Co już było ?

7 marca 2014

Miłość jest ślepa...2..nasza ławka

Cały dzień chodziłem zamyślany, a to wszystko przez dziewczynę z ławki...mogłem chociaż zapytać jak ma na imię. Czy dziś znów ją spotkam? Odłożyłem gitarę i poszedłem do reszty zespołu. Właśnie coś wspólnie oglądali.
-Co powiecie by gdzieś wspólnie wyskoczyć?
Chociaż zawsze byłem raczej chętny na takie propozycje Jae Jina jednak nie tym razem.
-Wybaczcie ale chciałem dziś gdzieś pójść więc mnie nie uwzględniajcie w planach.
-Gdzie? Gdzie? Z kim się spotykasz? Nowa dziewczyna?
Hong Ki jak zawsze zaczął swoją serie pytań
-Nie, z nikim
-No przyznaj się kim ona jest
-Daj mu spokój
Min Ji szturchnęła go w ramię
-No dobra.....byłem tylko ciekawy
Zrobił do tego minę spaniela, gdybym nie był już do tego przyzwyczajony zapewne zaczął bym wszystko dokładnie mówić.
-Powie nam na pewno w swoim czasie.
-To weź klucze bo może nas nie być
-Zabrać też Jolie?
-Jeśli to nie problem to było by super.
-Więc wszystko ustalone.
Jeśli jednak jej nie spotkam to przynajmniej suczka mi dotrzyma towarzystwa. Ubrałem się i razem z psem udałem się do parku. Szedłem jedną z alejek aż znalazłem wczorajszą ławkę. Była pusta. Poczekam może przyjdzie. Usiadłem a Jolie korzystała z okazji i biegała wkoło. Przyszła, ku mojemu zaskoczeniu szła z psem, ciemnym labradorem tuż przy nodze. Powiedziała coś do psa a ten tylko szczeknął i usiadła obok mnie.
-Takeru siad
Pies posłusznie usiadł obok niej. Jolie mimo tresury nigdy nie była taka posłuszna mimo, że miała już parę lat nadal zachowywała się jakby miała ADHD.
-Przepraszam, czy to Ciebie wczoraj tu spotkałam?
No tak ani dziś ani wczoraj nie widziała mojej twarzy przez kaptur i okulary.
-Tak, przepraszam Cię za ten kaptur.
-Nie przeszkadza mi to.
wyciągnęła z uszu słuchawki.
-Czego słuchasz?
Co ja wygaduje? Jak mogłem zadać tak banalne pytanie?
Podała mi słuchawkę. Usłyszałem swój głos jednak nie z zespołu a z musicalu. Nie ukrywam, że nieco mnie przytkało.
-Pewnie nie znasz
-Wręcz przeciwnie bardzo dobrze znam
Uśmiechnęła się, a nawet wydała się podekscytowana.
-To pewnie widziałeś spektakl? Jaki jest?
-Widać, że wszyscy bardzo się starają i wkładają w występ wiele wysiłku.
Chwila czy to znaczy, że nie widziała?
-Przepraszam, zawsze sobie wyobrażam słuchając muzyki jak może wyglądać taki musical i jak wygląda osoba z tym głosem. Swoją drogą masz taką samą barwę głosu.
Na jej policzkach pojawiły się rumieńce, a ja lekko zdenerwowany przełknąłem silne.
-Więc czemu nie poszłaś zobaczyć?
-Nie mogę sama chodzić w miejsca których nie znam a rodzice są zbyt zajęci pracą.
Ta dziewczyna zaczęła wydawać mi się przez to jakaś dziwna lecz wciąż mnie ciekawiła.
-Nie puścisz psa by pobiegał? W końcu jest na spacerze
Zaśmiała się.
-Więc nie zauważyłeś.
Teraz to ja byłem zmieszany
-Czego?
-Takeru nie jest na spacerze a bardziej w pracy. To pies przewodnik, praktycznie nie widzę, jestem w stanie zobaczyć jedynie rozmazane zarysy.
Ze zdziwienia aż otworzyłem usta i nie wiedziałem co powiedzieć. A ona znów zaczęła się śmiać.
-Nie musisz czuć się dziwnie. Jeszcze 2 lata temu widziałam dobrze jednak zachorowałam a mój wzrok zaczął się pogarszać. Na szczęście za 3 dni mam zabieg i znów będę widziała.
-Jak...Ty....wczoraj dałaś rade iść sama?
-Znam drogę na pamięć. Krok po kroku.
Z jej twarzy nie schodził uśmiech. Skąd ona czerpie te pokłady radości?
Pies bez powodu zaczął szczekać
-Już Takeru spokojnie wracamy.
-Poczekaj chwilę
-Tak?
-Jak masz na imię?
-Jae Hui
-Więc Jae Hui będę jutro na Ciebie czekał o tej samej porze.
-do zobaczenia.
Pełen myśli wróciłem do domu. Usiadłem przed telewizorem z nadzieją, że niedługo wszyscy wrócą i będę mógł z kimś porozmawiać.


Koło 23 wrócili w świetnych humorach.
-Min Ji możemy porozmawiać?
-No jasne o każdej porze dnia i nocy przecież wiesz. Daj mi tylko 5 minut i jestem u Ciebie.
-Zostawisz mnie?
Hong Ki zrobił smutną minę
-Oj kochanie wrócę do Ciebie przecież wiesz
-Więc będę czekał na Ciebie w łóżku i odpokutujesz tą rozłąkę.
Poszedłem do swojego pokoju a już po chwili znalazła się w nim Min Ji. Rozsiadła się od razu na łóżku z kubkiem gorącej herbaty.

[Min Ji]
Rozsiadłam się wygodnie w pokoju przyjaciela i mogłam już zacząć rozmowę dosłownie na każdy temat.
-Więc co tam?
-Poznałem kogoś.
Ha! wiedziałam, na reszcie się wyleczył z mojej byłej nieco dwulicowej przyjaciółki.
-To co Ty taki spięty, powinieneś się cieszyć.
-Bo to trochę skomplikowane.
-Skomplikowane? Jak ja nie lubię tego słowa.
Swoją poważną minę zamienił w uśmiech za którym wszyscy tęskniliśmy.
-Poznałem ją wczoraj
-Szalejesz, wiem, że jestem nie odpowiednią osobą by to mówić w końcu zamieszkałam z wami w dniu kiedy was poznałam ale czy nie uważasz, że to szybko?
Nie chciałam go zniechęcać ale też nie chciałam żeby czegoś później żałował.
-Wiem, że to szybko ale ona jest zupełnie inna. Cały czas się uśmiecha a do tego słucha ciągle piosenek z mojego musicalu.
-Też był byś cały czas zadowolony przy swoim idolu.
-Tyle, że nie wie kim jestem
-Jesteś pewien?
-Tak, nie widzi i niedługo odzyska wzrok. A ja nie wiem co mam zrobić
-No to mnie zaskoczyłeś. Kiedy będzie już widziała?
-Za 3 dni, myślisz, że danie jej biletu na spektakl jest dobrym pomysłem?
-Tak, ale przynajmniej 2, nie puszczą jej tak szybko samej na drugi koniec miasta. Tylko musisz być przygotowany na to, że może dostać lekkiego szoku gdy dowie się prawdy.
-Dlatego nie chce byś mówiła na razie o tym chłopakom.
-Oczywiście pozostanie to na razie nasza tajemnica.
Nie wiedziałam jak mu pomóc, chce jak każdy by znowu był szczęśliwy ale z drugiej strony nie wiem kim jest ta dziewczyna.
-Z Hong Kim postanowiliście już coś?
-Odnośnie czego?
-Waszego ślubu, jesteście już dość sporo zaręczeni.
-Czekamy na odpowiedni moment, gdy wróciliście z wojska z zespołem nie było najlepiej więc się wstrzymaliśmy.
-Na szczęście zawsze jest odpowiedni moment.
-Masz racje będziemy musieli wkrótce wrócić do planowania.
-Nie będę Cię dłużej zatrzymywał bo jutro Hong Ki mnie powiesi.
-Spokojnie obronię Cię. W każdym razie życzę powodzenia.
-Nie dziękuje.

