Co już było ?

11 czerwca 2012

Pierwszy dzień szkoły..

Dobrze, że postanowiłem jednak zostać w pokoju Min Ji. Męczyły ją koszmary, nie wiem czy było to spowodowane filmem czy to tylko zbieg okoliczności ale cieszyłem się, że tu jestem. Tylko jaki ze mnie pożytek? Siedzie na fotelu i zastanawiam się czy ją budzić czy nie. W końcu sama usiadła i ciężko oddychała. Usiadłem na skraju łóżka i ją objąłem.
-Już wszystko dobrze. To był tylko zły sen.
-Hong Ki? Co Ty tu robisz?
-Mieszkam
-Nie co robisz w moim pokoju?
Spojrzała na fotel i koc leżący na nim.
-Spałeś tu?
-Wiem, że łatwo Cie przestraszyć i bałem się, że będziesz miała koszmary po tych horrorach więc postanowiłem tak dla pewności zostać z Tobą.
Kiedy tak teraz plątałem się w swoich myślach wydawało mi się to wszystko nielogiczne.
-Dziękuje, to miłe
-Pójdę już do siebie.
Złapała mnie za rękę.
-Zostań, proszę.


Obudziło mnie otwieranie drzwi. Do pokoju wsadził głowę Seung Hyun.
 -Min Ji wstawaj, dziś pierwszy dzień szkoły.
Odwróciłem się w stronę przyjaciela.
-Hong Ki? Przepraszam.
Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć już go nie było. Musiałem szybko interweniować zanim mogło by być już za późno.
-Min Ji wstawaj. Za godzinę jedziecie do szkoły.
gdy miałem już pewność, że wstanie a nie zaśnie ponownie poszedłem szukać Seung Hyuna.Na moje szczęście właśnie kończył jeść śniadanie niestety nie był sam.
-Chodź, musimy pogadać.
-Możemy jak wrócę?
-Nie.
Poszliśmy do mojego pokoju.
-To nie tak jak myślisz.
-A co według Ciebie myślę?
Może faktycznie wyolbrzymiłem sobie wszystko?
-Nie ważne. W każdym do niczego w nocy nie doszło. My tylko spaliśmy.
-Przecież o nic was nie posądzam. Znam was i wiem, że nie należycie do osób tego pokroju. Chociaż w waszym przypadku to tylko kwestia czasu, aż dojdzie do czegoś więcej.
-O co Ci chodzi? Spałem tam bo miała koszmary.
-A najpierw tam zostałeś bo się zakochałeś.
-Przecież wiesz, że akurat mi to nie wolno się zakochać.
-Zakaz zakazem ale serca nie oszukasz i nie zmusisz do niczego.
-Owszem kocham ją ale jak siostrę, a ona mnie jak brata. Nic po za tym.
-Skoro macie się za rodzeństwo to trochę chore uczucia was łączą.
-O co Ci chodzi?
-Rodzeństwo nie pożąda się siebie na wzajem.  Przestań wszystkich okłamywać a przede wszystkim samego siebie.
Zostawił mnie samego z tysiącami myśli na raz.


[Min Ji]
Weszliśmy do wielkiego budynku. Wszędzie było pełno ludzi, każdy schodził nam z drogi.
-To widzimy się podczas przerwy obiadowej.
Jae Jin został na dole, a my weszliśmy na drugie piętro. Weszliśmy do jednej z klas. Seung Hyun i Min Hwan zajęli dwie  ostatnie ławki a mi wskazali jedną z znajdujących się obok. Klasa powoli zaczęła się zapełniać Do mojej ławki podeszła jakaś dziewczyna. Sugerując się wyglądem i pewnością siebie było można spokojnie sądzić, że zalicza się ona do jednych z tych najpopularniejszych w szkole. Oparła się o ławkę.
-To moje miejsce, znajdź sobie jakieś inne.
Najwyraźniej do zbyt miłych nie należała.
-Jakiś problem?
Min Hwan stał już obok dziewczyny.
-Czyjaś pomoc domowa zajęła moje miejsce i najwyraźniej nie zna koreańskiego bo jeszcze tam siedzi.
-Chyba muszę wprowadzić pewne poprawki w Twoje spostrzeżenia.
-Dzieci proszę o spokój i zajęcie swoich miejsc.
Do klasy weszła nauczycielka.
-Pani profesor jakaś nowa zajęła moje miejsce.
-proszę usiądź tam.
Wskazała jej ostatnią wolną ławkę. Oburzona księżniczka z grymasem na twarzy usiadła na wskazanym miejscu.
-Proszę bądźcie mili dla swojej nowej koleżanki. Seung Hyun, Min Hwan. .
Obaj wstali.
-Z tego co wiem dobrze znacie Min Ji.
-Zgadza się.
-Czy możecie później oprowadzić ją po szkole?
-Dobrze
-Pomóżcie również jej w nadrobieniu zaległości. 
-Oczywiście.
-W takim razie usiądźcie.
Księżniczka uniosła rękę.
-Tak?
-Czy skoro ma ona jakieś zaległości nie powinna iść do słabszej klasy?
-Nie uważam by było to konieczne. A teraz jeśli pozwolisz poprowadzę lekcję.

W trakcie przerwy obiadowej zeszliśmy do stołówki, bez problemu w tłumie odnalazłam  Aye, machała do mnie z drugiego końca pomieszczenia.
-Myślę, że możesz mieć powoli dosyć jedynie męskiego towarzystwa. Idź do niej.
Z wielką chęcią skorzystałam z propozycji Min Hwana. Przeszłam między stolikami i zajęłam miejsce obok przyjaciółki która najwyraźniej dobrze dogadywała się już ze swoją nową klasą.
-Ta szkoła jest niesamowita. Widziałaś już całą?
Aya była zachwycona tylko nie jestem pewna czy to nie z powodu tego tego, że jej obiekt westchnień chodzi ze mną do klasy a jak się później okazało owe zauroczenie nie jest jedno stronę.
-Jeszcze nie.
-W takim razie chodź.
Pociągnęła mnie za rękę i wyszłyśmy z budynku. Otaczał nas teraz niewielki park należący do terenu szkoły.
-Czy tu nie jest pięknie?
-Masz racje. Tu jest cudownie.
Usiadłyśmy na jednej z ławek znajdujących się pod drzewem by zjeść. Nie wiem skąd pojawiła się raptem księżniczka której imienia nie było dane mi poznać. jednak co do niej jednego mogłam być już pewna, będzie ona moim szkolnym utrapieniem.
-Widzę, że integrujesz się z młodszymi. Mądre posunięcie.
-Nic Ci do tego z kim się przyjaźnie.
-Posłuchaj mnie teraz uważnie. Odpuszczę Ci to, że znasz obecnych najprzystojniejszych uczniów tej szkoły jeśli będziesz trzymać się od nich jak najdalej. Nie oni są moim celem jednak oni pomogą mi go osiągnąć. Już wkrótce ja i Hong Ki będziemy razem i nikt mi w tym nie przeszkodzi. Rozumiesz?
-Nie wiem czy zauważyłaś ale on już nie chodzi do tej szkoły.
Zaśmiała się teatralnie wraz ze swoją czteroosobową świtą.
-Widzisz tamten budynek? To szkoła wyższa do której już niedługo będzie uczęszczał.
-Nie wiem czy dobrze zrozumiałam. Ponieważ masz jakieś urojenia mam odsunąć się od przyjaciół?
-Przyjaciół? Jesteś taka zabawna kto by chciał się z Tobą przyjaźnić.
-Najwyraźniej Twój ideał.
-Po prostu jest im Ciebie żal. Brzydka, głupia i nie wiadomo skąd się wzięła nie da się takiej lubić. Chyba, że ktoś Twojego pokroju.
Mówiąc to spojrzała na Aye.
-To może lepiej Ty posłuchaj mnie. Nie z takimi jak ty miałam już do czynienia.
-Tu świat wygląda inaczej niż w jakieś dziurze specjalnej troski. Chłopcy mogli mieć władze w tej szkole ale jej nie chcieli i w ten sposób to ja ją mam wiec bez problemu mogę Cię zniszczyć.
Podeszła bliżej i wyrzuciła nasze pojemniki z jedzeniem.
-Co się tu dzieje?
Nam sam koniec zjawili się Jae Jin, Min Hwan i Seung Hyun.
-Masz jakiś problem?
-Tylko te dwie prymitywne istoty opowiadające kłamstwa.
-Jej w to nie mieszaj, nie odezwała się nawet słowem.
Nie wytrzymałam i podniosłam głos.
-Jakie kłamstwa?
Spokojnym tonem zapytał Seung Hyun.
-że się z wami przyjaźnią.
-Masz racje to co mówisz po części jest kłamstwem.
Otworzyłam szeroko oczy na słowa gitarzysty, zresztą nie tylko ja ale wszyscy którzy tu byli.
-Więc może Ci to szybko wyjaśnię. Owszem Min Ji jest przyjaciółką całego zespołu, a z tego co już zdążyłem zrozumieć to Aya się nie odezwała więc jak mogła kłamać? Ale tak dla jasności jest przyjaciółką Min Ji więc jednocześnie i zespołu ale nie moją. Gdybym nazwał ją przyjaciółką było by to obraźliwe w stosunku do niej ponieważ jest moją dziewczyną. Teraz już chyba wszystko zostało wyjaśnione.
-To jeszcze nie koniec.
Księżniczka a raczej królowa śniegu odwróciła się napięcie i odeszła.
-Masz racje to nie koniec, przyjaźń to zbyt mało między nimi.
Krzyknął jeszcze za nią zwracając na nas uwagę wszystkich pozostałych.
-Nieźle ją wkurzyłeś.
Min Hwan skoczył mu na plecy.
-Od dawna czekałem na jakąś okazje.

