Co już było ?

10 stycznia 2013

31..

Obudził mnie przeraźliwy dźwięk.
-Hong Ki co to? Zaraz głowę mi wysadzi. Wyłącz to.
-To tylko Twój budzik.
-I z czego się tak cieszysz?
-No już nie obrażaj się tylko się przytul.
Oparłam o niego głowę. Wszystko było by dobrze gdyby serce Hong Kiego tak głośno nie waliło.
-Czy Ty sobie jakiś megafon do serca wczepiłeś?
-Nie Kochanie to się kac nazywa.
Kochanie? Czy coś się wydarzyło o czym nie pamiętam? Niech ja pomyśle. Chwila....nie no dokładnie wszystko pamiętam i nic szczególnego się nie wydarzyło więc skąd ta mała a jak, że ciesząca zmiana?
-Wiem, że Ci tak dobrze ale musimy wstać.
-Czemu?
Miał racje było mi bardzo dobrze tak cieplutko i wygodnie.
-Do szkoły musisz iść, a ja uczelnie. 

-Już myślałem, że dziś nie wstaniecie.
-Lider nie wierzy w swojego wokalistę?
-Nie, po prostu go znam po za tym na jego miejscu pewnie żaden z nas by nie wstał.
Spojrzałam na Hong Kiego. Stał idealnie wyprostowany prezentując swoje zęby w nienagannym uśmiechu i drapiąc się po głowie.
-Chyba nie jestem dziś w stanie was zrozumieć.
-To się pospiesz bo po zajęciach
Hong Ki podbiegł do Jong Huna i zasłonił mu usta by ten nie mógł dokończyć mówić.
-Co po zajęciach?
-A nic takiego.   
-Jesteście okropni.
-I tak nas kochasz
-wmawiajcie sobie nadal.
-Jong Hun pojedziesz z nimi?
-Widzę, że dziewczyna ważniejsza od przyjaciela.
I w ten o to sposób zaczęli się ganiać po całym domu.
-Nie mam już siły.
Jong Hun oparł się o ścianę.
Prawię cały zespół już wyszedł, zostałam jedynie ja i wokalista jednak i my już wychodziliśmy.
-Gdzie Ty się wybierasz?
-Do Twojego samochodu?
-Tak ubrana?
Spojrzałam w lustro. Mundurek idealnie wyprasowany, zakolanówki równo naciągnięte, buty do pary bez śladów błota, płaszcz też wyglądał dobrze więc nie wiem o co mu chodzi.
-Przecież wszystko jest w porządku
-Chyba sobie żartujesz.
Staną na przeciwko mnie i naciągnął mi kaptur na głowę, następnie zapiął ostatni guzik płaszcza i owiną szyje szalikiem.
-Teraz jest dobrze. Nie możesz mi się rozchorować, a bardzo dziś wieje.
-Teraz to czuję się jak mała dziewczynka ubierana do szkoły przez rodziców.
Pocałował mnie w czoło.
-Powodzenia w szkole córeczko.
-Co to miało być?
-Jak to co?
-Składam reklamacje!
-Na co?
-Na to
Przyciągnęłam go do siebie i zaczęłam całować.
-Widzę, że nie marnujecie czasu
Nie ukrywam, że przestraszyłam się słysząc głos Jae Jina którego powinno już nie być.
-Nie bój się tak to tylko ja. Zapomniałem torby.
-Musze chyba pomyśleć o domu bez was
-Dobrze wiesz, że menadżer się na to nie zgodzi i radzę wam już wychodzić bo się spóźnicie.

Hong Ki odprowadził mnie pod same drzwi tłumacząc się tym, że zaczyna 20 minut później niż ja więc ma jeszcze czas.
-Dasz sobie rade?
-A czemu miała bym nie dać? Przecież mam was wszystkich tutaj.
-Dziś na przerwie obiadowej nas nie będzie, a Aya jest na wycieczce.
-Hong Ki nie mam 5 lat dam sobie radę sama.
-Ale nie lubię zostawiać Cię bez opieki.
-Hong Ki!
-No dobrze już, idź na lekcję bo się spóźnisz.

I nadszedł czas przerwy obiadowej. Poszłam jak zawsze na stołówkę i rozejrzałam się po stolikach. Prawie wszystkie zajęte. I brak znajomych twarzy. Nie ma co się okłamywać po za nimi nie mam tu znajomych. W kącie dostrzegłam wolny stolik więc postanowiłam usiąść przy nim i zjeść.
-Wolne?
-Tak, proszę.
Była to dziewczyna którąś trochę kojarzę jednak nie jest ze mną w klasie. Miała przeciętną urodę bez jakiś szczególnych znaków więc niczym nie wyróżniała się z tłumu.
-Mamy razem wf.
-Tak właśnie mi się wydawało.
Czy ona się do mnie przysiadła by porozmawiać? Może to głupie ale ucieszyłam się było to jedna z nielicznych osób która była tu dla mnie miła.
-To Ty jesteś Min Ji zgadza się?
-Tak
-Ja jestem Yoona.
-Miło Cie poznać.
Chyba zaczynałam się nieco denerwować.
-Nie przejmuj się Seul
-Rozumiem, że każdy wie, że za mną nie przepada.
-Nie nie da się ukryć. Ale ona próbuję wyeliminować każdą ładną dziewczynę, a Ciebie nienawidzi jeszcze bardziej ze względu na to, że przyjaźnisz się z chłopakami z FT.Island. Oni od początku są jej celem ale najwyraźniej nie dają się nabrać.
-Nikt się jej jeszcze nie sprzeciwił?
-Najpopularniejsza i marzy o najpopularniejszym ale Ty stanęłaś jej na drodze. Więc można powiedzieć, że Ty się jej w pewnym sensie sprzeciwiłaś.
-Nie wiem czy jest się z czego cieszyć.
-Nie bój się tak rozmawiać z innymi, znajdzie się tu wiele osób takich jak ja które staną po Twojej stronie. Nie wiele możemy ale służymy pomocą.
-Dziękuje ale nie planuję ty żadnej wojny.
-Ty nie ale ona jest nieprzewidywalna.
-Tęskniłem śliczna.
Aż podskoczyłam gdy poczułam usta na swoim policzku jednak po chwili odetchnęłam z ulgą gdy poczułam znajome perfumy. Jednak mój mózg dziś pracuję na wolniejszych obrotach.
-Hong Ki co tutaj robisz?
-właśnie wróciliśmy a do zajęć mam jeszcze 15 min więc postanowiłem Cię zobaczyć.
Moja nowa znajoma raptownie zamilkła i zarumieniła się.
-Poznaj Yoone
-Miło mi jestem Hong Ki
uścisnął jej dłoń.
-Yo....yyy...yooo....yooona
Więcej chyba nie była w stanie wydusić z siebie.
-Tak dobrze nam się rozmawiało a Ty musiałeś wszystko zepsuć.
-Już znikam. Widzimy się po zajęciach.
Gdy Hong Ki poszedł Yoona ponownie odzyskała mowę.
-Mógł zostać przecież to ja mogłam pójść. Chyba chciał coś od Ciebie
-Nie przejmuj się tym, że poszedł mam go niemalże 24 na dobę
-Aha
Była trochę chyba zmieszana
-Idziemy na zajęcia?
-Tak.
Akurat miałyśmy wf.


[Hong Ki]
-To gdzie jedziemy? No gdzie, gdzie?
Od 10 minut nic innego nie mówiła.
-Za chwilę będziemy na miejscu. O już widać budynek.
-Chwila! Czy to nie tu odbywa się Music Bank?
-Tak
-Ale jakoś niedługo będzie się zaczynać
-Dokładnie,a my bierzemy w nim udział.
-A co ja tu robię?
-Dotrzymujesz mi towarzystwa.
-Jako kuzynka Jong Huna czy może czyjaś siostra tak dla odmiany?
-Nie tym razem. Jako moja dziewczyna.
-że co?
-Menadżer stwierdził, że gdy będziemy to ukrywać będzie jeszcze gorzej więc szykuj się na to, że niedługo wszyscy będą wiedzieli.