[Jae Hui]
Dziś miałam po raz kolejny go spotkać. Rozmawiałam z nim już dwa razy a wciąż nie wiem jak się nazywa ale z drugiej strony czy to takie ważne? Owszem miło było by wiedzieć jak ma na imię ale i bez tego dobrze czuje się w jego towarzystwie.
-Mamo mogłabyś nałożyć szelki Takeru?
-Dobrze ale gdzie idziesz?
-Do parku
-Umówiłaś się z kimś?
-Można tak powiedzieć.
-Tylko proszę wróć wcześnie, wiesz, że się denerwuje gdy chodzisz gdzieś sama.
-Dlatego Kohara kupił mi Takeru bym nie musiała tkwić całymi dniami w domu. Więc się nie martw.
-Dobrze, tylko uważaj na siebie
-Jak zawsze
Nałożyłam bluzę z kapturem i wsunęłam buty sportowe. Po kilku minutach doszliśmy do naszej ulubionej ławki. Co prawda już od dawna nie widziałam z niej widoków jednak nadal pamiętałam jak zachód słońca zamieniał jej scenerie na niczym bajkową mimo, że za dnia widok z niej niczym nie zachwycał.
-Takeru jest tu ktoś?
Pies nie odszczekną co oznaczało, że nikogo nie ma. Czyżby już poszedł, spóźniłam się? Czy może jednak jest za wcześnie? Usiadłam w tym samym miejscu co zawsze.
-Przepraszam Cię za spóźnienie.
-Nic się nie stało.
To ten znajomy głos. Poczułam ulgę gdyż bałam się już, że faktycznie się spóźniłam.
-Niestety dziś nie mogę z Tobą tu zostać ale chce coś Ci dać.
-Co takiego?
Wręczył mi jakąś kopertę.
-Co to?
-Prezent z okazji tego, że znów będziesz widziała.
-A czym jest?
Byłam strasznie ciekawa co to takiego.
-Niespodzianka
-Dziękuje
-Obiecaj mi coś
-Co takiego?
-W sobotę dwa dni po tym jak odzyskasz wzrok użyjesz tego co masz w kopercie a o tej samej porze co dziś przyjdziesz tutaj się ze mną spotkać.
-Pod jednym warunkiem
-Jakim?
-Powiesz jak się nazywasz
-Seung Hyun
-Więc do zobaczenia za kilka dni.

-Mamo wróciłam
-Więc zaraz podam kolacje.
-A tata?
-Dzwonił, że wróci dziś później.
-mamo?
-tak?
-Możesz mi powiedzieć co to jest?
Podałam jej kopertę którą przed chwilą dostałam
-Błękitna koperta z Twoim imieniem
-A w środku co jest? Nie drocz się ze mną
-Jae Hui skąd to masz?
-Dostałam od znajomego ale mamo co to jest? Proszę powiedź mi
-Dwa bilety na musical "Jack The Ripper" w drugim rzędzie i karteczka z wiadomością
-Przeczytaj
-Mam nadzieję, że nie będziesz rozczarowana. Jeden bilet jest dla Ciebie a drugi dla Twojej mamy.
Serce zaczęło bić mi mocniej
-Mamo proszę powiedź, że ze mną pójdziesz
-Chyba nie mam innego wyboru.

 
Codziennie pisząc po kawałku ale udało mi się coś napisać...w ten sposób może uda mi się nieco częściej coś dodawać :)

2 marca 2014

Miłość jest ślepa 1...ta wyjątkowa ławka + odrobina wprowadzenia

Blog dziś obchodzi swoje 2 urodziny i z tej okazji rozdział do nowego opowiadania które mam nadzieje, że się wam spodoba :)

Kilka słów wstępu:
Trochę się zastanawiałam jak to wszystko tu poukładać i mam nadzieję, że nie przekombinowałam i się wszystkim spodoba. To opowiadanie ma być czymś w rodzaju kontynuacją tamtego tylko, że po kilku latach. Cały zespół poszedł jednocześnie do wojska tuż po tym jak Seung Hyun i Min Hwan skończyli szkołę. Teraz chłopacy zmagają się z powrotem na scenę jak i z innymi problemami.
 
To koniec zwlekania czas na konkrety, zapraszam :)
 