Po zajęciach władowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w stronę domu.
-Mam do was prośbę.
-jaką?
-Nie mówcie pozostałym o tym co się dziś działo.
-Jak sobie życzysz.
Przed domem czekał już zniecierpliwiony Jong Hun.
-Co tak długo.
-Wracamy prosto ze szkoły więc jakie długo?
-I jak było? Jak Ci się szkoła podoba? Jak inni uczniowie?
Wszyscy spojrzeli na mnie czekając na odpowiedź.
-Szkoła jest na prawdę ładna, a uczniowie bardzo mili. Cieszę się, że dzięki Tobie mogę tam chodzić.
Na twarzy lidera pojawił się wielki uśmiech.
-W takim razie chodźcie, jedzenie już czeka.
-Mnie nie uwzględniaj przebieram się tylko i jadę.
-Gdzie?
-Umówiłem się.
-Przyznał się dziś, że ma dziewczynę.
-Jae Jin zamknij się.
-Kogo?
-Aye
-Czemu mnie to nie dziwi..

Seung Hyun już dawno temu wybiegł z domu jak oparzony, Hong Ki niedawno wyszedł bez słowa a my jak te nieszczęścia nie mające co ze sobą zrobić siedzieliśmy przed telewizorem.  Przełączając na kolejny kanał natrafiłam na podekscytowanego reportera, ponieważ zazwyczaj mówią o niezłych bzdurach to zostawiłam przynajmniej będzie się z czego pośmiać. "Mamy dla was sensacje z ostatniej chwili. Zrezygnowany miałem już wracać do naszego studia gdy napotkałem wokalistę ze znanego zespołu FT. Island z śliczną solistką IU"
-Czy oni nie mają czego już wymyślać?
Oburzył się nieco Jae Jin.
-Chyba nie do końca wymyśla sam zobacz. 
Kamera była skierowana w stronę niewielkiej restauracji w której siedział Hong Ki z faktycznie śliczną dziewczyną. Było widać, że dobre się bawią. W sercu poczułam ukucie. Tylko czemu? Przecież nie mogłam być zazdrosna bo niby z jakiej racji.
-Jak on mógł? Co za debil!
Min Hwan najwyraźniej był mocno wkurzony.
-Min Ji idziemy. Masz sporo zaległości, pomogę ci je nadrobić.
Wolałam teraz z nim nie dyskutować więc bez słowa poszłam do jego pokoju. Był na prawdę mocno wkurzony nawet nie zauważył, że trzeci raz tłumaczy mi dokładnie tą samą rzecz którą zrozumiałam za pierwszym razem.
-Min Hwan ochłoń trochę. Nauka w takim stanie nic nie da.
-Przepraszam, że Cie wykorzystałem. Musiałem oderwać się myślami.
-Co się dzieje? Chodzi o tamtą dziewczynę?
-Hong Ki dobrze wie, że od dawna mi się ona podoba jednak nigdy nie miałem okazji by chociaż by z nią porozmawiać. A on teraz siedzi sobie z nią jakby nigdy nic i pierdoli jakieś uwodzicielskie głupoty.
-Wiem jak to wygląda ale może się mylimy?
-Czyżby? Wierzysz w to, że jest inaczej?
-Nie ale to Twój przyjaciel.
Wróciliśmy do pozostałych. Wrócił już nawet Seung Hyun.
-Co tu taka napięta atmosfera? Chyba nie z mojego powodu?
-Oczywiście, że nie. To wina Hong Kiego.
Około 23 wrócił winowajca wszystkiego oczywiście nie był sam. Też ma czelność przychodzić teraz z nią.
Seung Hyun widząc to zerwał się z kanapy i stał jak słup, najwyraźniej sam nie wiedział co ma zrobić i powiedzieć. Najmniej do stracenia miałam ja w końcu jeśli to ja będę miała z nim na pieńku to mogę wrócić do siebie i zespól na tym nie ucierpi.    Stanęłam na przeciwko niego.
-Co Ty sobie do cholery myślisz? Jak możesz się tak zachowywać w stosunku do przyjaciela? Tak się nie robi. Nawet jeśli Ci się ona podoba to przynajmniej powinieneś uprzedzić o tym Min Hwana. Myślałam, że jesteś z tych co dbają  o przyjaciół.
Odwróciłam się napięcie i chciałam iść do pokoju, powiedziałam to co miałam i teraz powinien się wytłumaczyć przed chłopakami a nie przede mną. jednak uniemożliwił mnie fakt, że złapał mnie za rękę nieco mocniej niż powinien. Musiał przewidzieć to, że będę chciała ją wyrwać nie słuchając go.
-Daj mi się wytłumaczyć i dopiero później mnie osądzaj.
-Masz 3 minuty.
-Dobrze wiem, że Min Hwan ma do niej słabość ale nigdy nie mieli okazji się tak naprawdę poznać zawsze nie było na to czasu. Natomiast ja znam ją od jakiegoś czasu i postanowiłem się z nią spotkać i zapytać czy nie miała by ochoty poznać lepiej mojego przyjaciela. Zgodziła się i dlatego przyszła teraz ze mną. Nie chciałem, żeby media nas zobaczyły ale stało się. Nie chciałem wam niczego mówić na wypadek gdyby Ji-eun się jednak nie zgodziła.
Zrobiło mi się głupio za pewne nie tylko mi wszyscy niesłusznie go osądzaliśmy.
-Przepraszam.
Uśmiechną się tylko i odsłonił dziewczynę. Na żywo wyglądała jeszcze lepiej niż w telewizji.
-Przepraszam. Nazywam się Min Ji
Wyciągnęłam rękę w jej stronę którą szybko uścisnęła.
-Miło mi  Ji-eun Hong Ki miał racje, jesteś bardzo bezpośrednia w tego typu sytuacjach. 
-Nie wierz we wszystko co mówi. 
-Zapamiętam. 
Roześmiała się w ten dziwny słodki ale szczery sposób. Hong Ki podszedł do mnie i szepną mi do ucha. 
-Zostawmy ich teraz samych. 
Bliskość jego twarzy spowodowała to dziwne uczucie w żołądku. 




  To tak jakby ktoś nie wiedział jak wygląda IU (Lee Ji-eun)
Przypomina mi tu trochę dziecko postawione w kącie za karę xD 

Chcę zachęcić was do odwiedzania jednej strony www.pmiska.pl myślę, że stronę można porównać do strony pajacyka tyle, że potrzeba więcej kliknięć i jest ona poświęcona zwierzętom a nie dzieciom jak w kwestii pajacyka.

30 maja 2012

10..szczera rozmowa czy tylko wymiana kłamst?

-To może jednak ja zacznę...jeśli chodzi o ten pocałunek....uważam, że powinniśmy o nim zapomnieć. Nie miał on żadnego znaczenia.
Nic dla niego nie znaczył? W takim razie już dobrze wiem co mu teraz powiedzieć. Stał na przeciwko mnie i nie spuszczał nawet na chwile wzroku. jego spojrzenie było dziwnie puste.
-Więc teraz moja kolej...myślę,że powiedziała bym, że od Ciebie się to wszystko zaczęło i mimo tego, że jesteś ode mnie starszy to mam cię za kogoś w rodzaju młodszego brata albo bliźniaka.
-To dobrze....yyy....późno już, powinnaś iść spać. Pójdę
Położyłam się do łóżka i zaczęłam myśleć o co mu tak właściwie chodzi.


Rano kostka już prawie mnie nie bolała. Poszłam do łazienki by się umyć i ubrać. Było już całkiem późno, dochodziła 11. Reszta na pewno już od dawna nie śpi. Gdy wróciłam do pokoju to aż mnie zatkało. Cały zespół czekał na mnie na moim łóżku. Wszyscy w idealnych humorach, nawet Hong Ki promieniował radością.
-Jak Twoja kostka?
Pierwszy odezwał się Min Hwan.
-Lepiej niż wczoraj, już prawie nie boli.
-Mam coś dla Ciebie.
Jong Hun wysunął spod łóżka futerał od skrzypiec.
-Trochę to zajęło ale są prawie jak nowe.
Otworzyłam czarny futerał. W środku były moje stare skrzypce. Musiał zebrać połamane kawałki ostatnim razem i oddać je do naprawy. Czy on nie jest wspaniałomyślny?
-Zagrasz coś dla nas?
-Przepraszam was ale nie. Wiele dla mnie znaczy, że je naprawiliście ale postanowiłam już dawno, że więcej nie zagram.
-Uważam, że powinnaś przemyśleć to jeszcze raz. Chodź na śniadanie, a przy okazji chcemy Ci coś pokazać
Jedzenie czekało już na ławie, było to trochę dziwne bo jedliśmy zawsze w kuchni. A może po prostu doszukuje się czegoś niepotrzebnie?
-A wy nie będziecie jeść?
-Już jedliśmy.
-To co chcecie takiego mi pokazać?
Jae Jin włączył telewizor.
-W nocy szukałem trochę w internecie, aż znalazłem Twoje występy z dzieciństwa. Powinnaś je obejrzeć i jeszcze raz przemyśleć swoją rezygnacje z tego. Byłaś na prawdę dobra.
-Nie chce tego oglądać.
-Nie masz już wyboru. Więc nie gadaj tylko oglądaj.
Był to jeden z występów wspólnych z bratem.  Prawie zawsze graliśmy razem. Wbrew mojej woli łzy pociekły mi po policzkach. Wstałam i bez słowa pokuśtykałam do swojego pokoju. Po jakiś 5 minutach ktoś zapukał do drzwi po czym w szparze pokazała się głowa Seung Hyuna.
-Mogę?
-Chce pobyć chwilę sama.
-Jak coś to wiesz gdzie mnie szukać.