Byliśmy już gotowi do występu. Niby nic wielkiego nie raz już tu byliśmy jednak zawsze jest inaczej.
-Chodź oprowadzę Cię trochę.
Była trochę przeciwna temu, chyba nie czuła się zbyt komfortowo. Wziąłem ją za rękę i pokazywałem wszystko od kulis.
-Min Ji?
No tak Shinee tu też było. Co z tego, że niby są gejami i tak coś mnie w nich drażni.
-Taemin
No tak musiała go usłyszeć. Odwróciła się tak raptownie, że wpadła prosto na Swiona
-Bardzo przepraszam.
-Nic się nie stało.
Mógłby chociaż chodzić w zapiętej koszuli,a nie później czyjeś dziewczyny doznają ślinotoku. Chyba powoli zaczynałem żałować, że ją tu zabrałem.
-Czemu nie mówiłaś, że też będziesz?
-Bo sama nie wiedziałam. A jak wasza szkoła?
-Jak na razie pozostaje niestety tylko w planach przez brak czasu.
Ze wszystkich sił próbowałem telepatycznie przekazać Keyowi by zabrał już swojego kochasia ale coś nie skutkowało.
-Witam witam wszystkich. Gotowi na wielkie show? A to kto?
No tak brakowało jeszcze tylko jego.
-Ilhoon z BTOB
-Min Ji
-Co robi tu taka śliczna dziewczyna?
-Chciałem jej pokazać jak z naszej strony wygląda program.
Przyciągnąłem ją bliżej siebie.
-Rozumiem rozumiem.
-Hongstar czego ty się spodziewałeś? To jak przyprowadzić nową zabawkę do stada małp.
No tak dziewczyny z 4 minute mają tu swoją garderobę.
-Wracajmy do chłopaków.

[Min Ji]
Nawet nie byłam zła, chciało mi się tylko śmiać z zazdrości Hong Kiego, a było to jeszcze zabawniejsze bo nie chciał się do tego przyznać. Mniej więcej godzinę po powrocie do domu Jae Jin i Jong Hun zaczęli się szykować do wyjścia. Wpadłam do pokoju lidera.
-Przybyłam z pomocą.
-Która? Ta czy może ta?
Trzymał w ręku dwa wieszaki z koszulami
-Ta w prawej
-A spodnie?
-Czarne
-Dziękuję. Już pół godzinny zastanawiam się co założyć.
-Mówiłam, że będziesz potrzebował pomocy.

Czekając na chłopaków oglądaliśmy jakiś film w 4. Każde z nas było ciekawe relacji. A podobno to dziewczyny zawsze plotkują a oni wcale nie lepsi. Około 24 w końcu wrócili.
-I jak?
-Było świetnie. Okazało się, że to moja dawna znajoma z którą urwał mi się wieki temu kontakt.
Jae Jin nie bł już w takim świetnym nastroju jak lider.
-A ty co taki zmarnowany?
-Wiesz jaka ona była nudna? Taka ładna a taka nudna...

 Nie mogę się powstrzymać by nie skomentować tego zdjęcia. No ale Seung Hyun wygląda tu według mnie na takiego nieśmiałego, Min Hwan jak taki kujonek który chciałby być niegrzeczny, Hong Ki jak kujonek stylizowany na Harrego Pottera, Jae Jin jakby był jakiś smutny, może dlatego, że kujonek go ciągnie..a Jong Hun jak by chciał powiedzieć mogę mieć każdą bo jestem ten zły. Ale to tak tylko według mnie :)

A teraz zaczynam się uczyć do kolosa bo zamiast tego wolałam coś tu napisać...ale kolejny raz nie wiem kiedy...za dużo kolosów i sesja się zbliża eh..więc pewnie dopiero po niej ;/

28 grudnia 2012

30...Winda...

-Odwieźć Cię do szkoły?
-Daj spokój...przecież jadę z chłopakami
Pocałowała mnie w policzek i jak zawsze wybiegła z domu. Przepraszam, prawie jak zawsze. Dziś miała założoną maskę, maskę radości. Jej uśmiech był pozornie taki jak zawsze jednak gdy się mocniej przyjrzeć był sztuczny. Spojrzenie które wyglądało na radosne miało w sobie rozpacz. Co mam zrobić by rana w jej sercu się zagoiła? Jak mam pozbyć się z niej tej pustki?
-Nie przejmuj się tak.
Na dźwięk głosu Jong Huna aż podskoczyłem.
-Do niektórych rzeczy potrzeba więcej czasu.
-Czy Ty aby na pewno nie jesteś ukrytym 70 latkiem w młodym ciele?
-Raczej nie ale czasem myślę, że robię za waszego anioła stróża.
-Nie pochlebiaj sobie tak. Aż taki święty to Ty nie jesteś.


[Min Ji]
Musiałam trochę pomyśleć, pobyć sama a najlepszym miejscem do tego w całym domu jest sala prób. Jeśli akurat czegoś nie ćwiczą nikt tam nie wchodzi. Dlatego zdziwiła mnie zapalona lampka dająca niewiele światła. Dopiero po chwili na kanapie dostrzegłam Jong Huna z gitara.
-Przepraszam, myślałam, że nikogo tu nie ma.
Odwróciłam się w stronę wyjścia.
-Zaczekaj chwilę.
-Tak?
-Może usiądziesz?
Odstawił gitarę na miejsce tym samym robiąc mi miejsce obok siebie.
-Coś się stało?
-Nie chciałam tylko pobyć trochę sama.
-Możemy pobyć trochę w samotności i jednocześnie w swoim towarzystwie?
-Myślę, że tak.
-Dziękuje.
Byłam ciekawa co się stało ale jakoś nie miałam odwagi by zapytać. Nigdy nie widziałam go przygnębionego to zawsze on trzymał wszystkich  nad przepaścią. Siedzieliśmy tak w milczeniu jakiś czas.
-Widzę, że odkryłaś urok tego pokoju.
-Ma coś w sobie
-Nie każdy to dostrzega.
-Jong Hun
-Tak?
-Co się stało? Nigdy Cie takiego nie widziałam.
-Nic takiego nie przejmuj się.
-Możesz mi powiedzieć.
Uśmiechnął się po czym przygryzł dolną wargę.
-To trochę głupie
-śmiało
-Jae Jin wrobił mnie w randkę. Chciała się umówić z jakaś dziewczyną ale musiał znaleźć kogoś dla jej przyjaciółki, a że pozostałem już z nim jako jedyny wolny w domu to padło na mnie.
-Nie chcesz iść?
-To nie to
-To nie rozumiem.
-Trochę się stresuje. Nie umówiłem się z żadną odkąd zostałem liderem. Nie mamy zbyt wiele czasu więc mimo, ze każdy z nas chce się zakochać nie ma kiedy. Jeszcze Hong Ki przysporzył nam trochę problemów poprzednim razem, a ukrywanie tego nie było łatwe.  Potem ty spadłaś mu  niczym z nieba ściągając za sobą Aye, następnie pojawiła się IU. I tak zostaliśmy tylko my. I szczerze mówiąc nie wiem co mam zrobić.
-Za dużo ze mną problemów żebym spadła z niebo.
-Racja
-A odnośnie tej dziewczyny. Jesteś cudownym facetem i jeśli tylko będziesz sobą to na 100% przypadniesz jej do gustu.
-Tak myślisz?
-Jestem tego pewna. Nie znajdzie lepszego. Bardziej obawiałabym się na jej miejscu. 
-Dziękuje
-Kiedy ta randka?
-Jutro wieczorem.
-Więc przed przyjdę Ci pomóc
-Pomóc? Ale  w czym?
-Zobaczysz jutro. Pamiętaj, że miałam starszego brata i wiem jak to jest gdy się gdzieś wybieracie.
-Jesteś cudowna.
Uścisnął mnie, a ja przez chwilę poczułam się jak w objęciach brata.
-Wiesz Hong Ki jest bystrzejszy niż wygląda.
-um?
-Dostrzega więcej niż mówi i myślimy. Martwi się o Ciebie chociaż może tego nie okazywać. Jestem pewny, że możesz mu zaufać i mówić o wszystkim.
-To...
-Nie odpowiadaj na razie. Przemyśl to.Gdy nic nie mówisz martwi się jeszcze bardziej. A teraz musimy już iść.
-Gdzie?
-Jedziemy na kolejną sesje zdjęciową, a Ty jedziesz z nami.
-Czemu?
-Bo jako lider wiem co najlepsze dla zespołu i wydałem właśnie takie rozporządzenie. 