[Seung Hyun]
Mam już dosyć mam wrażenie, że już kompletnie nikt mnie nie rozumie. Nawet fani zaczęli się ode mnie odsuwać pisząc na licznych forach, że Won Bin powinien wrócić bo ze mną tylko zespół traci na wartości. Wróciliśmy przed chwilą z występu który wiem, że zwaliłem i Hong Ki jest na mnie ostro wkurzony. Jeszcze przez to wszystko znów musieliśmy wszyscy razem zamieszkać.
-Jak będziesz dalej tak beznadziejnie grał to może powinniśmy posłuchać fanów i poprosić Won Bina by wrócił do nas zamiast Ciebie!  
Hong Ki miał rację jeśli nie odzyskam znowu radości z grania to nie ma sensu bym był nadal w zespole.
-Uspokój się krzycząc na niego niczego nie zmienisz, nie widzisz, że ma trudny okres?
Min Ji chyba z nich wszystkich rozumiała mnie najlepiej.
-Ile można mieć trudny okres? To już ponad 3 lata. Najwyraźniej się nie nadaje i tyle.
-Jak do was doszedłem sam miałeś nienajlepsze chwilę może byś sobie to przypomniał.
Czułem jak łzy ponownie zaczynają mi się zbierać w oczach więc tylko chwyciłem bluzę z oparcia i wybiegłem z domu po drodze zgarniając okulary przeciwsłoneczne. Oni i ja musimy ochłonąć. Zdyszany usiadłem na jednej z ławek w parku. Zabawne było to, że Hong Ki jeszcze kilka lat temu sam uciekał dokładnie w to samo miejsce. Mogłem tak siedzieć godzinami w kapturze i okularach nikt mnie nie rozpoznawał, mogłem w spokoju siedzieć i myśleć, mogłem po cichu płakać i nikomu nie przeszkadzać. Obserwowałem przechodzących ludzi. Część się gdzieś spieszyła, inni wyszli z małymi dziećmi na spacer, jakaś babcia zabrała swoją małą wnuczkę i usilnie próbowała ją przekonać by szła obok niej a nie biegała wszędzie bo ktoś może ją porwać albo się zgubi. Nikt niczym specjalnym się nie wyróżniał a jednak wszystkich coś różniło. Moją uwagę przykuła pewna dziewczyna. Nie rzucała się niby w oczy nieco zadurza bluza z kapturem do tego sportowe buty i słuchawki w uszach po prostu aż nadto przeciętna. Jednak była smutna, płakała i nie zwracała uwagi na otoczenie. Nie zwracając uwagi na to, że ławka jest przeze mnie zajęta usiadła obok jakby mnie wcale nie zauważyła. Uważnie się jej przyglądałem. Nie miała na twarzy nawet grama makijażu a przy tym była taka ładna. Jej uroda nie była jak u większości spowodowana toną tapety a była naturalna. Nawet z łzami na policzkach wyglądała uroczo. wyciągnąłem z kieszeni paczkę chusteczek i  skierowałem je w jej stronę. Nie zauważyła?
-Może chusteczkę?
Przestraszyłem ją, aż podskoczyła.
-Dziękuje
Była lekko zmieszana.
-Przepraszam nie zauważyłam, że ktoś tu siedzi.
-Nic się nie stało, najwyraźniej ludzie z tym samym nastrojem się przyciągają.
Jakby lekko się uśmiechnęła.
-Będziesz tu jeszcze chwile?
-Myślę, że tak.
-Więc proszę zaczekaj.
Wstała i odeszła. Byłem zbyt ciekawy o co chodzi by się ruszyć, coś wewnątrz mnie nie pozwalało mi wstać. Mimo, że w każdym innym przypadku bym niemal uciekł w obawie, że wróci z tłumem rozkrzyczanych dziewczyn. Wróciła po 20 minutach, wróciła sama tyle, że z dwoma lodami i dwoma kubkami gorącej czekolady z bitą śmietaną.
-Mi zawsze humor poprawiają lody i czekolada nie wiedziałam co Tobie więc wzięłam to samo.
Byłem tak miło zaskoczony.
-Dziękuje.
Nieznajoma już po chwili zaczęła się uśmiechać w tak cudowny sposób, że trudno było mi oderwać od niej wzrok.
-Mogę zapytać co takiego się stało. Jeszcze chwilę temu płakałaś a teraz już się uśmiechasz.
-Zerwał ze mną dziś chłopak po 2 latach twierdząc, że ma już dosyć i dłużej tak nie może. Ale skoro tak stwierdził to znaczy, że nie był dla mnie i tego właściwego dopiero spotkam więc nie mogę użalać się nad sobą tylko cieszyć się tym co mam i czekać na to co się ma dopiero wydarzyć.
Skąd ona bierze tyle optymizmu?
-Przepraszam, nie powinnam się dzielić swoimi problemami z obcą osobą, przecież to Cię i tak nie interesuje
-Sam zapytałem więc nie masz za co przepraszać.
-Przepraszam ale muszę wracać bo rodzice zaczną się martwić.
-Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy
-Zobaczymy co na to nasze przeznaczenie.
Zaczęła odchodzić w stronę z której przyszła. Podniosłem się dopiero gdy całkowicie zniknęła z mojego pola widzenia.
Kiedy tak zniknęła już w tłumie ludzi sam postanowiłem wrócić i nie martwić reszty. Po powrocie bez słowa poszedłem do swojego pokoju. Jednak już znacznie innym humorem. Miałem ochotę znowu wziąć gitarę i zacząć grać.
Usłyszałem pukanie do drzwi. Nie chciałem kogokolwiek widzieć ale mimo to powiedziałem od niechcenia "proszę". Był to Hong Ki
-Przepraszam Cię przesadziłem, powinniśmy się wspierać a nie naskakiwać na siebie. Jak ja miałem problem to mimo, że mnie nie znałeś to wspierałeś i mogłem na Ciebie liczyć.
-Wiem, że ostatnio tylko nawalam.
-Daj spokój. Chodź na kolacje Min Ji usmażyła kurczaka
Poszedłem za wokalistą i zająłem swoje miejsce przy stole. Nadal się dziwnie czułem gdy dziewczyny siedziały wśród nas i tylko ja nikogo nie miałem ale może ta dziewczyna której imienia nie zdążyłem poznać miała racje.
-Chce was wszystkich przeprosić, że sprawiałem wszystkim tyle problemów i obiecuję jak najszybciej wrócić do formy.
-Co się stało, że odzyskaliśmy naszego gitarzystę?
-Przeznaczenie....
Popatrzyli na mnie zdziwieni ale zamiast się dopytywać na szczęście zajęli się posiłkiem.
Leżąc już w łóżku jedyne o czym myślałem to to czy spotkam ją ponownie i czemu mnie ona tak zaciekawiła.
 
 
Przepraszam was, że takie krótkie ale zbytnio nie mam czasu na napisanie a chciałam by tego 2 marca coś się tu znalazło a jeszcze w ten weekend znajomi mi nie dają czasu na pisanie czegokolwiek..
Chce też od razu napisać, że nie wiem jak długie i jak często będą wpisy bo obecny semestr mnie już przeraża a trwa dopiero tydzień jednak postaram się jak najczęściej i jak najdłużej pisać :)
 
 


19 lutego 2014

49...koncert jakich mało

minęły już dwa tygodni i nadal nic się nie wyjaśniło. Hong Ki nie chciał z nikim rozmawiać na uczelnie chodził z nadzieją, że może spotka Min Ji a gdy wracał z zajęć od razu zamykał się w pokoju. Natomiast Min Ji nie pojawiała się w ogóle w szkole ani nie odbierała telefonów. Jedyną osobą która wiedziała co się z nią dzieje był Seung Hyun który nie chciał nic powiedzieć. W skrócie było nie do zniesienia. Jako lider ani przyjaciel nie mogłem nic z tym zrobić.

Właśnie skończyły się wykłady i znów mieliśmy przerabiać to samo w domu. Telefon zawibrował mi w kieszeni. Był to sms od Min Ji " Spotkajmy się za 5 min za budynkiem szkoły."
-Na chwilę muszę iść zaczekajcie w samochodzie.
-tylko załatw to szybko
Pobiegłem w skazane miejsce Min Ji już tam była, czyżby dziś pojawiła się na zajęciach?
-Cześć
w jej głosie było tyle nieśmiałości jak nigdy
-Hej, wróć do nas
-Przepraszam ale nie mogę. Chce Ci podziękować za wszystko co dla mnie zrobiłeś
-O czym ty mówisz?
-Obiecuję, że nie zmarnuję szansy jaką mi dałeś. Dziś mieliśmy testy i dużo się do nich uczyłam więc powinny pójść mi dobrze. Znalazłam już pracę dorywczą i zaczynam od przyszłego miesiąca a mieszkanie dziś idę zobaczyć. A w raz z nowym rokiem szkolnym zmienię szkołę by nie zastanawiać się czy na niego wpadnę czy nie.
-Jesteś pewna?
-Tak, Dziękuje za wszystko i przepraszam
Odwróciła się i odeszła. Czy już nie było dla nich nadziei?

[Seung Hyun]
Siedziałem w swoim pokoju myśląc co mógłbym zrobić. Ktoś zapukał do drzwi
-Proszę
Do pokoju wszedł Hong Ki.
-Możemy porozmawiać?
-Pewnie, siadaj.
Opowiedział mi dokładnie tamten dzień i jednego czego byłem pewny to to, że nie kłamał. Brzmiało to banalnie ale było prawdziwe.
-Co mam zrobić, kocham ją, nie umiem już bez niej normalnie funkcjonować.
-Porozmawiajcie
-Nie, unika mnie
Racja Min Ji unikała nawet tematu Hing Kiego jak ognia
-Pomożesz mi?
-Tak, tylko jak?
-Jutro mamy koncert spraw by była na nim.
-Postaram się
-Więc idę ćwiczyć
Jego ekscytacja stała się przerażająca. Z kieszeni wyją jakąś kartkę
-Jutro to zagramy jako pierwsze
-Ale nigdy nie ćwiczyliśmy jej
-Proszę, ta piosenka to jedyna moja nadzieja.
-Dobrze.
Jak mieliśmy zagrać coś czego nie znamy? I jak mam ściągnąć Min Ji na koncert przecież to będzie niemożliwe w wykonaniu.