[Hong Ki]

Dochodziła już 21 co oznaczało, że można się szykować do naszego tradycyjnego wieczoru filmowego. Już dawno żadnego nie mieliśmy. Na dziś planowane były horrory. Picie już na ławie, kacyki na kanapach i można zaczynać. Min Hwan jak zawsze zamkną oczy przed wyborem pierwszej płyty tak by nikt nie wiedział co będzie na początek. Byłem tak pochłonięty tym wszystkim, że nawet nie zauważyłem, że nie ma wszystkich dopiero w momencie kiedy Min Ji weszła do pokoju uświadomiłem to sobie.
-Co robicie?
-jesteśmy w trakcie naszego zajebistego wieczoru filmowego.
-Kolejny pretekst by sobie wypić?
-Nie tym razem. Ja pije zieloną herbatę, Seung Hyun mleko, Jae Jin kakao, Min Hwan sok pomarańczowy a Hong Ki sok marchewkowy. A ty co wybierasz?
-Wystarczy mi woda. Czy to taka wasza wersja amerykańskich piżama party?
-Można tak powiedzieć ale nie malujemy sobie zazwyczaj paznokci, chociaż czasem się zdarza. Siadaj do nas. Film się dopiero zaczął.
Rozejrzała się po kanapach, nie było zbyt dużo wolnego miejsca no ale i ona zbyt dużo go nie potrzebowała.
-Usiądź obok Hong Kiego jego kocyk jest największy a pod naszymi się 2 osoby nie zmieszczą
No to sobie Seung Hyun wymyślił...czy on sobie już coś wymyślił w tym swoim małym łepku?
Zrobiłem jej trochę miejsca obok i wpuściłem pod mój czarny kocyk w białe czaszki. Puściliśmy ponownie film i już każdy był pochłonięty tym co dzieje się na ekranie. A trzeba przyznać, że już dawno nie oglądałem tak dobrego horroru. On na prawdę był straszny a nie śmieszny. Spojrzałem odruchowo na Min Ji przy każdej bardziej brutalnej i strasznej scenie zaciskała powieki. Zakładam, że z chęcią wróciła by już do pokoju ale jej głupio lub się boi. Pod kocem chwyciłem jej dłoń dokładnie tak jak w wesołym miasteczku. teraz wydawała się już być nieco bardziej spokojna.  Pod koniec drugiego filmu poczułem jak jej głowa opada na moje ramie. Zasnęła. Ostrożnie puściłem jej dłoń i delikatnie wziąłem na ręce.
-Zaniosę ją do łóżka.
-Wszyscy już powinniśmy zbierać się do łóżek.
Położyłem ja na łóżku i nakryłem kołdrą. Spała ja zabita. Czy powinienem pójść do siebie? A co jeśli się obudzi w nocy i przestraszy czegoś? Może powinienem zostać chociaż jeszcze trochę? Ale co wtedy pomyślą inni? Pewnie i tak nikogo już nie ma w pokoju, a po za tym mogłem przejść łazienką. Co powinienem zrobić? Zostanę jeszcze chwilę...



17 maja 2012

9..Złe lądowanie..

[Min Ji]
Kiedy wstałam skacowana piątka siedziała na kanapie przed telewizorem. Zrobiłam sobie zieloną herbatę i dołączyłam do nich.
-Wybacz, że nie zaczekaliśmy na Ciebie ze śniadaniem.
-I tak nie jestem głodna. Co oglądacie?
-Komentarz jakiejś psychicznej idiotki odnośnie naszego występu w telewizji.
Hong Ki nawet na mnie nie spojrzał. O co  mu chodzi? Przecież to on pocałował mnie a nie ja jego, wiec czemu to on unika mnie?! Seung Hyun patrzył to na mnie to na Hong Kiego, a ten co znowu wymyślił?
-Co za idiotka!! Jak było można pomyśleć, że tęsknie za tą szmatą?!
Hong Ki wydarł się na tyle głośno, że wszyscy zabijali go wzrokiem za powodowanie jeszcze większego bólu głowy.
-Co się stało?
Byłam tak pochłonięta swoimi przemyśleniami,że nawet nie usłyszałam tego co mówi ta kobieta. Hong Ki udał,że mnie nawet nie słyszy. Co za bezczelny typ! Spojrzałam na Jong Huna.
-No ta idiotka stwierdziła, że Hong Ki musi tęsknić za swoja byłą i jeszcze nie pogodził się, że go zostawiła, więc szykuje się zapewne mały wywiad i tona tłumaczeń.
-A główny zainteresowany nie mógł odpowiedzieć?
Spojrzałam w jego stronę.
-Nie
Co za wyczerpująca odpowiedź. Krew zaczęła gotować mi się w żyłach. Wstałam i poszłam do swojego pokoju. Pamiętałam, że wczoraj w kurtce wyczułam palcami kilka papierosów. Nałożyłam ją na siebie i wyszłam za dom. Z jednej kieszeni wyjęłam zapalniczkę, a z drugiej papierosa który okazał się jednak skrętem. Podpaliłam go i zaciągnęłam się. Co za ulga...złość jakby bardzo powoli zaczęła odpływać.
-Co Ty do cholery robisz?
Był to Seung Hyun w lekko poddenerwowanym stanie.
-Nic takiego.
Wyrwał mi z ręki skręta i go zdeptał.
-Jak mogłeś?
-Raczej jak ty mogłaś? Nie będę patrzył jak rujnujesz sobie zdrowie! Nawet Hong Ki nie jest tego wart.
-Czemu myślisz, że to przez niego?!
-Bo nie jestem ślepy.
Pociągnął mnie za rękę do domu. Zeszliśmy do piwnicy gdzie znajdowała się sala prób, siłownia i sala taneczna.
-Odreagujesz złość na mój sposób.
Puścił jakąś piosenkę.
-Chwila
-Co?
-Kto jest w siłowni?
-Hong Ki.
-Ma kaca tak?
-No tak a co?
Podeszłam do wierzy i pogłośniłam muzykę na maksa. Efektem tego było to, że wokalista trzasną drzwiami i wrócił na górę. Seung Hyun zaczął się śmiać. Kiedy uzyskałam pożądany efekt  ściszyłam ją do pierwotnego stanu.
-Powiesz mi co się dzieje między wami?
-Sama chciałabym wiedzieć 
-Ułoży się jeszcze, zobaczysz. Mogę mieć do Ciebie prośbę.
-Jaką?
-Podałabyś mi numer do Twojej przyjaciółki?
-Chcesz numer Ayi ?
-No tak...
Podałam mu szybko numer, wiedziałam, że ona się ucieszy z tego powodu. Odłożyliśmy telefony i zaczęliśmy tańczyć. A raczej prowadziliśmy mini wojnę.
-A tak zrobisz?
Zaprezentował kilka kroków po czym zrobił miejsce dla mnie. Bez problemu powtórzyłam wszystko.Nasza zabawa trwała już jakieś półtorej godziny. Muszę przyznać, że zapomniałam o wszystkim co działo się piętro wyżej. No i zdecydowanie nie miałam już siły.
-A Ty dasz radę tak?
Spojrzałam na niego dumnie i zaczęłam układ który miałam właśnie w głowie. Musiałam ćwiczyć go już kiedyś. Na sam koniec był efektowny wyskok z lądowaniem na kolanach. Co trzeba było przyznać, że faktycznie był efektowny bo całkowicie nie wyszedł.
-Ał ał ał......jak boli.
Seung Hyun podszedł do mnie.
-Co się stało?
-Moja kostka!! Chyba ją skręciła.
Zdjął mi buta przy czym bardzo protestowałam bo ból był nie do zniesienia. Chłopak wsadził sobie mnie na plecy by zanieść na górę. Oplotłam mu ręce na szyj.
-Wiooo!!!
-Ihaaa
-kto by pomyślał ujeżdżam samego Seung Hyuna!
Chłopak wybuchnął śmiechem
-Mógłbyś się nie śmiać bo spadam!
Opanował się trochę i zaniósł mnie do kuchni. Od razu wszyscy się zbiegli. Jaje Jin poszedł po apteczkę a Jong Hun wyją lód i przyłożył mi do kostki.
-Co się stało?
Hong Ki jakoś raptem zaczął się interesować tym co się dzieje.
-źle upadła i skręciła kostkę
-Idioto czemu  w ogóle ją tam zabrałeś?
-To nie jego wina!! Po za tym co się raptem interesować zacząłeś?
Jae Jin wszedł z apteczką.
-Dajcie mi to
Min Hwan posmarował mi kostkę maścią chłodzącą po czym starannie zabandażował.
-Dziękuje.
Hong Ki podszedł i wziął mnie na ręce.
-Co ty robisz?
-Zanoszę Cię do łóżka
-Niby po co i czemu akurat Ty?! Dam sobie rade sama.
-żebyś nie nadwyrężała kostki.
-Mogę jej nie nadwyrężać na kanapie siedząc z wami.
Przynajmniej tego posłuchał i zaniósł mnie na kanapę.
-Ale masz się sama stąd nie ruszać.
Obok mnie usiadł Seung Hyun, a wokalista spiorunował go spojrzeniem.
-Pomijając to lądowanie to świetnie tańczysz.
-Dzięki.
-Tak pomyślałem, że może poznał bym cię z moim kolegą z Shinee. Jest naprawdę świetnym tancerzem mogłabyś się od niego wiele nauczyć. Co prawda Teamin jest rok młodszy ale ma chłopak talent.
-Było by świetnie.
-W takim razie ściągnę go jak tylko dojdziesz do siebie.
Hong Kiemu najwyraźniej się to nie spodobało bo wyszedł i trzasną drzwiami od swojego pokoju.
-Mieliśmy na popołudnie plany. Wytrzymasz sama z Hong Kim?
-Może się nie pozabijamy.
-W razie czego dzwoń, będziemy was rozdzielać. 
Około 19 zostałam już sama z Hong Kim.  A tak dokładniej to już godzinę tkwiłam sama na kanapie przed telewizorem z zakazem ruszania się z niej a najstarszy współlokator siedział w swoim pokoju. Czy on by mógł ze mną porozmawiać? Zupełnie nie wiem o co mu chodzi. Kiedy zmieniałam po raz setny już chyba kanał w poszukiwaniu czegoś sensownego przyszedł i usiadł obok mnie.
-Boli?
jego głos raptem stał się taki miły i czuły, zupełne przeciwieństwo rana. 
-Trochę  ale da się przeżyć.
Dostrzegam pewien postęp w naszej komunikacji ale to jednak jeszcze nie to co bym chciała.
-Możesz mi powiedzieć o co Ci chodzi?
-O nic.
I weź bądź tu człowieku spokojny.
-Chociaż tak właściwie to chciałbym Cie o coś zapytać.
-Taaak.....?
-Chodzi mi o wczorajszą grę.
-He?
 O grę mu chodzi? Czy on naprawdę powiedział, że chodzi mu o grę?A może by tak jednak poruszyć temat tego co było kilka godzin przed nią?
-Nie powiedziałaś nic tylko na mój temat. Co byś wtedy powiedziała?
Też sobie znalazł pytanie. A może by tak coś na co jednak znam odpowiedź? Niech ja szybko pomyślę.
-Myślę, że powiedziałabym, że...
Kiedy tak plątałam się we własnych myślach otworzyły się drzwi i weszli chłopacy.   Hong Ki od razy się zerwał i poszedł omawiać coś z Min Hwanem.
-Seung Hyun mógłbyś mi pomóc?
-Jasne już idę.
Chłopak pomógł mi dojść do mojego pokoju.
-Chciałem Ci jeszcze raz podziękować za ten numer.
-A co napisałeś już coś.
Uśmiechnął się.
-No pewnie. Jeszcze raz Dzięki.
Wszedł prawie w podskokach. Na sam jego widok na twarzy pojawił mi się uśmiech.