Na miejscu okazało się, że zdjęcia będzie robiła ich dobra znajoma i wszystko poszło niezwykle sprawnie.
-Hong Ki zaczekajcie chwile
-Wszyscy?
-Nie, reszta zespołu może już wracać.
Co ona od niego chce? Ja mam zostać czy wracać bo już nie wiem. Jednak Jong Hun dał mi znać bym została więc i tak zrobiłam.
-Coś się stało?
-Nie tylko tak pomyślałam, że skoro już tu oboje jesteście to może chcielibyście wspólne zdjęcie? Usunę je zaraz po tym jak je dostaniecie.
Hong Ki spojrzał na mnie, odnosiłam wrażenie, że podoba mu się ten pomysł no i ja nie miałam nic przeciwko. I w taki sposób mieliśmy małą, nie planowaną sesje przy której było kupę śmiechu. 

-Hong Ki zejdźmy schodami ni lubię windy.
-Jesteśmy na 10 piętrze, windą będzie zdecydowanie szybciej.
-Przekonałeś mnie tym 10 piętrem
Wsiedliśmy do pustej windy i jak na początku gładko jechała tak od 8 piętra zaczęła szarpać, a między 5 a 4 się zatrzymała.
-Co się dzieje?
-Winda się zacięła
-Hong Ki proszę zrób coś z tym.
-Próbuję ale dzwonek nie działa. Coś z zasilaniem musiało paść.
Dlatego właśnie nienawidzę wind. Usiadłam w koncie i podkuliłam nogi pod siebie. Tak, właśnie zaczęłam panikować.  

[Hong Ki]
Min Ji cała się już trzęsła, nie raz już mówiła, że boi się wind. Nie wiedziałem co mam robić więc zacząłem dzwonić po wszystkich. W końcu odebrał Jong Hun i obiecał, że przyjedzie jak najszybciej. Usiadłem obok dziewczyny i przytuliłem ją.
-Nie płacz. Jong Hun już tu jedzie i wydostanie nas
-Nigdy więcej nie wsiądę.
-Dobrze, będziemy wybierać schody.
-Duszno się robi.
-Spokojnie. To tylko złudzenie, denerwujesz się i to dlatego. 
Otarłem jej łzy z policzków i siedzieliśmy w milczeniu czekając na pomoc. Już nic więcej nie mogłem zrobić.Jednak na super bohatera się niestety nie nadaję.  
-Za chwilę was wyciągniemy.
Nie wiem czyj był to głos ale cieszyłem się jak nigdy nawet nie interesowało mnie czy przeciekło to do mediów. Na wszelki wypadek wyciągnąłem z kieszeni okulary przeciwsłoneczne i wsunąłem na nos Min Ji. Nikt nie musi oglądać jej z zapuchniętymi oczami i rozmazanym makijażem. Gdy już bezpiecznie wychodziliśmy trzymała mnie kurczowo za rękę. Pewnie nawet nie czuła, że robi to tak mocno.
-Samochód czeka przy wyjściu.
-Dziękuje.
-Nie ma za co. Na moim miejscu też być postawił na nogi pół miasta.
-Dobrze, że to ta połowa bez fotoreporterów.
-A tak po za tym to nic wam nie jest? Nie potrzebujecie lekarza czy coś?
-Ze mną wszystko w porządku.
Obaj spojrzeliśmy na Min Ji która szła po cichu. Gdyby nie to, że nie puściła mojej ręki nie wiedziałbym, że tu jest. 
-Mi też nie. Muszę  chyba się tylko porządnie nawalić.
-Da się załatwić.


życzę wszystkim szczęśliwego nowego roku!!
I niezapomnianej imprezy w sylwestra :) 

22 grudnia 2012

29...Dom

Po wylądowaniu odwieźliśmy najpierw IU i Aye do domu. Wszyscy mimo zmęczenia mieliśmy świetne humory, ni liczyło się nic po za teraźniejszością. Razem z Hong Kim weszliśmy jako pierwsi do domu obejmując się przy tym. Odruchowo odskoczyliśmy od siebie na widok matki Hong Kiego która stała dokładnie na przeciwko drzwi i właśnie miała wychodzić.
-Spokojnie dzieci. Cieszę się, że już wszystko w porządku między wami. Miałam właśnie wyjść z Jolie i wracać do domu. 
Czy aż tak było widać nasz lekki kryzys?
-Mamo może Cię odwiozę?
-Nie, nie wyjdź lepiej z psem strasznie za Tobą tęskniła, a ja wrócę wcześniej do domu.
-Dziękujemy Pani za opiekę nad domem.
Jong Hyun przepchnął się przez nasz mini tłum i zaczął się kłaniać dziękując.
-No już wystarczy chłopcy.
Pani Lee opuściła dom i wszyscy raptem się rozeszli.
-Mamy ciepły obiad!!
Jae Jin krzyknął z kuchni wołając tym wszystkich.
-Zostawcie coś nam.
-Zobaczymy
Poszliśmy razem z radosną suczką do parku na spacer. Biegała dookoła merdając ogonem. faktycznie musiała tęsknić za wokalistą. Raptem Hong Ki stanął przede mną  i wystawił swoją twarz za szalika.
-Co Ty robisz?
-Nic czego byś nie chciała.
I zaczął mnie całować. Dopiero po chwili dotarło do mnie co właściwie robimy i delikatnie go od siebie odsunęłam.
-Coś nie tak?
-Hong Ki co ty robisz?
-Całuje Cie?
-To wiem. Ale jesteśmy w parku co jeśli ktoś nas zobaczy?
-To wtedy dowie się, że moje serce jest już zajęte.
-Nie, wtedy dowie się tego cały świat, a przynajmniej cała Korea.
-I bardzo dobrze. Nie mam zamiaru dłużej tego ukrywać. No już nie rób takiej zdziwionej miny tylko chodź tu do mnie.
Obią mnie, a ja mam wrażenie jakby serce miało zaraz wyskoczyć mi ze szczęścia.
-Nie pozwól mi Cię więcej wypuścić.
Czyżby już wszystko było na swoim miejscu? To skąd to dziwne uczucie?

[Hong Ki]
-Pójdę się pouczę.
-Przyjdę do Ciebie później.
Pocałowałem ją  w czoło i poszedłem do chłopaków ustalić szczegóły jutrzejszego programu.
-Jakieś propozycje?
-Właściwie nie ma co ustalać wszystkiego mamy dowiedzieć się jutro.
-W takim razie może jakiś film?
Kto by pomyślał, że z Min Hwana taki kinoman.
Obejrzeliśmy 2 głupie amerykańskie komedie. Byliśmy zbyt wykończeni na bardziej ambitne filmy.
-Jest już prawie 2 idziemy spać.
-Jong Hun to najpiękniejsza rzecz jaką dziś powiedziałeś.
-Seung Hyun nie podlizuj się tak.
Poszedłem do pokoju Min Ji zobaczyć czy już śpi. Wyglądała dość zabawnie spała niby na łóżku ale otoczona książkami i z laptopem na kolanach. Pozbierałem wszystko i przykryłem ją. Odstawiając komputer nieświadomie zacząłem czytać to co pisała.
"Myślę, że to prawdziwa miłość. Jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego do drugiej osoby. Przy nim jestem taka szczęśliwa, a każda chwila rozłąki trwa jakby wieki. Więc skąd ta pustka w moim sercu? Czemu nawet przy nim czuję, że czegoś brakuje? Czy to dlatego, że nie ma was przy mnie? Dlaczego wciąż tak bardzo chce mieć was przy sobie? "
Był to fragment listu który pisała do rodziców. Był otwarty również folder w którym było zapisane ich więcej. Każdy z inna datą, pisała je co jakieś 3 dni, największy odstęp czasowy wynosił 2 tygodnie. Jak bardzo mnie kusi by przeczytać je wszystkie. Ale nie mogę to jej prywatna rzecz. Muszę zwalczyć tą pokusę. Zamknąłem wszystko i położyłem się spać.