[Dzień koncertu]

Musiałem dziś dokonać niemożliwego. Zgodnie z ustaleniami styliści zajęli się najpierw mną i Min Hwanem a dopiero później całą resztą co byśmy zdążyli wrócić na czas. Kiedy już skończyli się nad nami znęcać pojechaliśmy do mieszkania mojego brata. Drzwi otworzyła nam Min Ji. Min Hwan początkowo był w lekkim szoku jednak szybko doszedł do siebie.
-Co wy tu robicie?
-Porywamy Cię
-Gdzie?
-Niespodzianka
-nie zgadzam się na to.
-Więc mój mały pomocnik musi wkroczyć do akcji
Razem z dziewczyną spojrzeliśmy ze zdziwieniem na MIn Hwana który wyciągnął z kieszeni pluszową pacynkę i założył ją na rękę,
-Chyba jemu nie odmówisz?
Na twarzy Min Ji pojawił się uśmiech którego już długo brakowało.
-Najpierw powiedzcie mi o co chodzi
W skrócie jej opowiedziałem jak to wszystko wyglądało, widziałem że zaczyna się wahać więc musiałem trochę podkolorować wszystko
-Jeśli teraz z nami nie pojedziesz to koniec z zespołem Hong Ki powiedział, że odejdzie. Więc proszę pojedź i uratuj zespół.
-Dobrze jedźmy
Na miejsce dojechaliśmy dosłownie na styk. Powierzyłem jednemu z ochroniarzy Min Ji co by ją zaprowadził do pierwszego rzędu gdzie były dziewczyny, a my pobiegliśmy prosto na scenę. Mijając Hong Kiego krzyknąłem jedynie "udało się".


[Hong Ki]
Byłem zdenerwowany jak nigdy. Miałem wrażenie, że nogi mam z galarety. Za chwilę mogę się skompromitować przed masą ludzi. Wyszliśmy na scenę.
-Drogie Primadonny chciałbym pierwszą piosenkę skierować do najważniejszej dla mnie osoby którą niedawno bardzo zraniłem i mam nadzieję, że mi wybaczy. bądźcie wyrozumiałe bo nie ćwiczyliśmy tej piosenki wcześniej.
Chłopakom udało się bez problemu zacząć teraz jeszcze tylko ja musiałem czysto wejść.
 
"Nie musimy się rozdzielać każdego dnia
Nie musimy się martwić o zapłatę za taksówkę
Nie musimy uważać na naszych rodziców gdy pijemy do późna
Spotkajmy się i porozmawiajmy o naszej historii miłosnej, która rozgrzewa się przez telefon każdej nocy
Przestańmy się umawiać

Wyjdź za mnie kochanie, wyjdź za mnie moja pani
Ponieważ jesteś jedyna dla mnie, bo jesteś dla mnie wszystkim
Wyjdź za mnie kochanie, wyjdź za mnie moja pani
Bo jesteś jedyna dla mnie, bo jesteś moja miłością

Nie muszę mówić do widzenia
Nie muszę się martwić o ciebie gdy śpisz
Nie muszę jeść sam późnego posiłku
Zrobię dla ciebie wszystkie ciężkie rzeczy
Zrobię dla ciebie wszystko co zechcesz

Wyjdź za mnie kochanie, wyjdź za mnie moja pani
Ponieważ jesteś jedyna dla mnie, bo jesteś dla mnie wszystkim
Wyjdź za mnie kochanie, wyjdź za mnie moja pani
Bo jesteś jedyna dla mnie, bo jesteś moja miłością
Wyjdź za mnie

Wyjdź za mnie, wyjdź za mnie
Wyjdź za mnie, wyjdź za mnie
Wyjdź za mnie, wyjdź za mnie
Oh, oh, oh, oh
Przyjdź do mnie kochanie, przyjdź do mnie pani
Ponieważ to czego potrzebuje to Ty,
Ponieważ to czego potrzebuję to ty ze mną

Wyjdź za mnie kochanie, wyjdź za mnie moja pani
Ponieważ jesteś jedyna dla mnie, bo jesteś dla mnie wszystkim
Wyjdź za mnie kochanie, wyjdź za mnie moja pani
Bo jesteś jedyna dla mnie, bo jesteś moja miłością
Wyjdź za mnie "*
 
Poczułem ulgę, udało się.
-Min Ji bardzo Cię przepraszam. Nie umiem bez Ciebie już żyć, Kocham Cię i proszę wyjdź za mnie.
Światło zostało skierowane właśnie na nią a cała windowania momentalnie zamilkła czekając na jej odpowiedź.
ochroniarz pomógł Min Ji dostać się na scenę. wyciągnąłem z kieszenie pierścionek i klęknąłem przed nią.
-Proszę wybacz mi.
-Wybaczam
-Wyjdziesz za mnie?
-Tak
Wstałem i uniosłem ją jednocześnie całując a wszyscy zaczęli być brawo.
 
 
 
*tłumaczenie piosenki pochodzi ze strony tekstowo.pl
 
Dziękuje wam za opinie odnośnie dalszych losów bloga :)
Pri_Mashmallow faktycznie tego chyba jeszcze nie zakończę może coś mi jeszcze wpadnie do głowy :) A co do kolejnego nad którym jeszcze się waham to nawet trafiłaś na dobrego członka zespołu.



A na to zdjęcie trafiłam ostatnio i mnie nawet pozytywnie zaskoczyło
Na jednym zdjęciu członkowie mojego ulubionego koreańskiego i japońskiego zespołu :D
 

10 lutego 2014

48..Zwykłe nieporozumienie czy tragiczny koniec?

Od dokładnie miesiąca Seul jest naszą nową sąsiadką i aż sama jestem w szoku jeszcze nie wydarzyło się nic specjalnego. No może na siłę próbowała wyciągnąć na imprezę w swoim domu jednak po mistrzowsku się z tego wykręcili a to przy zasłudze Seung Hyuna który się czymś przytruł i wymiotował cały dzień a wszyscy się upierali, że to jelitówka i nie chcą zarazić wszystkich.
-Chcesz jechać z nami na sesje zdjęciową?
-Muszę coś zrobić w domu, zwlekam z tym już od tygodnia.
-Jak uważasz, to my się będziemy już zbierać.
-Kiedy wrócicie?
-Pewnie wieczorem bo od razu wyskoczymy do miasta. Jak skończy się sesja to zadzwonię do Ciebie i jak będziesz chciała to wpadniemy po Ciebie.
-Kochany jesteś
Pocałowałam Hong Kiego w policzek
-Tylko tyle?
-No patrzcie jaki wybredny się zrobił.
Zrobił obrażoną minę. Wyglądał wtedy na prawdę zabawnie.
-No chodź już tu i się nie obrażaj.