[Hong Ki]
Na zegarze była już 24.01. Ciekawe czy Min Ji już śpi...jest mi strasznie głupio moje zachowanie dziś było tragiczne wobec niej. Przecież nic mi nie zrobiła, wczoraj to była tylko gra która skończyła się wcześniej niż bym chciał, a przedwczoraj to ja ją pocałowałem a nie ona mnie. Może jeszcze nie śpi. Poszedłem do jej pokoju pod pretekstem kostki. Uchyliłem drzwi. Nie spała, oglądała coś na laptopie.
-Jak noga?
-Trochę lepiej Min Hwa ją usztywnił więc nie muszę już tak uważać.
Usiadłem na łóżku obok niej.
-Co oglądasz?
-Nic takiego.
 Odwróciłem laptopa w swoją stronę Na ekranie był jeden z naszych koncertów. Min Ji zarumieniła się lekko.
-Ukryta fanka?
-Raczej chciałam zobaczyć jakiś wasz występ. Mieszkam razem z wami a nie widziałam a raczej nie pamiętam żadnego.
-Przepraszam.
-Za co?
-Za moje dzisiejsze zachowanie.
-W porządku
-Mogłabyś mi teraz dokończyć wypowiedź? Proszę, zależy mi na tym
Było mi już głupio po raz kolejny to mówić ale na prawdę bardzo mi na tym zależało. Oby tylko rozwiała moje wątpliwości. Czy może jest jej niezręcznie i to ja powinienem zacząć?  Tylko jak? Tylko w jeden sposób może się to potoczyć...
-No dobrze tylko daj mi chwilę pomyśleć...
-To może jednak ja zacznę...


Po prostu  uwielbiam to zdjęcie xD
Ponieważ zaczęły mi się już wakacje to myślę, że teraz częściej będę coś pisać i nie tylko na tym blogu :) 
Nana właśnie taki mam zamiar, jeśli nie w tym roku to w przyszłym :)

5 maja 2012

8...Butelka i pytania...

[Hong Ki]
Kiedy się obudziłem Min Ji jeszcze spałą wtulona we mnie. Aby nie poczuła się jeszcze bardziej zakłopotana niż się poczuje zamknąłem oczy. Z chęcią budziłbym się tak codziennie. Ale nie wolno mi, przeze mnie nie wolno żadnemu z nas. Zapewne w przypadku reszty chłopaków jakoś by to przeszło ale w moim....ajć aż boję się myśleć. Ale czy to oznacza, że całe życie mam patrzeć na innych zakochanych a sam żyć w samotności? Chyba kiedyś mi odpuszczą prawda? Po za tym to nie od nas zależy czy kogoś kochamy czy nie, to samo przychodzi. Dziewczyna poruszyła się więc otworzyłem oczy. Nie spałą już. Spojrzała na mnie speszona i usiadła. Wyglądała tak słodko. Roztrzepane włosy, brak makijażu i zakłopotanie w oczach.
-Eeeee...pójdę się ubrać.
-W takim razie zrobię jakieś śniadanie.
Podeszła do szafy i wyciągnęła z niej kilka rzeczy po czym zniknęła za drzwiami. Korzystając z pustego pokoju przebrałem się we wczorajsze ciuchy. Zawartość lodówki i szafek kuchennych nie pozwalała na przyrządzenie niczego innego niż płatki z mlekiem. Znalazłem dwie miski i wlałem do nich wcześniej podgrzane mleko po czym nasypałem płatki. Postawiłem wszystko na niewielkim stole i czekałem. Do pomieszczenia po chwili weszła Min Ji. Miała na sobie czarne rurki, czarną bluzkę z białą czaszką a do tego w ręku trzymała czarną skórzaną kurtkę, a na nogach miała kozaki na obcasie w tym samym kolorze. Dość ciemny jednak nie przesadzony makijaż i  proste ciemne włosy jedynie wszystko idealnie podkreślały. Wyglądem znacznie się różniła od tej Min Ji którą ja znałem ale wyglądała niesamowicie. Figura idealnie podkreślona a kobiecość perfekcyjnie zachowana.
-Nic innego nie mogłem zrobić.
-Miałam iść dziś na zakupy.
-Po śniadaniu wracamy do domu?
-Jasne.
śniadanie zjedliśmy w milczeniu. W powietrzu coś wisiało.

[Min Ji]
Nie rozmawialiśmy zbyt dużo, jednak na całe szczęście dojechaliśmy już do domu chłopaków. Wszyscy już na nas czekali. Seung Hyun uważnie mi się przyglądał.
-Wybacz ale musiałam założyć coś co miałam w szafie.
-Najwyraźniej wybrałem Ci zły styl. To nawet Ci pasuje.
-Wolę to co Ty mi wybierasz.
Na te słowa ucieszył się jak małe dziecko.
-To może wyjaśnisz nam czemu uciekłaś?
Jong Hun najwyraźniej nie zamierzał odpuścić w tej sprawie. Usiedliśmy wszyscy na kanapach i czekali aż coś powiem.
-Słyszałam waszą kolejną kłótnie spowodowaną mną.  Nie chciałam się wam dłużej narzucać. Tyle dla mnie zrobiliście a ja dla was zupełnie nic.
-Jakie nic? Oddałaś nam naszego Hong Kiego. Wiem, że byłem dla Ciebie nie miły i to ja zaczynałem wszystkie sprzeczki ale nie chciałem, żebyś odchodziła.
Byłam w szoku, nie spodziewałam się tego po Jae Jinie.
-Przepraszam was.
-Nie przepraszaj. Po prostu nigdy więcej nie odchodź.
-Nigdzie się nie wybieram. Tu jest moja nowa rodzina.
-Cieszy nas to. Ale czemu nie powiedziałaś, że miałaś wczoraj urodziny? Zorganizowalibyśmy Ci coś.
-No właśnie dlatego nie powiedziałam. Po za tym Hong Ki spisał się bardzo dobrze. Dziękuje.

[Jong Hun]
 Ten dzień jakoś dziwnie mijał Hong Ki nie odezwał się ani razu do Min Ji, a właściwe ta dwójka wręcz się unikała. To była naprawdę dziwne zazwyczaj to właśnie oni spędzali ze sobą najwięcej czasu. Hong Ki raczej mi nic nie powie, Min Ji tym bardziej. Co takiego się wczoraj wydarzyło, że zachowują się tak dziwnie? No ale nie jest mi najwyraźniej dane poznanie prawdy. Tak czy inaczej niedługo mają przyjechać członkowie CN Blue. O  20 przyjechali.
-To jest Min Hyuk, Jong Hyun, Jung Shin i Yong Hwa, A to Min Ji
Wskazałem wszystkich poklei by się zapoznali. Rozsiedliśmy się jak zawsze w salonie popijając piwa. Kolejne butelki opróżniały się w szybkim tempie i już po 2 godzinach nie było chyba nikogo trzeźwego.   jakie to upokarzające niby dojrzali faceci a doprowadzają się do takiego stanu. No przepraszam jedyny trzeźwy był Yong Hwa gdyż ktoś musiał prowadzić. No i Min Ji chyba nie wypiła za dużo ale pewności nie mam.
-Zagrajmy w butelkę jak dawniej
Z inicjatywą wyszedł Min Hyuk.
-No to jakie kary?
Hong Ki natychmiast się ożywił i przestał tkwić swoim porannym dołko podobnym stanie.
-Wyskakuje z ciuszków?
-Nie chce znowu oglądać was nagich. Po za tym mamy jedną dziewczynę.
-Niech pomyślę.....całowanie.
-Nie chce was całować!
-Nie mam więcej pomysłów.
-Dobra niech zostanie.
usiedliśmy w kole na podłodze wzięliśmy jedną z pustych butelek po piwie.