Najpierw występ w Music Bank, następnie sesja zdjęciowa do magazynu. I powód do domu z 12 przesunął się na 17. Jednak pocieszająca była myśl, że już niedługo parę dni wolnego i będę mógł zrealizować moją weekendową niespodziankę dla Min Ji. Oby tylko wszystko się udało.
-Min Ji!
Nie usłyszałem odpowiedzi. Dziwne.
-Widzieliście gdzieś ją?
-Raczej nie wróciła jeszcze.
Zajęcia kończą się jej o 15. Może gdzieś czeka na mnie, a ja o tym zapomniałem? Mało prawdopodobne ale wybrałem jej numer. W odpowiedzi usłyszałem jedynie głos mówiący "abonament ma wyłączony telefon lub jest po za zasięgiem.". To może Aya? W przeciwieństwie do Min Ji ta odebrała praktycznie od razu.
-Hej, coś się stało?
-Właśnie nie wiem.
-Ale co się dzieje? Pokłóciliście się ?
-Nie. Po prostu jej nie ma w domu i pomyślałem, że jest z Tobą.
-Zaraz po zajęciach powiedziała, że musi coś załatwić.
-Dzięki.
-Jak coś to dzwoń.
-Jasne.
Każdy ma jakieś sprawy do załatwienia więc nie mam się czym przejmować. W kuchni czekał juz na mnie obiad.
-A Min Ji?
-Nie wiem kiedy wróci.
Po kolejnych 2 godzinach zacząłem się już niepokoić. Co ona znowu wymyśliła? Zadzwoniłem po raz kolejny do Ayi.
-Nie wróciła jeszcze?
-No właśnie nie i zaczynam się martwić Wiesz przecież jak ona ściąga na siebie nieszczęścia.
-Daj mi chwilę pomyśleć........który dziś jest?
-15 kwietnia
-że ja wcześniej o tym nie pomyślałam.
-Ale o czym?
-Co ze mnie za przyjaciółka.
-Aya!
-Tak, tak już.
Podała mi jakiś adres i zapewniała, że na pewno tam ją znajdę.
Pojechałem we wskazane miejsce. Początkowo zdziwiło mnie to, że znajduje się na cmentarzu. No dobra 5 alejka od góry jest. Więc idę. Mniej więcej pośrodku znalazłem to czego szukałem.
-Hong Ki?
-Martwiłem się, długo nie wracałaś.
-Przepraszam.
-Co tutaj robisz?
Spojrzałem na grób przed którym siedziała. Musiał należeć do jej brata. Patrząc na datę dziś miałby urodziny. Teraz już wiem o co chodziło Ayi.
-Mogłaś powiedzieć przyjechałbym z Tobą.
-Masz dość napięty grafik.
-Nie jeśli chodzi o Ciebie. Po za tym chciałem go poznać.
Uśmiechnęła się delikatnie, a łzy spłynęły jej po policzkach. Przytuliłem ją mocno.
-Myślisz, że mnie polubi? Starsi bracia raczej chcą dla swoich sióstr jak najlepiej więc się denerwuję.
-Myślę, że nie ma powodu by Cię nie lubić. Chociaż na pewno chciałby Cię sprawdzić.
Posiedzieliśmy jeszcze trochę, aż zaczęło padać. Wracając do domu wstąpiliśmy jeszcze na dużą porcję lodów.


Ponieważ przed świętami na pewno nic się tu już nie pojawi więc chcę życzyć wszystkim
Wesołych, Szczęśliwych oraz rodzinnych świąt
abyście pod choinką znaleźli wiele prezentów 
oraz wypoczęli  :)

A na koniec jeszcze jakieś zdjęcia by się przydały :) 



 
(może i blog nie jest o nich ale jako, że byli pierwszym zespołem z Azji którego zaczęłam słuchać to sentyment pozostał :))

Mam nadzieję, że przed nowym rokiem uda mi się coś napisać...i więcej tak długich przerw nie będzie no ale cóż jak kolokwium za kolokwium to niestety czasu brak na inne rzeczy :/

15 listopada 2012

28...LA

Lot nie minął tak źle może dlatego, że prawie cały przespałam? Ostatnio nie śpię z wokalistą więc nie sypiam za dobrze co mnie denerwuje bo nie lubię takich powiązań. To jest nie logiczne by raptem jedna osoba sprawiała by się tyle zmieniało, po za tym te koszmary przypominają mi kim jestem i co wydarzyło się w moim życiu więc nie do końca chcę się ich pozbywać. Nie chcę zapomnieć. Więc lot przespałam z głową na ramieniu Hong Kiego. Wielokrotnie widziałam w telewizji co się dzieje na lotnisku gdy przyleci ktoś sławny ale pierwszy raz sama biorę w tym udział. Zespół szedł przodem z kilkoma ochroniarzami a my z tyłu na wszelki wypadek z jednym. Ponieważ IU nikt się tu nie spodziewał oraz cześć pewnie nawet jej nie kojarzy mogła iść spokojnie i tak nikt na nas uwagi nie zwracał po za tym i tak wyszłyśmy tylnym wyjściem do innego busa. Menadżer sobie tak wymyślił wiec dyskutować nie będziemy. Ponieważ my nie musiałyśmy użerać się z tłumem ludzi dojechałyśmy znacznie wcześniej do hotelu.
-Zaczynam lubić ich menadżera! W końcu nie wcisnął ich do jednego pokoju.
Spojrzałam przez ramię na rozpiskę  pokoi którą przed chwilą dostała Aya. Ona dzieliła pokój z Seung Hyunem, IU z Min Hwanem, ja z Hong Kim a Jong Hun z Jae Jinem troche było mi ich szkoda. Po jakiś 20 minutach przyjechali chłopacy. Wszyscy zebraliśmy się w pokoju lidera by ustalić co i jak.
-No dobra  z jakiś dziwnych przyczyn nie mamy napiętego grafiku.
-Czyli macie czas na sen?
-Bardzo śmieszne. Zaraz musimy jechać zobaczyć co i jak ale to na chwilę tylko, później mamy czas na powiedzmy małe zwiedzanie czy zakupy. Jutro o 12 musimy być już tam na próbie i nie ruszamy się, aż do koncertu a rano wracamy do domu.
Zaczyna coraz bardziej podobać mi się ten wyjazd.  W milczeniu wróciliśmy do pokoju. No właśnie w milczeniu. Hong Ki praktycznie się nie odzywa i nie wiem o co mu chodzi, wygląda jakby cały czas o czymś myślał i na tym koniec.
-Co się dzieje?.............Hong Ki!
 -Tak? Coś mówiłaś?
-Co się dzieje?
-Nic
-Przecież widzę, jesteś jakiś zamyślony, praktycznie się nie odzywasz.
-Chłopacy na mnie czekają, muszę już iść.
I tak po prostu wyszedł. Kobiety są podobno skomplikowane ale i tak jemu nie dorównują. Ale mam nad nim przewagę jestem kobietą, a my mamy swoje sposoby. Miałam już plan więc się od razu ożywiłam i pobiegłam wziąć prysznic. Ciepła woda spływająca po ciele i zapach żelu pod prysznic działają tak kojąco.Następnie ułożyłam włosy i zrobiłam delikatny makijaż. Otworzyłam walizkę i zaczęłam wyciągać z niej wszystko, zakładając każdą rzecz przed wielkim lustrem. I jakie było tu moje wielkie wkurzenie! Wszystko no dosłownie wszystko było jeszcze za szerokie. W końcu wybrałam coś co wyglądało najlepiej i gdy tylko zdążyłam resztę rzeczy ponownie schować wrócił Hong Ki.
-Porozmawiamy?
-Możemy wieczorem? Chcemy wyjść teraz coś zjeść.
Zaczynam być jak tykająca bomba.
-Dobrze więc chodźmy.
Poszliśmy wszyscy do niedalekiej restauracji i o dziwo wszystkim pasowało jedzenie. Najedzeni jak świnki poszliśmy na zakupy. Już dawno się tak dobrze nie bawiłam chodząc po sklepach. Chłopacy kupili znacznie więcej niż my Hong Ki oczywiście nie wytrzymał bez nowej pary butów i kolejnej czapki. Było tu zupełnie inaczej niż w Korei.
-Wracamy?
Seung Hyun miał już inne plany i chodzenie po mieście go nie zadowalała tak samo jak Min Hwana.
-Późno się robi więc niech będzie.
Taa ostatnie zdanie należy do lidera.
-Kto wymyśla tak niewygodne buty!
Nogi mi już odpadały, zachciało mi się szpilek...
-Na pewno nie była to kobieta
IU mądra kupiła sobie w jednym ze sklepów buty na zmianę bo też już nie dawała rady. Ha! i dopięłam swego..no prawie. Hong Ki wziął mnie na barana. Postawił mnie na ziemię dopiero przed wejściem do hotelu.Gdy tylko weszliśmy do hotelowego pokoju atmosfera od razu się pogorszyła. Nie miałam zamiaru po raz kolejny wychodzić z inicjatywą rozmowy i tak wiem, że się wykręci więc włączyłam laptopa i przeglądałam jakieś strony.
-Min Ji
światełko nadziej zapaliło mi się w momencie kiedy poczułam oddech Hong Kiego na karku.
-Tak?
-Podobno masz problemy  z fizyką więc pomyślałem, że może trochę Ci pomogę i zabrałem książki.
Na widok okładki podręcznika myślałam, że spadnę z krzesła  i będę waliła głową o podłogę. Seung Hyun z Ayą oraz Min Hwan z IU pieprzą się zapewne właśnie na potęgę, Jong Hun i Jae Jin zapewne też znaleźli sobie jakieś zajęcie a ja mam się uczyć?!
-Wypchaj się tą fizyką! Wyjechaliśmy z kraju na 2 dni a ja mam wieczorem siedzieć w pokoju i się uczyć? Nie no marzenie każdego.
Ominęłam wokalistę i wyszłam z pokoju, miałam ochotę trzasnąć drzwiami ale, że to hotel to nie będę robić sensacji. Do żadnej z dziewczyn nie miałam co iść więc za cel obrałam sobie pokój lidera. Pech chciał, że nikogo w nim nie było. I co teraz? Nie chce wracać do siebie. Wyszłam na zewnątrz zażyć trochę świeżego powietrza i spokojnie pomyśleć. Niestety nie mogę pozwolić sobie na spacer ponieważ zupełnie nie znam okolicy i nie chce nikogo martwić zwłaszcza, że telefon został w pokoju.