Chłopacy pojechali na sesje zdjęciową mającą promować nowy album a ja zajęłam się porządkami w szafie. Musiałam w końcu powywalać trochę ubrań bo najzwyczajniej w świecie przestałam się w nie mieścić po tym jak wróciłam do swojej normalnej wagi. Nie lubiłam wyrzucać ubrań które mi się podobają no ale nie mam zamiaru też wracać do rozmiaru chodzącego straszydła. I takim sposobem dwa pudełka ubrań opuściło moją szafę. Całość postanowiłam oddać komuś potrzebującemu a po wszystkim ruszyć z przyjaciółkami na zakupy. /
Zeszłam do kuchni po szklankę soku kiedy otworzyły się drzwi wejściowe. Było to dość dziwne bo skoro Jolie nie szczekała to musiał być Hong Ki ale jego zdecydowanie nie powinno jeszcze być. Zaciekawiona poszłam sprawdzić o co chodzi.
Moim oczom ukazał się faktycznie mój chłopak który podskakiwał na jednej nodze podtrzymywany przez Jae Jina i Jong Huna.
-Ał nie tak szybko, zwolnijcie trochę
-Co się stało?
-OO Min Ji kochanie możesz się trochę przesunąć?
Nieco rozbawiona zeszłam im z drogi. dopiero gdy posadzili poszkodowanego na kanapie zaczęli cokolwiek mówić.
-Więc co się wydarzyło?
-No mieliśmy sesje zdjęciową
-No to to ja wiem od kilku dni ale raczej aparat nie poobijał Ci stopy.
W tym momencie wszyscy oprócz Hong Kiego zaczęli się śmiać
-Aparat może i nie ale krzesło i parę schodów już tak.
-Nic nie rozumiem
-No nasz wokalista stwierdził, że wszystko może i tak zeskoczył z krzesła ze stracił równowagę i spadł z 5 schodków uderzając w stojak z oświetleniem który spadł mu na stopę.
Mimowolnie zaczęłam się śmiać.
-I co was tak śmieszy?
-Nawet nie wiesz jak to zabawnie wyglądało, mam nadzieję, że zdążyli to nagrać.
Hong Ki zrobił naburmuszoną minę.
-No dobra w takim razie z Jae Jinem jedziemy załatwić parę rzeczy jeszcze
-To pojadę z wami
I tak wyszli Jae Jin, Jong Hun i Min Hwan.
-To też was zostawię 
Seung Hun wyszedł w tempie ekspresowym. Czy oni po prostu bali się teraz umierania wokalisty?
-Jak w tym domu jest gorąco
Wiec jednak się bali bo już zaczął narzekać. Co prawda miał racje na dworze się zrobiło gorąco a klimatyzacja z niewiadomego powodu nie działała.
-To się rozbierz
I wyjątkowo nawet mnie posłuchał i zdjął koszulkę co nawet mi się podobało.
-To może pójdę do sklepu po jakieś lody?
-I  jakieś owoce jak byś mogła
-Pewnie, to niedługo wrócę
-Weź mój samochód co byś tego nosić nie musiała
Ha ale mam dziś farta nawet mogę sobie jego autko poprowadzić bez nadzoru.
-Dziękuję
Pocałowałam go i wzięłam kluczyki
-Tylko nie szalej
-Jasne


[Hong Ki]
I zostawili mnie samego, jak oni mogli? Zostałem uziemiony na kanapie, ciekawe na jak długo. I jeszcze ktoś dobija się do drzwi.
-Proszę, otwarte
Wydarłem się jak najgłośniej umiałem.
-Widziałam,  że coś Ci się stało więc przyniosłam Ci trochę domowego ciasta
Była to Seul nawet nie wiem czy to dobrze czy nie, jest całkiem miła ale Min Ji się wkurzy jak ją zobaczy.
-Dziękuje jesteś bardzo miła. Zaproponował bym Ci coś do picia ale chyba rozumiesz
-Nie fatyguj się, przyszłam tylko na chwilę.
-Może usiądziesz?
-Jesteś sam?
-Chwilowo tak ale za chwilę Min Ji powinna przyjechać.
-To na chwilę zostanę
Usiadła obok mnie, na prawdę blisko mnie aż poczułem się dziwnie. Chociaż jej wielki dekolt zapewniał mi całkiem przyjemne widoki.
-Chciałbyś dotknąć, niedawno powiększałam i myślę, że nie ma dużej różnicy w dotyku.
Zatkało mnie.
-ee nie powinienem, jestem z Min Ji i nie skorzystam z propozycji.
-Ale nie krępuj się
Nie czekając na mój kolejny sprzeciw zdjęła bluzkę i wpakowała mi się na kolana.
-Z tej perspektywy jest lepszy widok nie uważasz?
-Mogła byś zejść? Chyba powinnaś już iść.
-Tak myślisz? Szkoda, chciałam tylko CI jakoś czas uprzyjemnić.
Na odchodne wpakowała mi jeszcze język do buzi . Oni wszyscy mieli racje to zwykła dziwka.
odepchnąłem ją od siebie ale było to stanowczo za późno.

[Min Ji]
Przy bramie spotkałam Seung Hyuna więc pomógł mi się zabrać z zakupami.
-Już bardzo marudzi?
-zaczyna
-Musimy to przetrwać
Roześmiałam się i otworzyłam drzwi. Zdziwił mnie widok damskich butów no ale może któraś z dziewczyn przyszła wcześniej i czeka teraz. zostawiliśmy zakupy w kuchni i poszliśmy zobaczyć co tam mu domowego kaleki. A miał się najwyraźniej bardzo dobrze. Skoro pół naga sąsiadka wpychała mu język do ust.
-Min Ji to nie tak jak myślisz daj mi to wytłumaczyć.
-To ja może przyjdę później.
Seul wstała szybko się ubrała i wyszła.
-Jesteś okropny.
Łzy zaczęły mi spływać po policzkach, odwróciłam się napięcie i wybiegłam z domu. Zaraz za mną wybiegł Seung Hyun. zatrzymałam się dopiero w parku gdzie nie było praktyczni nikogo.
Zapłakaną twarz schowałam w ramionach gitarzysty.
-Jak on mógł? Jak mógł mi to zrobić? Wiedzieliście coś?
-Nie, zawsze mówi tylko o Tobie.
zaczął dzwonić mi telefon.  Jak mogłam się spodziewać był to Hong Ki od razu się rozłączyłam i wyłączyłam telefon. Chwile później dzwonił do Seung Hyna.
-Może powinnaś z nim porozmawiać?
-Nie chce
-Jesteś pewna? Może jak się trochę uspokoisz to wrócimy i porozmawiacie?
-Nie wracam tam.
-Gdzie pójdziesz?
-Na razie zostanę w jakimś hotelu i będę szukała czegoś do wynajęcia. 
-Mam lepszy pomysł
-Nie wrócę tam teraz.
-Nie będę Cię zmuszał ale pojedź ze mną.
Gitarzysta zatrzymał taksówkę i pojechaliśmy w nieznanym mi kierunku. Zatrzymaliśmy się przy jakimś budynku
-Gdzie jesteśmy?
-Tu mieszka mój młodszy brat ale aktualnie jest na obozie przez miesiąc więc mieszkanie stoi puste. Wiec na razie zostań tutaj, a później się zastanowimy co dalej.

[Seung Hyun]
Nie była tym zbyt zadowolona ale nie chciałem by została w hotelu tu przynajmniej wiedziałem gdzie jej szukać, a dopóki wiem gdzie jest i co się z nią dzieję mam nadzieję, że jeszcze się to wszystko wyjaśni i będzie dobrze. Weszliśmy do środka.
-Nie jest to jakieś super luksusowe mieszkanie ale lepsze niż hotel
-Jest bardzo dobre.
-Mogę mieć do Ciebie prośbę?
-Jasne
-Nie mów nikomu gdzie jestem i przywieź mi jakieś moje rzeczy.
-Ale wszyscy będą się martwić o Ciebie
-Obiecaj mi
-Dobrze, obiecuje.

Pojechałem do domu po rzeczy przyjaciółki wszedłem cicho by Hong Ki mnie nie usłyszał. Spakowałem kilka jej ubrań i trochę kosmetyków oraz komputer i zawiozłem wszystko.
-Przywiozłem co chciałaś
Zastał mnie widok pijanej i śpiącej dziewczyny na kanapie. Nakryłem ją kocem i wyszedłem. W drodze powrotnej do domu pojechałem do chłopaków przygotować ich na to co mogą zastać w domu. Gdy wróciliśmy niewiele się pomyliłem. Hong Ki leżał pijany na podłodze, wyglądał żałośnie.
-Dlaczego ona nie odbiera? Czemu ma wyłączony telefon?
-Bo Cię unika
mój głos był chłodniejszy niż się tego spodziewałem.
-Nic jej nie jest?
-Jest bezpieczna, w podobnym stanie do Twojego
-Zabierz mnie od niej
-Nie, jesteś pijany i tylko wszystko pogorszysz
Chłopak zaczął szlochać, jeszcze nigdy nie widziałem go w takim stanie. Ale sam widziałem co się tu działo i nie umiem wziąć jego strony przynajmniej nie w tej chwili.
-Zostawcie mnie samego
Jong Hun pokazał nam byśmy poszli na górę. W tym stanie i tak nic nie wyjaśnimy, Hong Ki musi wytrzeźwieć i dojść do siebie.