[Min Ji]
Nie wiem czy zrobili to specjalnie czy jednak był to zbieg okoliczności ale ostatnie miejsce jakie zostało było pomiędzy Min Hwanem a Hong Kim.  Pierwszy zakręcił Jung Shin i wypadło na Min Hwana. Ulżyło mi gdy butelka zatrzymała się na nim.
-No dobra....pocałuj Jong Huna.
-To nie sprawiedliwe! Albo pocałuje go albo za kare Ciebie.
-Musisz wybrać jednego z nas.
Chłopak wyszczerzył się.
-Jong Huna wybacz mi.
Zbliżył się do lidera i przymierzając się jak kot do jeża cmokną go w policzek.
-Ejj co to ma być?
-No co? Nie sprecyzowałeś jak.
Wytkną mu język i usiadł na swoim miejscu. Zakręcił butelką i wypadło na Yong Hwa.
-Z Tobą mam zawsze problem stary. Może zrobisz nam mały striptiz?
Spojrzał na niego spod byka.
-Wolę już to niż całować Ciebie.
Wstał i tanecznymi ruchami zaczął zdejmować z siebie kolejno części garderoby. Został już w samych bokserkach.
-Wystarczy wam już.
Zaprezentował swoje zęby w uśmiechu po czym się ubrał i usiadł. Na moje nieszczęście butelka tym razem zatrzymała się na mnie. Patrząc na ich pomysły bałam się tego co mnie czeka.
-Spokojnie. Jestem ciekawy jak to jest mieszkać z 5 facetami będąc dziewczyną i jakie są między wami relacje. Powiedź co myślisz o każdym z członków FT Island.
Ulżyło mi słysząc to. Jednak co miałam powiedzieć o Hong Kim? Może uda mi się coś wymyślić w trakcie  więc zostawię go na koniec.
-No dobrze więc po kolei.
Spojrzałam na Min Hwana.
-Min Hwa hm..rzadko go widzę gdyż często zaszywa się ze swoją perkusją jednak myślę, że dobry z niego dzieciak. I mimo, że jest najmłodszy to bardzo dobrze sobie radzi z tym wszystkich. Nigdy nie widziałam go w złym nastroju do tego zawsze miły i jak coś mówi to zawsze ma to sens.
Chłopak słysząc to uśmiechną się. Następny siedział Jae Jin.
-Jae Jin nasze relacje nie są może zbyt dobre jednak zawsze myśli raczej trzeźwo i wiem, że w głębi jest bardzo miły i pomocny. Przyjaciele mogą na nim polegać.
To chyba zaszokowało wszystkich a najbardziej Jae Jina. następny w kolejce był Seung Hyun.
-Tak więc Seung Hyun to najlepszy przyjaciel jakiego można mieć. Cały czas uśmiechnięty i wesoły. Sama jego obecność sprawia, że nastrój się poprawia. Nie wiem skąd on bierze tyle energii i radości ale podziwiam go za to. A do tego jest świetnym stylistą.
Bez większego problemu przeszłam do kolejnego członka zespołu.
- Jong Hun troszczy się o wszystkich. Jest dla każdego jak starszy brat. Myślę, że gdyby nie on ten dom by nie funkcjonował. Wydaje mi się, że nie pełni tylko roli lidera zespołu ale tak jakby jeszcze domu.
Został mi już tylko Hong Ki. i co ja mam powiedzieć niby? Z zakłopotania wyrwał mnie telefon Yong Hwa.
-Poczekaj chwile z dalszą odpowiedzią.
Wstał i wyszedł. Po chwili jednak wrócił z niezbyt zadowoloną miną.
-Musimy natychmiast wracać. Mam nadzieję, że dokończysz innym razem.
-Nie ma problemu odpowiem na wszystkie pytania.
Uśmiechnął się i zaczął zmuszać kolegów do wyjścia. Chłopacy odprowadzili ich do drzwi a ja wykorzystałam moment i poszłam do swojego pokoju. Nie chciałam by ktoś jednak chciał dowiedzieć się reszty. Bo niby co powiedzieć prawdę czy kłamać? I co tak właściwe myślę na jego temat? Zdecydowanie muszę się z tym przespać, może sen rozjaśni moje myśli.




Mam nadzieję, że trzyma się to jakoś kupy ale nie za bardzo mam kiedy przeczytać, a pisałam to jakiś czas temu. Nie chce robić tu jakiś dłuższych przerw wiec niech będzie takie jakie jest. Ale po 15 maja biorę się już za pisanie na bieżąco i myślę, że pojawi się wtedy też coś na blogu o Alice Nine a jak na razie zmieni się tam trochę wygląd bo mi zupełnie nie pasuje. A co do moich badań to nic mi nie jest (znaczy wyników jeszcze nie mam) w każdym razie są to badania wymagane do szkoły wojskowej. 

26 kwietnia 2012

7...Zatłoczone samotne urodziny..

Była dopiero 4 nad ranem jednak nie mogłam już zasnąć. Ubrałam się i zeszłam do garażu. Stała tam Subaru Impreza, ten niebieski japończyk rozpraszał wszystkie myśli. Kluczyki leżały na przednim siedzeniu. Wsiadłam i uruchomiłam silnik. Dźwięk stuningowanego silnika był jak muzyka dla uszu. Wyjechałam. Przede mną  była prosta droga z kilkom skrzyżowaniami. Zapaliło się czerwone światło.
-Kocham Cię bracie.
Wcisnęłam gaz. Samochód ruszył. Jechał przez wszystkie czerwone światła i nic. Nadal jechałam. nadal żyłam, nic mi nie było. I gdzie tu sprawiedliwość? Dojechałam na cmentarz. Znalezienie odpowiedniego grobu nie było tak trudne jak się tego spodziewałam.
-Witaj. Tęskniłeś?....Przepraszam, że tak długo Cię nie dowiedziałam....Staram się zacząć od nowa i wiem, że to Twoja zasługa, dziękuję, że nade mną czuwasz. Ale mam mętlik w głowie.... Tak masz racje chodzi o tą 5 wariatów....Pamiętasz? Tego dnia zawsze chodziliśmy do wesołego miasteczka. Wybierałeś rzeczy których się bałam....Chce Cię znowu zobaczyć.
Otarłam łzy z policzków i wstałam z trawy.
-Do zobaczenia wkrótce.
Wiatr zawiał mocniej niczym odpowiedź. Mimo, że była to rozmowa jedynie z marmurową płytą czułam się lepiej. Wracając do domu kupiłam jedną babeczkę.

[Jong Hun]
-Hong Ki wyluzuj trochę za chwilę wychodzimy. Zaśpiewasz jedną piosenkę i pojedziesz jej szukać.
-Co jest dla Ciebie ważniejsze? Jakiś głupi występ w telewizji  czy przyjaciółka?
-Dobrze wiesz co ale nie mamy wyboru.
Wyszliśmy przed kamery. Hong Ki podbiegł szybko to Seung Hyuna i wrócił na swoje miejsce. Po chwili już wiedziałem o co chodziło. Zamiast rozpocząć piosenkę którą mieliśmy zagrać on zaczął grac do "Missing U" Szczerze? Nawet mnie to ucieszyło, żadna inna nie pasowała tak jak ta. Wszyscy byli dość zaskoczeni jednak podobało się.
Byliśmy już za kulisami.
-Jedź
-Jesteś pewien?
-Poradzimy sobie bez Ciebie.
Wybiegł z budynku. Przez okno wiedziałem tylko jak odjeżdża na swoim motorze. Teraz już tylko miałem nadzieję, że ją znajdzie i przywiezie do domu.

[Min Ji]
Siedziałam na huśtawce na okolicznym placu zabaw. Było dziś zbyt zimno aby bawiły się tu dzieci. Z kieszeni wyjęłam świeczkę, wcisnęłam ją do babeczki i podpaliłam.
-Wszystkiego najlepszego Min Ji.
Powiedziałam sama do siebie.
-Przed zdmuchnięciem musisz pomyśleć życzenie.
Na dźwięk głosu aż podskoczyłam.
-Nie bój się to tylko ja.
Przede mną kucał Hong Ki.
-Co co tu robisz?
-Przyjechałem zabrać Cie do domu ale widzę, że muszę zmienić nieco plany.
-Czemu? Tu jest mój dom.
-Nudno nam bez Ciebie. To co słyszałaś to był tylko fragment rozmowy. Nikt nie chciał abyś uciekała.
-Przepraszam nie powinnam tak bez słowa.
-Nie przejmuj się tym. Co byś chciała dostać na urodziny?
-Wspomnienia, wspomnienia które będą dobre.
Wyciągnął rękę w moją stronę
-Jak tylko sobie życzysz Widziałem w okolicy wesołe miasteczko co ty na to?
-Jesteś niesamowity.