[Hong Ki]
Chodzę jak idiota po pokoju i myślę co powinienem zrobić. Pójść poszukać jej? Może dać jej trochę czasu? Z tych wszystkich myśli wyrwał mnie telefon od lidera.
-Hong Ki idioto!
-Co się stało?
-W tej chwili masz przyjść do naszego pokoju!
Nie wiem o co dokładnie chodzi mogę się jedynie domyślać, że o Min Ji wiec pobiegłem do pokoju lidera. Bez pukania wpadłem do środka. To co zobaczyłem mocno mnie zdziwiło. Min Ji leżała na łóżku z kroplówką a jakiś facet kończył zbierać rzeczy.
-Co się stało?
-To nic takiego tylko zasłabła w wyniku zmęczenia i stresu.
Gdy tylko mężczyzna wyszedł usiadłem przy niej i wiozłem ją za rękę. Patrzyłem na Jong Huna by mi wszystko wyjaśnił.
-Poszliśmy z Jae Jinem na bilard jakieś laski powyrywać no i jak wracaliśmy to zauważyłem ją na zewnątrz i wtedy zemdlała. To raczej Ty nam powiedź co się stało.
Min Ji się obudziła
-Jak się czujesz?
-Interesuje Cię to? 
-Przecież wiesz
Zabrała swoją rękę, a po policzkach płynęły jej łzy. Ten widok sprawiał, że czułem się tak jakby ktoś próbował wyrwać mi serce.
-Właśnie nie wiem! Po co udajesz, że Cie to interesuje skoro i tak nie zamierzasz dłużej ze mną być. Więc po co to wszystko?!
-kto Ci to powiedział?
-Ty, cały czas dajesz mi to odczuć. Mam dość, miałam nadzieje, że coś się zmieni ale jest coraz gorzej.
-Rozumiem. Zabiorę rzeczy z pokoju i będę spał dziś tutaj.
Wyszła, już bez słowa wyszła. Co ja zrobiłem? To koniec? Poczułem przeraźliwą pustkę.
-Jae Jin ogarnij go bo nie wytrzymam, jak się nic nie zmieni to za parę godzin damy najgorszy koncert w historii. Ja idę porozmawiać z Min Ji, do rana muszą się dogadać. Hong Ki posłuchaj.
Spojrzałem na niego z resztkami nadziej.
-Musisz tu i teraz podjąć decyzję co dalej.
I on wyszedł. Zostawił mnie samego z Jae Jinem który zaraz zacznie mi prawić kazania, opierdalać mnie a na koniec przemówi ludzkim głosem i zacznie doradzać.

[Min Ji]
Do pokoju wszedł Jong Hun. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać ale jeśli już musiałam to dobrze, że był to akurat on.
-Posłuchaj. Domyślam się jak się czujesz z tym wszystkim ale powinniście na spokojnie porozmawiać.
-Chciałam ale on zawsze ma jakąś wymówkę.
-Pewnie wolał by abyś tego nie wiedziała ale trudno. Przed wyjazdem rozmawiałem z nim o was. Przyszedł do mnie bo nie wiedział co ma robić. Jestem pewien, że Cie kocha, znam go wystarczająco długo by to wiedzieć. Dowiedział się, że jego była zdradziła go dokładnie dwa dni po tym jak powiedział jej, że ją kocha. Teraz boi się.
-Przecież go nie zdradzam, nie mam takiego zamiaru, nie jestem taka.
-Wiem i on też wie jednak ma jakąś wewnętrzna blokadę. Daj mu więcej czasu.
Nie pomyślałam, że może mieć jakaś traumę, byłam przekonana, że ma mnie dosyć, że mu się znudziłam. Czuję się jak idiotka.
-A teraz mam proźbę
-Tak?
-Za chwilę go tu przyślę i porozmawiajcie. Za parę godzin mamy ważny koncert i nie chce by zakończył się porażką.
-Dobrze
Tak jak mówił Jong Hun Hong Ki przyszedł niedługo po tym jak lider opuścił pokój.  Wszedł zmieszany i usiadł na łóżku.
-Przepraszam. Ja na prawdę nie chce z Tobą zrywać.
-Nie to ja przepraszam, przesadziłam.
-Ja naprawdę Cię...
Patrzył w podłogę nie mogąc dokończyć zdania. Podeszłam do niego i zmusiłam by patrzył mi w oczy.
-Nie musisz kończyć. Zaczekam, aż będziesz gotowy.



Koncert miał się zacząć już niedługo. Wszyscy się już zeszli, a chłopacy byli gotowi do wyjścia. No prawie gotowi bo Seung Hyun zasnął na kanapie, a Aya nie mogła go dobudzić. Wszyscy byliśmy na swój sposób wykończeni po nocy. Wpadł jakiś mężczyzna.
-Wychodzicie.
Seung Hyun zerwał się jak oparzony. Ich zdenerwowanie raptem minęło, a zmęczenie gdzieś odeszło. Wybiegli na scenę pełni energii. Stałyśmy za kulisami i patrzyłyśmy z podziwem. świat dla nich właśnie przestał się liczyć. Byli tylko oni, scena i fani i nic więcej. Byli niesamowici, ich szczęście dało się wyczuć na odległość.




Ale oni na tych zdjęciach wykończeni...

Jeszcze nigdy nie pisałam na tyle podejść..no ale cóż czas nauki nadszedł i nie mam czasu zbytnio by usiąść i napisać coś od początku do końca :/
To na koniec jeszcze dam link do koncertu który niedawno oglądałam razem z mama :)



3 listopada 2012

27...Czar pryska?