13 stycznia 2014

47...Nowa sąsiadka

Gdy tylko się obudziłam Hong KI leżał obok mnie i mi się uważnie przyglądał.
-Coś się stało?
-Nic, patrzę tylko na sens mojego życia.
Mimowolnie się zarumieniłam, na co tylko się uśmiechną jeszcze szerzej.
-Jakieś specjalne zamówienie na śniadanie?
-Zdecydujemy coś wspólnie w kuchni?
-O nie moja droga nie tym razem dziś czeka Cię śniadanie w łóżku.
-To nie jemy ze wszystkimi?
-Jesteśmy sami reszta na zajęciach.
Zerwałam się z łóżka jak oparzona
-Jak dużo się spóźniliśmy?
-Nie zaspaliśmy. Ty musisz jeszcze odpocząć no a ja się będę Tobą zajmował. Więc połóż się i zaczekaj na mnie.
Fakt faktem nie miałam jeszcze zbyt dużo siły więc nawet nie próbowałam się z nim sprzeczać tylko opadłam ponownie na poduszkę i rozejrzałam się po raz kolejny po pokoju zastanawiając się czy aby na pewno wciąż nie śnie. Zdecydowanie czułam się jak w jakiejś bajce i zaczynałam się obawiać, że w krótce się ona skończy. Gdy tak myślałam o różnych naprawdę dziwnych rzeczach wrócił Hong Ki z naszym śniadaniem.
-Śniadanko dla mojego Słoneczka
Postawił przede mną świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy i tosty.
-Dziękuje bardzo


-Mam pomysł
-Jaki?
-Co powiesz na to by ugotować dla wszystkich obiad?
-Czemu nie o ile nie spalimy całego domu przy tym.
-Oj daj spokój będzie dobrze
Hong Ki sięgnął po swojego laptopa
-Jakieś propozycje?
-hmm..a co lubią?
-Wszystko co im podasz
-No tak, bezproblemowi tak bardzo, że aż problemowi.
I tak zaczęliśmy przeglądać strony kulinarne w poszukiwaniu czegoś smacznego i prostego w wykonaniu.
-A może po prostu upieczemy pizzę?  Albo kurczaka?
No tak Hong Ki skupia się na prostocie nie efekcie ale ma w sumie racje czasu dużo nie mamy składników pewnie do wyboru też nie więc nie ma co kombinować.
-No to ruszamy na podbój włoskiej kuchni i robimy pizzę godną mistrza.
Opuściliśmy nasze małe królestwo i zeszliśmy do kuchni. Oboje założyliśmy jakże stylowe różowe fartuszki. Nie które rzeczy w tym domu nadal mnie przerażają!
-To co nam będzie potrzebne szefowo?
-Hm niech ja pomyślę chwilę mój mistrzu......mąka, mleko, drożdże, oliwa z oliwek, sól i cukier.
-A na ciasto co kładziemy?
-Wszystko co lubimy.
Hong Ki oczywiście już na samym początku zdołał rozsypać mąkę przez co zaczęliśmy się nią rzucać i w efekcie oboje wyglądaliśmy dość zabawnie...tak dokładnie byliśmy cali biali.
Gdy w końcu udało nam się zagnieść ciasto musieliśmy je na chwilę schować do zamrażalnika i w tym czasie ogarnąć mąkowe szaleństwo co by nas później nie powiesili za bałagan.

-Mogę ją podrzucić tak jak to robią na filmach?
-A mamy jeszcze składniki na kolejne ciasto?
-No nie bardzo
-No to masz odpowiedź mój mistrzu kulinarny.
Hong Ki zrobił obrażoną minę a zaraz potem wybuchną śmiechem. Spojrzałem się na niego pytająco.
-No bo wyobraziłem sobie właśnie jak nią podrzucam a ona zostaje na suficie po czym wraca Jong Hun i chce zrobić coś na obiad i wtedy ona spada mu dokładnie na głowę.
Gdy sama sobie to wyobraziłam dołączyłam do Hong Kiego i prawie tarzałam się ze śmiechu. Już widziałam nawet wkurzenie lidera na to.
-Wracajmy do pracy. To co układamy na niej?
-Ser
-I co jeszcze?
-Jeszcze trochę sera
-Hong Ki a tak coś oprócz sera?
-kukurydze
-i?
-no nie wiem
-A co mamy?
-kurczaka
-A po za nim?
-Papryka, krewetki, jajka, ryż, wołowina, i szczypiorek.
-To weź może tą paprykę i krewetki?
Czego ja się spodziewałam? Przecież tu nigdy nie znajdziesz nic z czego można by zrobić to co akurat robisz za to tysiąc innych rzeczy.
Jakimś cudem na prawdę wielkim cudem udało nam się ją skończyć i nawet nie zawierała jedynie sera! I tak wylądowała w piekarniku na 15 min.
Akurat tuż przed jej wyjęciem wrócili chłopacy.
-Co tak ładnie pachnie?
-Wasz obiad
Hong Ki wyszczerzył się do nich
-Jak Ty gotowałeś to ja może coś zamówię
Min Hwan pokazał mu język i usiadł do stołu.
-Ale nie robiłem tego sam Min Ji dzielnie mi pomagała.

Na szczęście wszystkim smakowało nasze danie i gdy tylko wspólnie pozmywaliśmy zalegliśmy na kanapach przed TV.

[Jong Hun]
śmialiśmy się w najlepsze z naszych nagrań a dokładniej z powycinanych wpadek i zlepionych razem. Taki prezent od menadżera na rocznice powstania zespoły. Gdy rozległ się dzwonek do drzwi
-Spodziewacie się kogoś
Rozejrzałem się po wszystkich, pokiwali tylko głowami by mi zaprzeczyć.
-Dobra tym razem ja pójdę
Jae Jin podniósł się by otworzyć. Po chwili usłyszeliśmy jak specjalnie głośno się wita.
-Witaj Seul nie spodziewałem się akurat Ciebie!
Hong Ki spojrzał wymownie na Min Ji która bez słowa wstała i poszła na górę.
-Cześć wam! Przyszłam się przywitać z nowymi sąsiadami. Proszę to dla was
Wręczyła nam wielki koszyk ciastek a my patrzyliśmy na nią nie wiedząc co powiedzieć.
-A gdzie dokładnie mieszkasz?
-W tamtym domu na przeciwko. Udało mi się namówić rodziców by się tu przenieść.
-Nawet nie wiedzieliśmy, że dom był na sprzedaż.
-Bo nie był ale tatuś przekonał właścicieli i teraz mogę być bliżej mojego Hong Kiego. A właśnie jesteście sami? Bo widziałam damskie buty przy drzwiach.
No co za łajza z niej...musiałem szybo coś wymyślić bo przecież nie może wiedzieć, że to Min Ji, nie  było jej w szkole a tu by była nie mieszkając z nami?
-To mojej dziewczyny NaNy ale musiała pójść na górę odebrać telefon.
-Aha
była tym najwyraźniej mocno rozczarowana.
-No nic mam nadzieję, że teraz będziemy widywali się częściej zwłaszcza z Tobą Hong Ki, trzymajcie się.
I na całe szczęście sobie poszła.
-Min Ji możesz już zejść.
Dziewczyna wróciła wkurzona, wiec musiała wszystko słyszeć.
-Jak ja jej nie znoszę
Nie dziwie jej się ani trochę
-Ale Min Ji o co CI chodzi? Chciała być miła i się przywitać.
-Hong Ki ona robi mi zawsze na złość i za wszelką cenę próbuję mnie upokorzyć mając nadzieję, że w ten sposób będzie miała Ciebie.
-Odnosisz takie wrażenie tylko dlatego, że jesteś zazdrosna.
-Wrażenie powiadasz. Podoba Ci się nasz nowy pokój? To mam nadzieję, że już się nim nacieszyłeś bo dziś tam nie śpisz!
Wkurzona jeszcze bardziej wstała i z łzami w oczach pobiegła na górę.
Hong Ki popatrzył na nas zdziwiony  a mi się w kieszeni aż nóż otwierał.
Miałem już mu coś powiedzieć ale na całe szczęście odezwał się Seung Hyun
-Hong Ki ona nie przesadza. Seul na każdym kroku chce jej dopiec a przy okazji już niemal planuje wasz ślub a Ty jesteś jedyną osobą która tego nie zauważa i jej na to pozwala. Wiec nie dziw się Min Ji, że tak reaguje. Po za tym dom o którym mówiła Seul jest tuż na przeciwko z idealnym widokiem na nasz dom a zwłaszcza taras przy waszym pokoju.
Hong Ki popatrzył na nas szukając potwierdzenia.
-Mówi jedynie prawdę. Wiec idź na górę.
Nawet nie zauważyłem kiedy wstawał jak już był na schodach i bieg do swojej dziewczyny.