-Może dom strachu?
-A może coś mniej strasznego?
-Czyli idziemy.
Uśmiechną się łobuzersko i kupił dwa bilety do domu strachu. Usiedliśmy w wagoniku. 
-Boję się!
-Jeszcze nawet nie ruszyliśmy.
-No i? Wiesz jak tam jest strasznie?
-Nie. A Ty wiesz?
-Tak! Brat zawsze mnie tu zabierał.
-Daj mi rękę.
Wplótł palce pomiędzy moje.
-Tak długo jak czujesz moją dłoń tak długo nic Ci nie grozi.
-Obiecujesz?
Uśmiechnął się tylko słodko.  Wagonik ruszył. Wjechaliśmy do ciemnego tunelu. No dobra kiedyś to miejsce wydawało mi się straszniejsze ale i tak ciarki przechodziły mi po plecach. Z sufitu spadł na nas pseudo szkielet co mi oczywiście wystarczyło  do pisku na całą okolice i dreszczy po całym ciele. Do tego daje sobie głowę uciąć, że widziałam jak przebiega szczur.
-Hong Ki nie czuje twojej ręki! Do cholery czemu mnie puściłeś?!
W odpowiedzi otrzymała najpierw jedynie śmiech. Jednak po chwili czułam już ciepło jego ramion oplecionych na mnie  i trzymających moją głowę przy jego klatce piersiowej. W ten sposób dotarliśmy już do końca bez nagłych moich okrzyków przerażenia. Kiedy wysiadłam nogi lekko mi się jeszcze uginały tylko sama nie wiem czy z powodu domu strachu czy z bliskości wokalisty jaka w nim była.
-Gdybym wiedział, że aż tak się boisz to nie zmuszał bym Cię. Resztę wybierz sama.
-W takim razie idziemy tam.
Wskazałam na budkę z watą cukrową.Bez słowa ruszyliśmy w jej stronę.
-Poproszę największa watę cukrową jaką pan ma.
-Już się robi młoda damo.
Po chwili starszy pan podał mi moją gigantyczną watę.
-Zjesz ją całą?
-Nie. Pomożesz mi w tym.
-Już się bałem, że nie pomyślałaś o mnie.
Usiedliśmy na ławce by zjeść.
-To dostane swoją porcje?
Oderwałam kawałek i włożyłam mu do ust.
-Proszę bardzo.
-Co później chcesz robić?
-hmm....oglądać gwiazdy.
-Jak sobie życzysz.
-Nie lubię jak siedzisz w czapce i okularach przeciwsłonecznych. Nie widzę Twoich oczu więc nie wiem co myślisz.
-To jedyny sposób byśmy siedzieli tu w spokoju. To po oczach wiesz co myślę?
-Spojrzenie wiele mówi o człowieku. Widać w nim radość, smutek, lęk.
-Myślę, że zobaczyła byś radość. Szczęście, że siedzie tu teraz z Tobą.
-Dziękuje.
-To ja Ci dziękuje. Co powiesz na kolejkę górską?
-No nie wiem....wolałabym nie
-No chodź, będzie fajnie
-No dobra
Po kolejce górskiej poszliśmy po sushi i udaliśmy się na trawnik za moim domem. Rozłożyłam jeden koc a drugi narzuciliśmy sobie na plecy.
-Spójrz tam
Wskazał palcem na najjaśniejszą z gwiazd.
-To gwiazda polarna
-śliczna
nastała cisza jednak nie była ona nie zręczna. Zapowiadała coś. Tylko co?
-Bardzo kochałaś swojego brata?
spytał tak niepewnie, że niemal nie słyszalnie.
-Tak, byliśmy zawsze bardzo blisko.
-Jak zginą? Jeśli nie chcesz nie musisz odpowiadać.
Złapał mnie za dłoń. 
-Nie w porządku i tak kiedyś byś się dowiedział.
Opowiedziałam mu wszystko tak jak pamiętałam. Kiedy skończyłam wstał i stanął na przeciwko mnie. Czyżby zmienił zdanie i postanowił wracać? Tak jak myślałam znienawidził mnie?
-Uważaj jak będziesz wracał.
Spojrzał na mnie pytająco.
-Ale ja nigdzie nie jadę. Na urodziny chciałaś dostać wspomnienia. Nie mogę przywrócić Twoich starych ani zmienić tych które pamiętasz ale mogę stworzyć nowe.
-Więc nie chcesz jechać do domu? Chcesz nadal mnie znać?
-Oczywiście, że chce. Nic złego nie zrobiłaś.
Uśmiechnął się i zaczął śpiewać. Jego głos sprawiał, że się rozpływałam. Mimo, że śpiewał bez podkładu brzmiał idealnie. Słowa "Love Sick" unosiły się swobodnie. Po skończonej piosence usiadł obok mnie.
-i jak?
-Aż brakuje mi słów.
-cieszy mnie to.
I znów ta dziwna cisza.
-Ale się zachmurzyło.
-Będzie padać.
-Nie
I w tym momencie po prostu lunęło. Uciekliśmy do domu.
-Jednak miałeś racje.
-A obiecałem, że przywiozę Cię do domu.
-To przywieziesz rano.
-Nie boisz się?
-Czego?
-Zostania ze mną samej.
-Ufam Ci.
-W takim razie przynieś mi tylko jakiś koc.
-Nie będziesz spał na kanapie.
- To gdzie?
-Hmm...w sypialni rodziców nie polecam jest tam tyle kurzu, że udusić się można. Więc zostaje Ci do wyboru pokój mojego brata lub mój.
-Na pokój brata nie jestem godny.
-Więc zapraszam do mnie. Ale masz być grzeczny.
-Oczywiście.
-Teraz idź weź prysznic, jesteś cały mokry. Ręcznik znajdziesz w szafce przy umywalce.
-Tak jest. 
Zniknął za drzwiami łazienki. A ktoś zaczął pukać do drzwi. Niepewnie otworzyłam. W drzwiach stał potężny łysy chłopak z tatuażem na dłoni.
-Tak?
Spytałam nieco niepewnie. Kim on może być?
-Czemu nie zadzwoniłaś? Gdzie byłaś?
-A Ty to....?
-Jak śmiesz się pytać kim jestem? Ji-ho nie pamiętasz? Jak Ty w ogóle wyglądasz?
-Bo widzisz miałam taki drobny wypadek iii...
-No nie ważne. Masz urodziny więc przyszedłem. Może spędzimy je tak jak poprzednie?
Zaczął całować mnie po szyj.Czuć było od niego alkohol.
-Zostaw mnie!
-No nie opieraj się już tak.
-Zostaw mnie! Nawet nie wiem kim jesteś.
-Co ty powiedziałaś?
Złapał mnie za nadgarstki i przycisnął do ściany.
-Mogłabyś dać mi jakąś koszulkę?
Z łazienki akurat wyszedł Hong Ki w samych bokserach.
-A ten to kto? Już sypiasz z jakimś pedałem?
-Z nikim nie sypiam.
-Nie kłam
Zacisnął ręce jeszcze mocniej.
-Zostaw ją
-Bo co?
-Nie jest Twoją własnością.
Puścił mnie.
-Nie mieszaj się bo pożałujesz.
-Co mi zrobisz?
-Hong Ki daj spokój.
-Nie broń go. To ze mną jesteś.
-Już nie.
-Co powiedziałaś?
-To co słyszałeś. Nie wiem z jakich powodów byliśmy razem ale to koniec. 
Podszedł do Hong Kiego i go uderzył w twarz tak, że ten się przewrócił po czym wyszedł trzaskając drzwiami.
-Nic Ci nie jest?
-Nie, wszystko w porządku.
Z dolnej wargi leciała mu krew.
-Usiądź.
Zawinęłam kostkę lodu w papierowy ręcznik i delikatnie przyłożyłam ją do krwawiącej wargi. Syknął tylko. Woda kapała mu z włosów i spływała po umięśnionym nagim torsie. Aż zrobiło mi się cieplej. Uniósł swoje brązowe oczy i spojrzał w moje. Dłoń położył na mojej . Serce zaczęło bić mi jeszcze  szybciej.
-Nie musisz.
-Inaczej spuchnie.
Wstał i patrzył chwile mi w oczy. Odsunął moją dłoń. Przybliżał się powoli. i pocałował mnie. Nasze usta były złączone. Czas jakby stanął. Miał takie ciepłe i miękkie  wargi. Niech czas stanie i już nigdy nie rusza.Serce waliło mi jeszcze bardziej o ile to w ogóle było jeszcze możliwe . Odsunął się. Był zmieszany dokładnie tak jak ja. Nawet nie chce wiedzieć jak bardzo moje policzki były teraz czerwone.
-Prze...przepraszam.
-W porządku.
-Eeee chodźmy już spać. Późno jest.
-Tak, masz racje.



[Hong Ki]
Obudziła mnie Min Ji. Był środek nocy.
-Coś się stało?
Nie odpowiedziała  więc odwróciłem się w jej stronę. Spała tyle, że strasznie się wierciła i coś powtarzała. Przysłuchałem się temu co mówi.
-Mamo proszę nie! Ja nie chciałam.
-Min Ji obudź się.
położyłem jej rękę na ramieniu jednak nadal spała. Przyciągnąłem ją do siebie i objąłem.
-Już dobrze jestem przy tobie.
-Mamo widzisz? Wrócił.
Uśmiechnęła się przez sen po czym uspokoiła. Patrzyłem jak śpi i zastanawiałem się co widziały w życiu te czekoladowe oczy? Jakie tajemnice skrywał jeszcze ten umysł? Co jeszcze powiedzą jej usta? Co w życiu spotkało tą dziewczynę?





  Miałam dodać to wcześniej ale jakoś codzienne wstawanie w nocy by rano dojechać na badania wykańcza. No ale co poradzić jak trzeba to trzeba i nie ma co narzekać :)

14 kwietnia 2012

6..14 letnia jubilatka.

-Za kilka godzin musimy zagrać na urodzinach a nawet nie wiemy jakie piosenki wykonamy.
-Ile ona w ogóle ma lat?
Spojrzeliśmy się po sobie. Nikt nie miał pojęcia.
-Patrząc na jej ojca to pewnie z 20.
-Ustalenie wieku i tak nam w niczym nie pomoże.
-Na pewno ballady odpadają, to urodziny musi być wesoło.
Chociaż Min Hwan myślał.
-Min Ji jesteś dziewczyną, co Ty byś chciała?
Była jakaś zamyślona, nawet nie zorientowała się, że do niej mówię.
-Min Ji?
-Tak? Coś mówiłeś?
-Co o tym myślisz?
-Ale o czym?
Min Hwan zaczął się śmiać.
-Daj jej spokój nie widzisz, że jest w innym świecie.
-No właśnie zauważyłem.
Jakoś zaczęło mnie zastanawiać co jest przyczyną jej nie obecności.