Dni mijały, a ja nadal nie wiedziałam o co chodziło Hong Kiemu. zaczął się nawet ostatnio inaczej zachowywać. Powinnam się cieszyć, że spędzamy razem dużo czasu ale on poświęcał mi każdą wolną sekundę. Kiedy jestem w szkole on ma zajęcia na uczelni w budynku obok więc na każdej przerwie stara się do mnie przychodzić, jeśli nie może to dzwoni, w trakcie zajęć pisze smsy. Myślałam, że to minie po kilku dniach ale minęły już dwa tygodnie i muszę przyznać, że staje się to męczące. Ostatnie moje zajęcia wyrównawcze dobiegły właśnie końca. Zastanawia mnie czy gdyby nie moi znajomi to kobieta zaproponowała by mi lekcje tylko dla mnie bym dogoniła materiał. Niby nic nie wspominała ale kto ją tam wie. Hong Ki już na pewno czeka przed szkołą.
-Do widzenia.
Rzuciłam przy drzwiach  i pobiegłam do samochodu. Po wyjściu z budynku trochę mnie przymurowało, stała na dworze Seul nadęta księżniczka zdecydowanie na kogoś czekała. Min Ji bądź twarda, na przeciwko stoi Hong Ki więc idź spokojnie. Wzięłam głęboki oddech i pobiegłam dalej, a raczej miałam taki zamiar po zahaczyłam o coś nogą i wylądowałam w kałuży. Gdy zaczęłam się podnosić ukazałam mi się Seul, to musiała być jej noga. Więc nie tak, że jestem niezdarna tylko ona zrobiła to specjalnie.Mam już jej dosyć robi wszystko aby uprzykrzyć mi życie, szczerze mówiąc najchętniej wróciłabym do poprzedniej szkoły.
-Mówiłam Ci abyś go zastawiła.
Widząc całe zajście wokalista podbiegł do nas.
-Co się tu dzieje?
-Przewróciła się i chciałam jej pomóc wstać.
Co ja się będę kłócić wstałam bez słowa. Mój mundurek nie dość, że był mokry to jeszcze w błocie.
-Nie kłam, wszystko widziałem.
Hong Ki wyją paczkę chusteczek i zaczął mi czyścić spódniczkę.  Nie wiele myśląc wyrwałam mu chusteczkę z ręki i zaczęłam sama ją czyścić.
-Przecież wiesz, że nie byłabym w stanie zrobić jej krzywdy.
-Oczywiście szczera i delikatna księżniczka szkoły.
Chwyciła go pod ramie i robiła słodkie oczka. Jak ona mnie wkurza!
-Hongstar ona myśli, że jak was zna to już jest kimś.
-Poważnie? Jakoś nie zauważyłem, a spędzamy razem sporo czasu.
-Sam widzisz, że się Ciebie uczepiła. Przez nią nie możesz spędzać czasu z innymi.
-Ale spędzam go z kim chce.
-Nie bądź taki, chodźmy na randkę.
-Wybacz ale nie mogę.
-Nie musi być dziś, wiem, że jesteś zajęty więc powiedź kiedy Ci pasuje.
Czy ona zapomniała, że stoję obok? Czy mogę jej coś zrobić?
-Ale ja na prawdę nie mogę. źle bym się czuł wobec mojej dziewczyny idąc gdzieś z Tobą.
Hong Ki najwyraźniej zaczął się nieźle bawić bo zdenerwowanie z jego twarzy zaczęło znikać i rozluźnił już pięści. Natomiast na twarzy Seul zawidniało zdziwienie.
-Masz dziewczynę? Czemu o tym nic nie wiem? Kim ona jest?
-Cały świat nie musi o  tym wiedzieć. Ci co powinni to wiedzą. 
Wziął mnie za rękę i poszliśmy do samochodu. Ucieszyłam się nawet, była nieźle zaskoczona.
-Teraz to już na pewno mi nie odpuści.
-Nie przejmuj się nią, nie jesteś sama.
Ponieważ mój mundurek był cały mokry pojechaliśmy prosto do domu.
-Dobrze, że już jesteście właśnie siadamy do obiadu.
Jong Hun biegał w fartuszku i stawiał jedzenie na stole, gdy mnie zobaczył o mało co nie upuścił jednego z talerzy. 
-Co się stało?
Popatrzyłam po pozostałych.
-Pewne problemy w szkole.
-Jakie znowu problemy? Co wy przede mną ukrywacie co?
-Za chwilę Ci wszystko wyjaśnię tylko się przebiorę.
Pobiegłam do pokoju myśląc o tym co powiedzieć Nie miałam zbyt wiele czasu więc kłamstwa raczej nie przejdą bo mogę się jedynie pogrążyć.Wróciłam do wszystkich i usiadłam do stołu. Jedyne co mnie aktualnie ratowało to fakt, że niedługo będą musieli jechać, a rano wylatujemy.
-Więc słucham o co chodzi.
-Powiedźmy, że nie dogaduję się z pewną osobą.
-Z kim?
Jego głos był teraz wyjątkowo surowy.
-Z Seul
-To mamy problem.
-Czemu?
-Nie wygrasz z nią, jest wnuczką dyrektora więc jest nietykalna.
Czy ja dobrze rozumiem ona mi może wszystko a ja jej nic?
-Więc co powinnam zrobić?
-Dać jej to czego chce.
Hong Ki zerwał się z krzesła.
-Ty chyba sobie żartujesz, i to Ty masz się za naszego lidera?
-A czego tak właściwie ona chce?
-Jego
wskazałam na wokalistę.

Ze względu na przed ostatni koncert zespołu urządziłyśmy sobie z Ayą i IU babski wieczór, a po pewnej ilości alkoholu tematy zaczynały być coraz ciekawsze i dziwniejsze.
-Mam nadzieję, że Min Hwan znajdzie trochę czasu w nocy bo mam już taką chcice, że szok.
-Bardzo dobrze Cię rozumiem, przez ich koncerty Seung Hyun też nie ma ca na nic czasu. Min Ji ty to masz dobrze, masz Hong Kiego do dyspozycji cały czas. Masz ochotę i działacie.
Aż zaczęłam się śmiać. Dziewczyny spojrzały na mnie zdziwione.
-Oj nawet nie wiesz jak się mylisz. Jak ostatnio chciałam to usłyszałam najpierw, że ktoś może wejść.
-żartujesz sobie prawda?
IU nie mogła w to uwierzyć, właściwe to się jej nie dziwie.
-No właśnie nie. gdy powiedziałam mu, że go kocham to w zamian usłyszałam, że moglibyśmy zjeść śniadanie.
Dziewczynom dosłownie szczęki opadły.
-No nie wierze. Ale może jak polecimy wszyscy to wiesz hotel jakoś na niego wpłynie korzystnie.

Rano mieliśmy jeszcze trochę czasu przed wylotem więc poszłam do Seung Hyuna porozmawiać.
-Hej, coś się stało?
-Tak właściwie to trochę się denerwuję, a nie chce nic mówić Hong Kiemu bo to trochę dziecinne.
-Co dokładnie?
-No bo ja się boję latać.
-Też kiedyś się bałem.
-I co robiłeś?
-Przesypiałem cały lot.

[Hong Ki]
Skorzystałem z tego, że Min Ji poszła to Seung Hyuna i sam udałem się do pokoju lidera.
-Możemy chwile pogadać?
-Jasne, co się dzieję chodzi o szkołę?
-Nie raczej o mnie i Min Ji.
-Jesteście razem, mieszkacie razem, śpicie też razem więc w czym problem?
-Ostatnio już częściej śpimy osobno.
-Co się dzieję?
-Nie wiem czy dobrze zrobiłem.
-Może trochę jaśniej?
-Ostatnio powiedziała mi, że mnie kocha
-To chyba powinieneś się cieszyć.
-Tak ale nie jestem w stanie odpowiedzieć jej tym samym.  Nie jestem w stanie wydusić tego z siebie.
-Chodziło Ci tylko by zaliczyć? Jakoś w to wątpię.
-Ale ja nie zaliczyłem, nie chciałem i spławiłem ją. 
-Czy Ty się dobrze czujesz?
-Pomożesz mi czy nie?
-Ale w czym ja mam Ci do cholery pomóc?
-Co ja mam zrobić?
-Zdecydować się! Jeśli nie chcesz z nią być to zerwij jak najszybciej a nie przeciągasz. Spędźcie trochę czasu razem  i zastanów się co dalej.
-Spędzam z nią każdą wolną chwilę.
-To nie wiem jak będziemy mieć wolne pojedźcie gdzieś zupełnie sami.