 na tym zdjęciu jakoś tak wygląda jak nie on :)
Ponieważ już udało mi się tu napisać to mam do Was pytanie.
Nie ukrywam, że opowiadanie niedługo dobiega końca (przynajmniej tak od początku planowałam wiec nawet na ciąg dalszy pomysłu brak) i teraz pytanie do was
Czy po tym jak już je skończę chcecie by po prostu już nic się tu nie pojawiało czy może opowiadanie o jakimś innym członku zespołu, lub jakieś krótkie opowiadanie kilku/jedno rozdziałowe albo kontynuacja tego jak już jakiś pomysł się narodzi?
Co byście chciały zobaczyć i w jakiej formie pod tym adresem napiszcie mi.
Będę bardzo wdzięczna za tą pomoc :)

23 grudnia 2013

46...Niespodzianka

Przywiozłem Min Hwana do domu, chciałem się umyć i przebrać po czym wrócić do Min Ji . W domu było jakoś dziwnie nie umiem ocenić o co chodziło ale coś mi nie pasowało. IU już czekała niemal w drzwiach tak samo jak Jong Hun. Dziewczyna przejęła perkusistę i zabrała go do pokoju.
-Co tu tak pusto?
-Wszyscy korzystają z chwili wolnego i gdzieś wybyli.
-No dobra to też zaraz jadę.

[Jong Hun]
Było mi głupio tak kłamać ale co miałem powiedzieć, ze wszyscy siedzą na górze i czekają aż pojedziesz by wrócić do pracy?

Gdy tylko Hong Ki wyszedł wróciłem na górę wrócić do pracy. Teraz straciliśmy osobę do pomocy ale i tak musieliśmy dać rade przez te 4 dni które nam pozostały. Na szczęście Min Ji z dnia na dzień czuła się coraz lepiej ale niestety też to oznaczało, że mamy mało czasu. Przez co musieliśmy zrezygnować z imitacji nieba na suficie i pozostać przy standardowym białym. Jae JIn był z tego powodu nieco zasmucony ale co poradzić czas na gonił.
-A tak bardzo chciałem zobaczyć jak to wyjdzie..
-Obiecuje Ci, że pierwsze dziecko jakie pojawi się w zespole otrzyma takie niebo od nas.
-Czy my o czymś nie wiemy?
Teraz wszyscy patrzyli na mnie i NaNe
-Nawet o tym nie myślcie, jak już coś to nie my będziemy pierwsi
-Skąd ta pewność?
-Wracajcie do pracy!
-Ale musimy zaczekać, aż Aya i Seung Hyun skończyął  odklejać gwiazdki.
-Ale już wszystkie możecie brać się za sprzątanie.
Muszę przyznać, że efekt wyszedł świetny. Na ciemno czerwonej ścianie znajdowały się gwiazdki różnej wielkości w kolorze reszty ścian.
-No dobra to dziś sprzątamy i odklejamy taśmę z podłogi i sufitu a jutro zaczynamy skręcać meble.

Byliśmy wykończeni całym tygodniem ale przy okazji świetnie się przy tym bawiliśmy. Z piwnicy przynieśliśmy trochę rzeczy Min Ji i połączyliśmy je z rzeczami wokalisty. Jakimś cudem wszystko ze sobą współgrało. Teraz już tylko dziewczyny kończyły układać rzeczy i czekaliśmy na przyjazd właścicieli pokoju.

Po skończonej robocie rozsiedliśmy się zadowoleni na kanapie i czekaliśmy ciekawi reakcji.

[Min Ji]
W końcu mogłam wrócić do domu. Nie nawiedziłam szpitali. Razem z Hong Kim wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do domu. W środku był tylko Jong Hun cała reszta gdzieś wyparowała. Przywitałam się z nim i chciałam się przebrać. Otworzyliśmy razem z wokalistą drzwi do naszego pokoju i nas zatkało. Był pusty... stały tylko meble ale bez naszych rzeczy. Hong Ki był tak zaskoczony, że nie wiedział czy ma być zły czy się śmiać.
-Gdzie są nasze rzeczy?
-W waszym pokoju.
Jong Hun odpowiedział to z takim spokojem jakby one tam faktycznie były.
-Ale tu nic nie ma.
-Przecież mówię wam, że w waszym pokoju to co usilnie idziesz do gościnnego.
Nie było nas tu tydzień znaczy mnie Hong Ki co jakiś czas tu wpadał a tu co? Nic nie rozumieliśmy.
-Ale tu jest nasz pokój.
-Już nie
-O czym Ty mówisz?
 Zaczął się z nas śmiać, a my staliśmy zdziwieni i nie wiedzieliśmy  co mamy zrobić.
-Już tak nie stójcie tylko chodźcie.
Podniósł się i ruszył w kierunku schodów. Hong Ki wziął mnie na ręce ponieważ zakręciło mi się w głowie. I w ten sposób weszliśmy na ostatnie piętro. Jong Hun otworzył drzwi do pokoju, a nas zatkało. Byli tam wszyscy nasi znajomi, ale to nic pokój był prześlicznie urządzony i znajdowały się tam nasze rzeczy. Wielkie okrągłe łóżko stało przy ścianie całej pokrytej gwiazdkami, a nie z góry spływał biały baldachim z przymocowanymi lampkami w kształcie gwiazdek. Wielki telewizor wisiał na przeciwko. Znalazła się tu nawet moja stara toaletka do której miałam sentyment łącznie ze zdjęciami które zawsze na niej wisiały. Podeszłam do nich i przejechałam ręką po zdjęciu brata, mimowolnie z oczu pociekły mi łzy. Aya od razu podeszła
-Przepraszam, nie pomyślałam
-Nie, nie, dziękuje wam bardzo.
-Ale skąd wy na to wzięliście pieniądze?
Hong Ki zaczął znowu myśleć realistycznie
-Ojciec Min Ji co miesiąc przelewa mi pieniądze za wynajem jej pokoju i uparł się, że chociaż tyle musi zrobić więc stwierdziłem, że będę odkładał te pieniądze i zrobię coś dla was za nie.
-Jesteś geniuszem.
Hong Ki rzucił się liderowi na szyję.