Po dotarciu na miejsce byliśmy niemiło zaskoczeni. Wystrój był jaskrawo różowy. A jubilatka miała 12 lat? Rozpieszczony bachor biegał po ogrodzie i narzekał na wszystko. Podeszła do nas razem ze swoim ojce. Na twarzy dziecka gościł niewinny uśmiech domyślam się, że wcale nie była taka nie winna jak próbowała pokazać.
-To właśnie jest moja mała Yoo Rin
-Miło Cie poznać. masz jakieś konkretne życzenia odnośnie występu?
Podała mi kartkę.
-To jest lista utworów jaką macie wykonać.
Rozłożyłem papier. Była tam naprawdę spora ilość, nie oszukujmy się znacznie dłuższa niż na naszych koncertach.
-I chcesz to wszystko?
-Oczywiście. Macie grać od 19 do 22.
-Ale....
-Jakiś problem? Myślę, że nie. Chodź aniołku czas się przebrać.
Ten mały diabeł odwrócił się jeszcze i dodał.
-W domku przy basenie czekają na was stroję. Przebierzcie się.
Poszliśmy we wskazane miejsce. Czekały na nas różowe rurki i pomarańczowe koszulki z podobizną tej małej.
-Ja tego nie włożę.
-Ja też nie zamierzam.
-Stroje jak stroje. Jak mamy tyle czasu występować bez przerwy?
Do domku wszedł producent.
-Przepraszam was za te stroje. Ale zrozumcie kończy 14 lat. jest taka kochana zasługuje na to co najlepsze.
-Stroje? Czy słyszał pan ile czasu mamy być na scenie. Nie jestem w stanie tyle śpiewać. Moje struny głosowe.
-No tak trochę przesadziła. Ale spokojnie zaczniecie z 30 minutowym opóźnieniem i skończycie pół godziny wcześniej, zajmę ją prezentami i będziecie mogli wracać. No i przede wszystkim zarządziłem zakaz filmowanie i fotografowania. Nie mogę pozwolić by wasze zdjęcia w tym trafiły do sieci. 

19.25 wychodzimy na scenę w ogrodzie. Pisk rozpieszczonych 14 latek nie wpływał na nas korzystnie. Wszystkie w sukienkach niczym księżniczki aż robiło się niedobrze na sam widok. Nasz diabeliczny aniołek już 40 minut robił awanturę czemu jeszcze nie gramy. No dobra pierwsza piosenka, druga, trzecia...żadnej przerwy. Zero dyskusji. Do tego to obcisłe wdzianko uwierało w każdym możliwym miejscu. Czułem się jakbym uciekł z cyrku, myślę, że każdy z nas się tak czół.
-A teraz zaśpiewajmy wszyscy Sto lat dla naszej jubilatki i zapraszamy na tor.
Minęło już półtorej godzinny i nareszcie 5 minutowe odetchnięcie.
-Nie jesteście tu dla dekoracji. śpiewać ale już.
Na prawdę do anioła brakowało jej wiele. No ale cóż wróciliśmy na scenę. Bez najmniejszej przerwy graliśmy do 21.30 tak jak obiecał producent zajął córkę prezentami a my mogliśmy uciekać. Zamknęliśmy się w domku nad basenem by się przebrać. Hong Ki ledwo wydawał z siebie jakiekolwiek dziki, Min Hwan nie mógł za bardzo poruszać rękoma po waleniu w perkusje, a my czuliśmy jeszcze drgania strun gitary mimo że leżały one już w futerałach. Czym prędzej wsiedliśmy do naszego busa i odjechaliśmy.
-Jestem wykończony.
-Seung Hyun wszyscy jesteśmy.
-Potrzebuję nowych strun głosowych
Ledwo zrozumiale skrzeczał Hong Ki.
-Myślicie, że podobało się jej?
-Nie obchodzi mnie to. Nie chce jej więcej widzieć. Już wolę zrezygnować z kariery niż ją spotkać ponownie. Jeszcze godzina w jej strojach i przyrzekam, że był bym bezpłodny. Wicie jak to zgniatało moje klejnoty?
-Myślę, że dokładnie tak samo jak nam.
W domu było ciemno. Min Ji pewnie położyła się wcześniej.
-Jakoś dziwnie tu czysto.
Jae Jin rozejrzał się po kuchni. Miał racje wszystko aż błyszczało.
-Min Ji musiało się strasznie nudzić.
-Nie wydaje mi się.
Z pokoju dobiegł nas głos Seung Hyuna. Poszliśmy wszyscy do niego.
-O czym Ty mówisz?
-Zostawiła nam list.
-Jaki list?
-Słuchajcie.
"Nie zrozumcie tego źle, musiałam to zrobić. Nie zasłużyliście sobie jedynie na marny list ale nie jestem w stanie powiedzieć wam tego patrząc w oczy, to zbyt trudne.  Staliście się dla mnie częścią rodziny. Przebywanie z wami pod jednym dachem to coś cudownego. Będzie mi tego bardzo brakowało. Każdy z was wniósł w moje życie coś cudownego. Dziękuje wam za pomoc i troskę. Jae Jin miał racje nie mogę wiecznie udawać kuzynki Jang Huna, nie mogę przy stwarzać wam problemów. Wasze życie i tak jest wystarczająco skomplikowane nie mogę komplikować go jeszcze bardziej. Powodowałam jedynie sprzeczki w waszym domu. Nie obwiniajcie tylko za to Jae Jina to nie jego winna. Miał racje i dobrze o tym wiecie. Nie szukajcie mnie. Uważajcie na siebie i powodzenia. Jeszcze raz dziękuje za wszystko. Nigdy was nie zapomnę. 
                                                                                                                 Min Ji"
Hong Ki sięgał już kurtkę. Nie czekając nawet na dokończenie listu.
-Nigdzie nie idziesz.
-I Ty masz się za jej przyjaciela? Musze ją znaleźć.
-Owszem musisz ale nie teraz.
Nikogo nie szokowały by te słowa gdyby nie to, że wypowiedział je Jae Jin stojący już obok nas.
-Odnajdziesz ją jutro. Jutro po występie w telewizji.
-A jeśli coś jej się stanie? 
-Nic jej nie będzie, nie jest głupia na pewno poszła do domu i już śpi.
-Czy to nie ty mówiłeś, że nie można jej tam samej zostać?
-Hong Ki o tej porze niczego nie wskórasz.
Po kolejnych 20 minutach przekonywania go, że jest zbyt późno w końcu odpuścił. To nie była łatwa noc dla nas wszystkich.


6 kwietnia 2012

5..Wspomnienia nie zawsze są dobre..

Chciało mi się śmiać gdy patrzyłem jak Jae Jin robi podchody do Min Ji. Od dobrych 30 minut próbował wydusić z siebie cokolwiek.
-Min Ji chciałbym Cię przeprosić.
Muszę przyznać, że nieco mnie zdziwił.
-Myliłem się co do Ciebie. Troszczysz się bezinteresownie o nas. Dziękuje i przepraszam.
-Nic się nie stało.
Ahh więc czas bym i ja powiedział co mam do powiedzenia.
-Skoro już jesteśmy w strefie zwierzeń to i ja muszę coś wyznać. Mam nadzieję, że nie będziesz miała mi za złe, że dokonałem takich zmian za Twoimi plecami.
Wszyscy patrzyli teraz na mnie.
-Jakich zmian?
-Znalazłem Twoją szkołę. Rozmawiałem trochę z Twoją nauczycielką i po rozmowie z nią doszliśmy do wniosku, że musisz zmienić szkołę. Podobno masz duży potencjał który marnujesz.
-iiii?
-Przepisałem Cię do naszej szkoły.
Gdyby spojrzenie mogło zabijać to leżał bym już martwy pod stołem.
-Nie ważne i tak nie pamiętam szkoły. Ale to znaczy, że znalazłeś mój dom?
-Tak i myślę, że zaraz możemy tam jechać.
W ciągu krótkiej chwili stała się chyba najszczęśliwszą osobą na świecie, za to Hong Ki chyba najsmutniejszą.
-Musisz chyba wiedzieć coś jeszcze.
-Tak?
-Nie wiem z jakiego powodu bo nikt nie chciał mi powiedzieć ale Twoi rodzice przeprowadzili się jakiś czas temu do Stanów.
Zrobiło mi się jej szkoda, smutek jaki zagościł w jej oczach sprawiał ból.
-Czyli nie będziesz już z nami mieszkać?
Dopiero pytanie Hong Kiego uświadomiło mnie w tym.
-Skoro Jong Hun znalazł mój dom to muszę wrócić do niego.
-Będziesz nas odwiedzać?
-Oczywiście. Staliście się dla mnie rodziną