20 października 2012

26...mama...

Gdy się obudziłem Min Ji jeszcze w najlepsze spała. Dopiero teraz gdy radość przestała przysłaniać mi aż tak bardzo rzeczywistość zauważyłem jaka zrobiła się drobniutka. Blada skóra i lekko zapadnięte policzki nie prezentowały się najlepiej.A my musimy dziś jechać dokończyć płytę,  przecież nie mogę zostawić jej samej. Po cichu wstałem się ubrać i zrobić jej śniadanie.
-Gdzie idziesz?
-Po śniadanie. Chcesz coś konkretnego?
-Tak
Podszedłem do łóżka gdyż prawie jej nie słyszałem stojąc pod drzwiami.
-Co takiego?
Usiadła i przyciągnęła mnie do siebie.
-Ciebie
gdy zaczęła mnie całować wszystkie moje zmysły oszalały. Tak bardzo brakowała mi bliskości jej ciała, nie jestem w stanie się opanować.

[Min Ji]
Hong Ki zaczął przejmować inicjatywę. Teraz nie liczyło się już nic oprócz jego ust, ciepłego oddechu i dłoni błądzących po moim ciele. Zaczęłam zdejmować z niego koszulkę kiedy się odsunął.
-Nie powinniśmy.
Czy ja dobrze słyszę? patrzyłam na niego nic nie rozumiejąc. Czułam się jak idiotka.
-Chcę żebyś zapamiętała to jako coś wyjątkowego , a nie zastanawiała się w którym momencie wejdzie ktoś.
Wstałam by pójść się umyć. Wokalista wszedł za mną do łazienki.
-Chyba się nie obraziłaś.
-Nie, po prostu chciałabym wziąć prysznic.
Zaczął całować mnie po szyj, czyżby jednak nie chciał przerywać? Czy nie mógł by się zdecydować?
-prysznic chciałaś....może wspólny?
Ale mu się raptem odmieniło. W odpowiedzi jedynie go pocałowałam. Już po chwili staliśmy w ubraniach pod strumieniem ciepłej wody. Jeszcze nigdy nie widziałam by tak błyszczały mu oczy.
-Hong Ki
-Tak?
-Nie nic
-Co się stało?
-Kocham Cie.
No i czar prysnął. Patrzył teraz na mnie jakbym co najmniej właśnie zabiła mu matkę, a teraz czaiła się na niego z siekierą. Pocałował mnie w czoło.
-Jeszcze nic nie jadłaś. Powinnaś coś najpierw zjeść więc pójdę zrobić śniadanie.
I sobie poszedł. Czy ja na prawdę się nie przesłyszałam? O co mu chodzi? Czy ze mną jest coś nie tak? Mówię mu co czuję a on mi tu ze śniadaniem wyskakuje jedynie. Jestem tak mocno zaskoczona, że nawet nie jestem w stanie być zła. Wzięłam w końcu ten głupi prysznic i poszłam do kuchni. Gdzie czekała na mnie kolejna super niespodzianka w  postaci matki Hong Kiego. Patrzyłam na nich czekając na cokolwiek a najlepiej żeby okazało się to wszystko jedynie snem.
-Nie chciałem zostawiać Cię samej.
Więc postanowił zesłać na mnie swoją matkę? Czy on myśli?
-Mówiłem, że się wkurzy.
Przynajmniej Jong Hun tu myślał, kolejny powód dla którego to akurat on jest liderem.Stał z założonymi rękami pewny siebie. Coraz bardziej zaczynam myśleć, że to dzięki niemu ten dom jakoś funkcjonuje.
-Dziękuję za troskę.
Uśmiechnęłam się ironicznie i odwróciłam.
-A śniadanie?
Chwyciłam banana.
-To mi wystarczy, jakoś nie jestem głodna.
Poszłam do swojego pokoju. Wiem, że wyszłam na nadąsaną księżniczkę no ale bez przesady. Dzień się dopiero zaczął, a ja mam już dosyć. Położyłam się na łóżku i czekałam na koniec dnia. Z zamyślenia wyrwało mnie pukanie, musiała być to Pani Lee.
-Proszę.
-Mogłabym z Tobą porozmawiać?
-Tak, oczywiście, to może chodźmy do salonu wygodniej będzie.
-Nie trzeba, leż sobie.
Po krótkiej negocjacji zmieniłyśmy pokój. Nie miałam pojęcia o czym chce ze mną rozmawiać ale trochę się obawiam co jeśli jest ślepo zapatrzona w syna i żadna nie jest odpowiednia dla niego?
-Pokłóciliście się rano, prawda?
-Nie nazwałabym tak tego. Po prostu chyba powiedziałam nieco za dużo i zbyt szybko.
-Nie przejmuj się tym i proszę weź na niego poprawkę. Domyślam się, że nie mówi o tym co czuje. Cały czas chyba boi się wyznać uczucia. Pewnie słyszałaś o jego poprzednim związku.
-Tak trochę mi powiedzieli.
-Więc spróbuj go zrozumieć. Wiem, że sama dużo przeszłaś.  Pamiętam jak spotkałam Cię pierwszy raz.
O czym ona do mnie mówi?
-Nie pamiętasz, nie masz nawet jak pamiętać. Kiedy dowiedziałam się, że Hong Ki jest chory to przyjechałam i wtedy zobaczyłam Ciebie przy jego łóżku. Od tamtej pory czekałam, aż powie mi, że jesteście razem.
Czy ona wiedziała, ze będziemy razem jeszcze zanim my o tym zdążyliśmy pomyśleć? Jest jakąś wróżką?
-Czyli nie ma Pani nic przeciwko?
-Oczywiście, że nie mój syn już dawno nie był taki szczęśliwy. Tylko nie pospieszcie mi się z wnukami.
-O to się Pani nie musi martwić.
-No dobrze, odpocznij trochę a ja przygotuję obiad.


Dopiero wieczorem wrócili do domu. Nie sądziłam, że mogę tak miło spędzić dzień z matką mojego..no właśnie kogo? Chłopaka? No może przy tej nazwie mogłam zostać.
-Jak dzień?
-Bardzo miło.
Pani Lee wyglądała na faktycznie zadowoloną, aż miło. Była taka pełna energii, nie to co ja. Od ponad godziny przysypiałam już na kanapie ale twardo czekałam.
-Zjecie coś?
-Mamo jedliśmy niedawno. Poszlibyśmy spać.
-W takim razie się już zbieram.
-Późno jest zostań, znajdzie się wolne łóżko.
-Nie będę się wam tu kręcić. Po za tym wiesz jaki jest tata.
-To poczekaj odwiozę Cię.
Kobieta spojrzała na mnie i lekko się uśmiechnęła.
-Myślę, że  powinieneś zostać.
-W takim razie ja dopilnuje by bezpiecznie dotarła Pani do domu.
Jak zawsze myślący Jong Hun.
Owinięta kocem poszłam do swojego pokoju by się położyć spać. Tak jak się mogłam tego spodziewać chwile później przyszedł Hong Ki.
-Rozmawiałaś dziś z ojcem?
-Tak
-To dobrze.
-A teraz przepraszam ale chciałaby się położyć już.
-Tutaj?
-A co w tym dziwnego? Przecież nie będę się pchała komuś do łóżka zwłaszcza jeśli ktoś tego nie chce.
Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Ja na prawdę go nie rozumiem!
-Zależy mi na Tobie i to bardzo.
Może jeszcze doda zostańmy przyjaciółmi?
Sama nie wiem czemu zaczęłam płakać.
-Co się dzieje?
-Nie rozumiem
-czego?
-Ciebie! Wszystkiego. Twoja mama dziś była taka miła dla mnie. Odnosiłam wrażenie, że faktycznie się mną przejmuje nie to co moja. A po za tym to co było rano. Przepraszam....
Chciałam tyle na raz powiedzieć, że moja wypowiedz nie trzymała się kupy jednak Hong Ki rozumiał albo udawał, że rozumie.
-Już dobrze. To ja Cie przepraszam.



