milczeniu z nadzieją, że zaraz ktoś się zjawi.
-Min Ji
Spojrzała na mnie sennie.
-Ej mała nie możesz tu zasnąć.
-Yhy
Drzwi od balkonu otworzyły się.
-Tylko nie zamykaj!
-Dobra ale nie krzycz.
Był to Yong Hwa.
-Co wy tu robicie? wszędzie was szukałem.
-Drzwi się zatrzasnęły. Pomóż mi.
Wziąłem Min Ji na ręce i zaniosłem do jej pokoju, a Yong Hwa otwierał drzwi. 
-Gdzie reszta?
-Nawaleni zasnęli.
Położyłem dziewczynę na łóżku.
-Przebierzcie się a ja zrobię wam gorącej herbaty.
Przebrałem się w swoim pokoju w dresy i poszukałem jakiś grubych dla Min Ji. Yong Hwa przyniósł nam kubki z ciepłym płynem.
-Chcecie coś jeszcze?
-Nie dzięki. To ty jesteś naszym gościem.
-To pójdę się gdzieś położyć.
-Idź do mojego pokoju. W ramach wdzięczności oddaje Ci swoje łóżko.
- A ty?
-Dam sobie radę.
Wyszedł. Wypiliśmy herbatę, od razu zrobiło się lepiej.
-W porządku?
-Tak, dzięki.
-W takim razie będę szedł. śpij dobrze.
-Zostań ze mną, proszę
Ucieszyłem się na te słowa, chyba gdzieś w głębi na to liczyłem. Przecież to normalne, że brat martwi się o siostrę i chce mieć pewność, że wszystko z nią w porządku prawda? Położyłem się obok niej na łóżku i przez chwilę patrzyłem jak śpi. Jong Hun pożałuje, że nie zrobił nic z tymi drzwiami i nie przeją się naszą nieobecnością tylko w najlepsze poszedł spać. Oj oni wszyscy będą jutro biedni.

Rano razem z Min Ji i Yong Hwanem poszliśmy do kuchni coś zjeść. Jakimś cudem żadne z nas chyba nie było chore, a cała reszta jeszcze spała. Ustaliliśmy, że po naszym śniadaniu nie mamy litości dla tych pijaków. na pierwszy cel obraliśmy sobie chłopaków z CN. Blue ponieważ na logikę  powinni spać w pokoju gdzie była cała impreza. Jednak to co tam zastaliśmy nieco nas zaskoczyło. Spali tam jedynie Jong Hun i Jae Jin jakby nigdy nic obejmujący się przez sen. Min Ji podeszła do wieży i puściła muzykę tak by było ją słychać w całym domu. Nasz lider wraz z basistą zerwali się momentalnie.
-Co się dzieję? Trzeba uciekać?
-Oj uciekaj drogi liderze nie zajmujący się własnym zespołem jeśli jeszcze możesz. 
-Z ciszcie muzykę głowa mi pęka. -Jae Jin
-Wczoraj my cierpieliśmy teraz wasza kolej.
-Ale o co wam chodzi?
-Nasz kochany i wszystko pamiętający Jong Hun zapomniał wezwać kogoś do naprawy drzwi balkonowych.
-Ajć! Coś się stało?
-Czy coś się stało? Może to, że gdyby nie Yong Hwan to pewnie zamarzlibyśmy tam.
Z pokoi wyszli już pozostali zaciekawieni hałasem. Jednocześnie posłaliśmy mordercze spojrzenie w stronę Seung Hyuna i Ayi
-Coś nie tak?
-Czemu nikt nie wpadł na pomysł aby nas poszukać?
-Nie chcieliśmy wam przeszkadzać.

[Min Ji]
Atmosfera w domu trochę już się rozluźniła. Może to dlatego, że wszyscy się już rozeszli, a ściekły Hong Ki poszedł na wywiad? W każdym razie było już lepiej. Włączyłam telewizor i czekałam na wywiad. Czym mniej czasu pozostawało do rozpoczęcia tym więcej osób się schodziło, aż w końcu był cały zespół, a wywiad się rozpoczął. To co usłyszeliśmy właśnie sprawiło, że musiałam się pilnować by nie zbierać szczęki z podłogi...
  

Wiem, że miało się to pojawić nieco wcześniej ale miałam mały problem z wyborem jakieś uczelni....jak będziecie wybierać to pamiętajcie by nie skupiać się  tylko na jednej bo jeśli z jakiegoś powodu nie można jednak do niej iść to się robi wielki problem...