[Jong Hun]
Miło było patrzeć na zaskoczenie i radość przyjaciół. Aya właśnie pokazywała przyjaciółce widok z tarasu a Hong Ki nie chciał się ode mnie odkleić.
-Za chwilę dziewczyny będą zazdrosne.   Odklej się już, jeszcze jedną rzecz musicie zobaczyć.
Otworzyłem drzwi znajdujące się w pokoju.
-Tu jest wasza garderoba, musicie się jakoś pogodzić i zmieścić w jednej.
-Jesteście niesamowici!


Obiecuje, że w końcu znajdzie się tu coś dłuższego i na obietnicach się kończy..
Przepraszam was za to ale po prostu czasu nie mam zupełnie, może uda mi się coś po świętach..no zobaczymy.

A teraz chce wam życzyć wesołych i rodzinnych świąt :*


12 listopada 2013

45..mały remont

Do domu dotarliśmy dopiero około 9 rano. Jedyne o czym myślałem to by zobaczyć Min Ji. W salonie na kanapie leżał Min Hwan który nie wyglądał najlepiej. Nie rozumiem jak kariera może być przekładana nad zdrowie. Po cichu wszedłem do swojego pokoju, Min Ji spała. Była blada, widać było, że męczy ją wysoka gorączka. Drzwi się uchyliły.
-Pozwól na chwilę.
Był to Jong Hun. Wyszedłem za nim.
-Nie ma sensu dłużej czekać. Pomogę Min Hwanowi wejść do samochodu, a Ty weź Min Ji i jedziemy do szpitala.
W samochodzie zadzwoniłem do lekarza Min Ji by pozwolił nam wejść tylnym wejściem i nie robić niepotrzebnego zamieszenia.

Przy drzwiach czekał już lekarz z pielęgniarka. Min Hwana posadziliśmy na wózku co by nie musiał kuśtykać przez korytarz, a niemal przelewającą się przez ręce dziewczynę zaniosłem do wskazanej sali.
-Jong Hun jesteś wykończony, wracaj do domu a ja zostanę.
-Jesteś pewien?
-Jasne, dzięki, że nas przywiozłeś.
W sąsiednich salach leżały bliskie mi osoby i obie właśnie badał lekarz a ja jak na szpilkach siedziałem na korytarzu mając nadzieję, że nikt mnie tu nie rozpozna a nawet jeśli to okaże nieco szacunku. Pierwszy wyszedł w dość młodym wieku lekarz z pokoju Min Hwana.
-Proszę się nie martwić Pana przyjaciel ma się dobrze. Kostkę jak wiadomo ma skręcona a do tego ma początki zapalenia oskrzeli więc zatrzymamy go na jakieś 3 dni i powinno być w porządku.
-Dziękuje bardzo.
Chociaż trochę mi ulżyło. Nie musiałem długo czekać by i pokój Min Ji opuścił doktor.
-Ma zapalenie płuc, nie jest poważne ale muszę ją tu zatrzymać na jakiś tydzień wstępnie. Na razie śpi ale możesz do niej iść.
-Dziękuje bardzo.
Zanim poszedłem do dziewczyny zadzwoniłem do chłopaków by ich o wszystkim poinformować.

[Jong Hun]
-Właśnie dzwonił Hong Ki
-I co?
-Min Hwan ma zapalenie oskrzeli i wróci za jakieś 3 dni a Min Ji ma zapalenie płuc i będzie s powrotem za jakiś tydzień.
Na twarzach pozostałych dało się zauważyć ulgę.
-Wiem, że jesteście zmęczeni ale mam do was pewną prośbę i propozycję jednocześnie.
-Co jest?
-Hong Ki dostał pokój na dole ze względu na swój stan zdrowia, do tego jest najmniejszy. Wiem, ze mają dwa ale jednak były przeznaczone na gościnne i jak ktoś przyjeżdża to się robi problem. I na pewno oni czują pewien dyskomfort, że cały ktoś chodzi im pod drzwiami.
-Do czego zmierzasz?
-Na samej górze jest jeden pokój ten z tarasem na dachu z którego nikt nie korzysta. Min Ji wróci najwcześniej za tydzień więc i Hong Ki do tego czasu nie będzie w domu i pomyślałem, że moglibyśmy im urządzić tam.
-Jesteś najlepszym liderem! Zadzwonię do dziewczyn  na pewno będą chciały pomóc.
Entuzjazm Seung Hyuna była tak wielki, że czekałem już tylko aż rzuci mi się na szyję.
-To zbieramy ekipę i ruszamy na zakupy.
Raptem zmęczenie opuściło Jae Jina

[Hong Ki]
Chwile temu wróciłem od Min Hwana ponieważ właśnie zasną jednak trzeba przyznać, że po lekach od razu wygląda lepiej. Co prawda Min Ji nadal spała ale usiadłem obok niej. Drzwi od pokoju się uchyliły i do środka wszedł lekarz.  
-Wciąż śpi?
-Tak.
-W takim razie pozwól ze mną na chwilę.
-Coś się stało?
-Nie spokojnie.
Ruszyłem za starszym mężczyzną prosto do jego kabinetu.
-Proszę usiądź.
Wskazał mi fotel pod ścianą.
-Wyglądasz na zmęczonego a wiem, że się stąd nie ruszysz nawet jak Cie o to poproszę. Więc napij się chociaż kawy i zjedź kawałek ciasta.
Postawił przede mną  filiżankę z gorącą kawą i talerzyk z ciastem.
-Bardzo dziękuje.
Usiadł na przeciwko mnie.
-Cieszę się gdy widzę, że wychodzi na prostą i ma ludzi którym na niej zależy.
zaskoczył mnie nieco tym.
-Bałem się, że się zmarnuje, zupełnie zejdzie na złą drogę ale wiedziałem, że gdy powiadomię odpowiednie osoby to wyrządzą jej jeszcze większa krzywdę.
-Proszę być spokojnym zaopiekuje się nią.
-Chociaż nie jestem jej rodziną to dziękuję Ci bardzo

[Seung Hyun]
Tak jak myślałem dziewczyny przyłączyły się do nas więc ruszyliśmy na wielkie zakupy.
Weszliśmy do największego sklepu w okolicy.
-Pierwszy cel farby!
Jae Jin ruszył przed siebie wskazując drogę innym. Było tam tyle kolorów, że stanęliśmy jak wryci przed paletą barw.
-Zróbmy ciemno czerwoną ścianę za łóżkiem.
Aya wskazała na konkretny odcień.
-A reszta kremowa? Czy może żółta?
-Ten będzie dobry jest pomiędzy
Na Na ucieszyła się
-Za to sufit jasno błękitny w białe chmury
Jae Jin jesteś geniuszem.
-No to farby zatwierdzone, droga wycieczko proszę dalej. 
Kolejne były łóżka
-Koniecznie okrągłe a nad nim baldachim z przyczepionymi wiszącymi gwiazdkami. 
I Yoona miała już swoją propozycję którą wszyscy zgodnie przyjęli.
-No dobra już prawie koniec i wracamy do domu.



Wiedziałam, że tak będzie. Skumulowały mi się kolosy tak, że na nic nie mam czasu nawet poważnie kompletnie na nic nawet jak ze znajomymi się widzę czy chłopakiem to jedynie się uczymy masakra jakaś :/ A mnie wzięło na  pisanie a jak miałam więcej czasu to jakoś nie szło. W każdym razie w końcu jest mam nadzieję, że następny raz nadejdzie szybciej chociaż z czasem to tragedia...ale obiecuję, że opowiadanie dociągnę do końca nie zależnie ile mi to zajmie :)