9 października 2012

25..bez tajemnic

Byłam taka szczęśliwa. Nie miało teraz znaczenia gdzie jesteśmy liczyło się tylko to kto tu jest. Hong Ki całą noc nie puszczał mojej dłoni. Krzesła tu nie należą do wygodnych, a mimo to wytrwał na nim tyle godzin. Do tego najwyraźniej mój tata go w pełni akceptował. Chciałam by ta noc się nie kończyła jednak ranek przyszedł dość szybko. Do sali wszedł Jong Hun. Próbował się uśmiechać ale widać było, że jest mu trudno. Im wszystkim było trudno, szkliste oczy Hong Kiego przez pół nocy mówiły więcej niż słowa które wypowiadał.
-Musimy jechać.
-Już idę, po drodze zawieziemy Pana Jung na lotnisko.
-To czekam w samochodzie.
A jemu co? Nie przywitał się ani pożegnał...aż tak podpadłam?
-Zadzwonię do Ayi by przyszła do Ciebie.
-Nie, nie chcę jej sprawiać problemu.
-Postaw się na jej miejscu i pomyśl czy byłby to dla Ciebie problem. Przyjadę do Ciebie jak skończymy.
Pożegnałam się jeszcze z ojcem i wyszli. Szkoda, że musiał już wracać do domu, tak bardzo za nim tęskniłam ale obiecał, że zadzwoni jutro. Około 13 przyszła Aya i była wściekła na mnie.
-Czemu nic mi nie powiedziałaś?!
-Bo wiem, że nie byłabyś w stanie okłamać Seung Hyuna.
-Czy wiesz jak bardzo się martwiliśmy?
-Przepraszam.
-Nie możesz być w takich momentach sama!
-Zawsze byłam sama.
-Ale już nie jesteś. Wiem, że okropna ze mnie przyjaciółka i zawsze gdy mnie potrzebujesz mnie nie ma ale teraz masz tez chłopaków.
-Nie jesteś okropną przyjaciółką. Dla mnie jesteś najlepsza.
-Bo dla Ciebie jestem jedyną.
-Daj spokój.
-Słyszałam, że Twój ojciec tu był. I jak?
-Dobrze. Nawet bardzo dobrze.
Widząc moje zadowolenie nie pytała o więcej. Jak to my spędziłyśmy ten czas na gadaniu o wszystkim i o niczym. Wieczorem przyjechał ponownie Hong Ki
-Wiesz ostatnio jakoś tak mi zimno w nocy więc zabieram Cię do domu.
-Tylko dlatego mnie zabierasz?
-Niech pomyślę....chyba znalazło by się jeszcze parę powodów.
Podszedł i mnie pocałował. Szczerze mówiąc brakowało mi tego.
-Idź się ubrać i jedziemy.
Gdy wyszłam z łazienki w sali był jeszcze mój lekarz.
-Bardzo dziękuję za wszystko.
-Uważaj na siebie. A Ty dbaj o nią.
-Zadbam o nią najlepiej jak potrafię.
-Przede wszystkim pilnuj ją by wypoczęła przez najbliższe dni.
-Oczywiście. Do widzenia  
-Do widzenia.
Wolnym krokiem poszliśmy do samochodu.
-Chcesz nas ugotować?
-Nie, niechałem byś zmarzła.
Ogrzewanie rozkręcił do granic możliwości, ca całe szczęście pozwolił mi je nieco przykręcić. Po jakiś 30 minutach byliśmy w domu. Jolie od razu zaczęła na mnie skakać, chyba i ona się stęskniła.
-Jolie nie wolno, przewrócisz ją.
W domu byli już wszyscy jednak nie dal mi się nawet przywitać tylko zaprowadził mnie prosto do swojego pokoju.
-Co się stało?
-Musimy porozmawiać.
Usiadł na fotelu a ja na przeciwko niego.
-O czym?
Nie ukrywam, ze byłam w lekkim szoku.
-Przepraszam. Gdybym wtedy wiedział o co Ci chodzi na pewno bym nic takiego nie powiedział.
-Jeśli ktoś powinien przepraszać to tylko ja. Martwiliście się jedynie o mnie. Tak wiele dla mnie już zrobiliście a ja nie potrafię się wam odwdzięczyć.
-Nie jesteś nam nic winna.
Podszedł i mnie przytulił.
-Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła.
-Nie ma za co być zła.
-Chodźmy do reszty bo też za Tobą tęsknili.
Poszliśmy do salonu gdzie wszyscy byli.
-Przepraszam za rano tak wpadłem i wyszedłem szybko. Mam wiele teraz na głowię i spieszyłem się.
-Nic się nie stało.
Wręczył mi pluszowego misia z czerwoną kokardą którego od razu przytuliłam.
-Dziękuję.
-Co z Ciebie za przyjaciel?
Hong Ki udawał obrażonego.
-Co takiego zrobiłem?
-Teraz będzie wolała tego miśka niż mnie.
-Jak będziesz czuł się samotny to drogę do mnie znasz.
-Czy ja o czymś nie wiem?
-Kurde wydało się. Jong Hun no wiesz co..mieliśmy jeszcze poczekać z ujawnieniem się.
-Zboczeńcy film chcę włączyć.
Jae Jin ściskał już niecierpliwie pilota. Owinęłam się kocem i wtuliłam w wokalistę i byłam już gotowa na oglądanie. Było tak jakbym była tu cały czas. Tylko Seung Hyun coś narzekał, że włosy ścięłam bo teraz musi wymyślić dla mnie coś nowego.
-Pukam i pukam i nikt nie otwiera.
Ponieważ już prawie spałam to aż podskoczyłam na dźwięk obcego głosu. Jong Hun obejrzał się za siebie, a później niepewnie spojrzał w naszą stronę. Nie wiem kto to był ale chyba nic dobrego się nie szykowało.
-Przepraszamy, oglądaliśmy film i nie słyszeliśmy.
-Nic się chłopcy nie stało. Chciałem z wami chwilę porozmawiać.
Dopiero gdy podszedł bliżej zobaczył, że nie są sami. Jednak śmiało usiadł na fotelu.
-A kim jest ta młoda dama?
Dopiero teraz zorientowałam się, że był to ich menadżer. No to super siedzę sobie a właściwie prawię śpię wtulona w Hong Kiego a tu on. Popatrzyłam się na wokalistę a następnie na Jong Huna. I co ja mam zrobić?
-Nazywam się Min Ji, miło mi Pana poznać.
Chyba ta informacja go nie zadowalała bo patrzył na Hong Kiego od którego właśnie się nieco odsunęłam.
-Nie ma sensu tego ukrywać. Jesteśmy razem i chciałbym aby tu z pewnych prywatnych powodów które miały niedawno miejsce zamieszkała z nami.
-Co reszta na to?
-Również byśmy tego chcieli.
Byłam zaskoczona.
-W takim razie nie mam nic przeciwko, a  teraz wróćmy do tematu. Co powiecie na koncert po za granicą Azji?
-Było by świetnie.
-W takim razie niedługo wystąpicie kila razy w Korei dokładne miejsca i daty jeszcze muszę ustalić a wszystko zakończycie w Los Angeles.
Byli strasznie zaskoczeni ale radość w ich oczach była niedopisania.
-Oczywiście będziesz mogła polecieć z nimi.
-Bardzo Panu dziękuję.
-To zostawiam was już samych. Nie siedźcie za długo.
-Zaraz się kładziemy.
-A i Hong Ki nie wychylajcie się na razie zbyt mocno. Dawkujmy informacje.
-Dobrze, dziękuje.
Wszyscy byliśmy w szoku. Czyżby wszystko zmierzało w jak najlepszym kierunku?
-Miał racje musimy się wyspać przed jutrem. Więc mu już idziemy.
Hong Ki chyba niewiele myśląc wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju. Za bardzo mi to nawet nie przeszkadzało ponieważ już ledwo widziałam na oczy, a jedyne o czym myślałam to ciepłe łóżko.


Już myślałam, że nigdy nie uda mi się tego skończyć...pisałam to z kilka dni mimo, że jest dość krótkie ale po prostu po małym kawałku więc nawet nie wiem do końca czy ma sens. Studia się zaczęły i może jakoś strasznie nas nie cisną ale strasznie długo trzymają na uczelni i jak wracam do domu to nie mam już siły na nic, a z weekendami też ciężko. Jednak postaram się pisać jak najczęściej  i w miarę możliwości z sensem :)