[Min Ji]
Razem z Jong Hunem staliśmy przed drzwiami do mojego domu.
-Jak teraz tak na niego patrze to wygląda nawet znajomo.
-Może jak wejdziesz do środka to coś Ci się przypomni?
-Chciałabym odzyskać wspomnienia.
Lekko zdenerwowana weszłam do środka. Dom jak każdy inny, niczym się nie wyróżniał W oczy rzucił mi się od razu telefon ale jak było się można tego spodziewać był rozładowany.
-Gdzie może być ładowarka?
-Leży po prawej stronie.
Jong Hun zauważył ją pierwszy. Czym prędzej podłączyłam telefon do ładowania. I nadeszła chwila prawy. Czy ktoś dzwonił, może pisał? 2 połączenia były od Ji-ho i jedna wiadomość o treści "Gdzie do cholery jesteś? Miałaś być 2 godziny temu" Nie wiem kim on był ale nie należał chyba do zbyt sympatycznych ludzi. Było też 25 połączeń od osoby o imieniu Aya. Kimkolwiek była musiała się martwić. Wybrałam jej numer ale nikt nie odebrał. I to by było na tyle połączeń. Tylko czemu nie ma żadnego od rodziców? Nie dawałam znaku życia tyle czasu a oni się nawet tym nie zainteresowali? Poczułam kucie w sercu.
-Coś się stało?
-Nie, nie wszystko w porządku.
-Przypomniałaś sobie coś?
-Nie
-Chcesz zostać już sama?
-Nie, proszę zostań jeszcze trochę.
-Dobrze, zaczekam na kanapie a Ty rozejrzyj się trochę.
Weszłam do jednego z 3 pokoi, wybór był trafny bo weszłam do swojego. Otworzyłam szafę. Miło było by wiedzieć kim się jest. No i doznałam lekkiego szoku. Wszystkie ubrania były czarne. no prawie wszystkie. Zupełne przeciwieństwo tego co miałam na sobie. Spojrzałam w lustro wiszące na ścianie. Podobałam się teraz sobie. A czy wtedy byłam szczęśliwa? Podobno marnowałam sobie jedynie życie. Więc czy warto wracać do tego? Może lepiej nie pamiętać? Na dnie szafy leżało coś czarnego. Okazało się, że były to skrzypce. Pokrywała je gruba warstwa kurzu. Wzięłam je do ręki, a przed oczami miałam rozmyty obraz. Padał deszcz i było zimno. Migające światła odbijały się od kałuż. Nie odkładając instrumentu podeszłam do biurka i w drugą rękę wzięłam fotografie. Byłam na niej ja z moim starszym bratem, oboje graliśmy. Teraz już obraz był przejrzysty. Wspomnienia wracały a raczej to jedno konkretne. Impulsywnie z całej siły uderzyłam skrzypcami o ścianę tak, że rozpadły się na kilka kawałków. Zapłakana opadłam na podłogę a do pokoju wszedł Jong Hun. Usiadł obok mnie i objął.
-Co się stało?
-Przypomniałam sobie.
-Co takiego? Spójrz na mnie i powiedź mi wszystko. Ale spokojnie.
-Zabiłam go.
-Kogo?
-Swojego brata.
-Na pewno nie. Uspokój się. Powiedź co się stało.
-To było jakieś 4 lata temu. Tego dnia późno kończyły mi się zajęcia w szkole muzycznej. Było już ciemno i strasznie padało. Bałam się wrócić sama do domu i zadzwoniłam bo brata. Byliśmy ze sobą bardzo blisko więc bez problemu się zgodził. Czekałam na niego przed budynkiem. Machał do mnie na chodniku po przeciwnej stronie ulicy. Miał zielone światło więc wszedł na pasy. Nie zauważył rozpędzonego samochodu. Zginął na miejscu, a kierowca uciekł. Od tamtej pory matka się do mnie nie odezwała.
Nie mogłam powstrzymać łez. Wszystko wróciło, ból i pustka.
-Wracajmy. Nie zostawię Cię tutaj.
-Proszę nie mów o tym pozostałym.
-Sama im powiesz kiedy uznasz to za właściwe.
Gdy się nieco uspokoiłam wyszliśmy.
-Min Ji! Min Ji! Zaczekaj!
W naszą stronę biegła jakaś dziewczyna. Wyglądała słodko. Ubiór miała podobny do mojego jakby Seung Hyun wzorował się na niej wybierając mi ubrania.
-Dzwoniłam do Ciebie wiele razy ale nie obierałaś. Akurat byłam w Seulu kiedy zobaczyłam, że dzwoniłaś wiec przybiegłam jak najszybciej.
Patrzyłam na nią z niedowierzaniem.
-Aya?
-Tak. Czemu pytasz? Co się z Tobą działo?
Jong Hun przejął teraz inicjatywę.
-Min Ji miała drobny wypadek i straciła pamięć. A Ty jesteś jej przyjaciółką?
-Tak, znamy się od bardzo dawna.
-Czy masz może trochę czasu?
-Tak, samolot mam dopiero wieczorem.
-Mogłabyś pojechać razem z nami? Chciałbym z Tobą porozmawiać. Później odwiozę Cię na lotnisko.


[Jong Hun]
Dopiero maślane spojrzenie Seung Hyuna uświadomiło mnie skąd kojarzę Aye. Aya to ta sama dziewczyna do której w gimnazjum miał słabość jednak nigdy nie zebrał się na odwagę by do niej podejść.
-Min Ji pozwolisz, że porozmawiamy z Twoją przyjaciółką?
-Jasne, zaczekam w pokoju.
Była przybita, jej radość z życia raptem się ulotniła. Wszyscy patrzyli pytająco ale co miałem powiedzieć?
Usiedliśmy na kanapach.
-Co się tak właściwie stało?
Bez problemu dało się wyczuć, że cały ten czas martwiła się o przyjaciółkę.
-Z powodu naszego psa potrącił ją samochód i straciła pamięć. Zabraliśmy ją do siebie bo nie pamiętała gdzie mieszka.  Odnalazłem jej szkołę a następnie dom.  I to tak w skrócie wszystko. Chcemy jej jakoś pomóc ale nie wiemy za bardzo jak. Nie wiem czy dobrze zrobiłem ale po rozmowie z nauczycielami przeniosłem jej papiery do innej szkoły.
-Straciła pamięć mówisz. Może to najlepsze rozwiązanie.
-O czym ty mówisz?
-Nie byłam w stanie już jej pomóc. Była dla mnie zawsze jak siostra ale strasznie się zmieniła.
-Nie za bardzo rozumiem.
-Kiedyś była słodka miła i bardzo bojaźliwa. Po śmierci jej brata przeszła drastyczną zmianę. Przez rok mieszkała jeszcze z rodzicami, był to dla niej ciężki okres obwiniała się za śmierć a rodzice je nie ułatwiali tego. Matka się nie odzywała do niej. Po roku powiedziała jej tylko, że wyjeżdżają bo nie może znieść jej widoku. Wtedy już w pełni się załamała i nie mogłam do niej dotrzeć. Robiła coraz głupsze rzeczy. Poznała Ji-ho z którym zaczęła chodzić. Tyle, że on nie należy do ludzi z którymi chciało by się zadawać. Wszyscy się go zawsze bali, mieszał się w bójki, nie traktował jej tak jak powinien ale twierdziła, że przy niem czuję się bezpieczna. Opuściła się w nauce, przestało jej na wszystkim zależeć. Rzuciła grę na skrzypcach i zaczęła tańczyć ale to nie spodobało się jej chłopakowi więc i to rzuciła. Proszę jeśli tylko w jakiś sposób możecie to pomóżcie jej.
-Postaramy się. A teraz idź do niej.



[Min Ji]
Do pokoju weszła Aya.
-Jak się trzymasz?
-Zabiłam brata i nawet nie pamiętam gdzie jest jego grób.
-To nie była Twoja wina. Nie Ty prowadziłaś tamten samochód. A po za tym on nie chciał by żebyś teraz płakała jestem pewna, że wolałby abyś korzystała z życia.
Podała mi kartkę z jakimś adresem.
-Tu jest adres cmentarz na którym jest pochowany.
-Dziękuje. Co u Ciebie? Opowiedz mi coś.
-Przyleciałam do Seulu by złożyć papiery do liceum . I okazało się, że będziemy chodziły do tej samej szkoły. Tylko, że Ty będziesz rok wyżej.
-To nie mieszkasz tutaj?
-Mieszkam ale teraz jestem w Japonii z powodu ojca był poważnie chory ale już jest lepiej niedługo wrócimy.
Była taka pełna energii, patrząc na nią automatycznie robiło się człowiekowi lepiej.
-Cieszę się, że nic Ci nie jest. Tęskniłam za Tobą.
-Przepraszam, że nawet Cię nie pamiętałam.
-Nie szkodzi. Wrócę tylko z Japonii i będę znowu przy Tobie. Mogę Cię o coś spytać?
-Jasne wal śmiało.
-Ale głupio mi tak raptem o to pytać.
-Nie krępuj się i pytaj.
-Czy Seung Hyun ma kogoś?
-Z tego co mi wiadomo to nie. Można by pomyśleć, że dom marzenie 5 facetów i każdy wolny. A czemu pytasz?
-Najwyraźniej tego też nie pamiętasz. Chodziłyśmy do różnych szkół. I w gimnazjum był taki jeden który zawsze mi się podobał, rok starszy, zachwycający uśmiech. Ale jakoś nigdy się nie zebrałam by zagadać do niego. Nie sądziłam wtedy, ze zajedzie tak daleko.
-Ty mówisz o
-Tak mówię właśnie o nim.
Do pokoju zajrzał Jong Hun.
-Musimy już jechać.



Usłyszałam podniesione głosy w pokoju obok. Chłopacy najwyraźniej o coś się kłócili. Wyjrzałam z pokoju by zobaczyć co się dzieje.
-Rozumiem, że dużo przeszła ale nie może wiecznie udawać Twojej kuzynki.
-To powiedzmy prawdę.
-Też sobie wymyśliłeś. Nie dadzą jej żyć tak samo jak nam .
-Jae Jin uspokój się trochę.
-Jestem spokojny. i Chyba jako jedyny myślę w tym domu. Jak to wszystko wyjdzie na jaw będzie już po nas. Jak długo ma tu mieszkać? Aż któryś się zakocha? I co wtedy? Mam nawet zakaz wiązania się z kimś po ostatnim wybryku Hong Kiego.
Słowa Jae Jina bolały. Wycofałam się zanim mnie zauważyli. Stali się dla mnie jak rodzina. A rodzinie nie można utrudniać życia więc muszę się wycofać. Musze odejść.




życzę wszystkim szczęśliwych i rodzinnych świąt :)


Zastanawiałam się jak zrobić aby nie robić na blogu prawie 2 miesięcznej przerwy...aż w końcu mnie olśniło :) więc z góry przepraszam jeśli coś będzie nie tak w kolejnych wpisach ale będą one pisane przez te kilka nocy w trakcie świąt by później je tylko szybko dodać w przerwie w nauce lub między maturkami... :)