Co już było ?

13 stycznia 2014

47...Nowa sąsiadka

Gdy tylko się obudziłam Hong KI leżał obok mnie i mi się uważnie przyglądał.
-Coś się stało?
-Nic, patrzę tylko na sens mojego życia.
Mimowolnie się zarumieniłam, na co tylko się uśmiechną jeszcze szerzej.
-Jakieś specjalne zamówienie na śniadanie?
-Zdecydujemy coś wspólnie w kuchni?
-O nie moja droga nie tym razem dziś czeka Cię śniadanie w łóżku.
-To nie jemy ze wszystkimi?
-Jesteśmy sami reszta na zajęciach.
Zerwałam się z łóżka jak oparzona
-Jak dużo się spóźniliśmy?
-Nie zaspaliśmy. Ty musisz jeszcze odpocząć no a ja się będę Tobą zajmował. Więc połóż się i zaczekaj na mnie.
Fakt faktem nie miałam jeszcze zbyt dużo siły więc nawet nie próbowałam się z nim sprzeczać tylko opadłam ponownie na poduszkę i rozejrzałam się po raz kolejny po pokoju zastanawiając się czy aby na pewno wciąż nie śnie. Zdecydowanie czułam się jak w jakiejś bajce i zaczynałam się obawiać, że w krótce się ona skończy. Gdy tak myślałam o różnych naprawdę dziwnych rzeczach wrócił Hong Ki z naszym śniadaniem.
-Śniadanko dla mojego Słoneczka
Postawił przede mną świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy i tosty.
-Dziękuje bardzo


-Mam pomysł
-Jaki?
-Co powiesz na to by ugotować dla wszystkich obiad?
-Czemu nie o ile nie spalimy całego domu przy tym.
-Oj daj spokój będzie dobrze
Hong Ki sięgnął po swojego laptopa
-Jakieś propozycje?
-hmm..a co lubią?
-Wszystko co im podasz
-No tak, bezproblemowi tak bardzo, że aż problemowi.
I tak zaczęliśmy przeglądać strony kulinarne w poszukiwaniu czegoś smacznego i prostego w wykonaniu.
-A może po prostu upieczemy pizzę?  Albo kurczaka?
No tak Hong Ki skupia się na prostocie nie efekcie ale ma w sumie racje czasu dużo nie mamy składników pewnie do wyboru też nie więc nie ma co kombinować.
-No to ruszamy na podbój włoskiej kuchni i robimy pizzę godną mistrza.
Opuściliśmy nasze małe królestwo i zeszliśmy do kuchni. Oboje założyliśmy jakże stylowe różowe fartuszki. Nie które rzeczy w tym domu nadal mnie przerażają!
-To co nam będzie potrzebne szefowo?
-Hm niech ja pomyślę chwilę mój mistrzu......mąka, mleko, drożdże, oliwa z oliwek, sól i cukier.
-A na ciasto co kładziemy?
-Wszystko co lubimy.
Hong Ki oczywiście już na samym początku zdołał rozsypać mąkę przez co zaczęliśmy się nią rzucać i w efekcie oboje wyglądaliśmy dość zabawnie...tak dokładnie byliśmy cali biali.
Gdy w końcu udało nam się zagnieść ciasto musieliśmy je na chwilę schować do zamrażalnika i w tym czasie ogarnąć mąkowe szaleństwo co by nas później nie powiesili za bałagan.

-Mogę ją podrzucić tak jak to robią na filmach?
-A mamy jeszcze składniki na kolejne ciasto?
-No nie bardzo
-No to masz odpowiedź mój mistrzu kulinarny.
Hong Ki zrobił obrażoną minę a zaraz potem wybuchną śmiechem. Spojrzałem się na niego pytająco.
-No bo wyobraziłem sobie właśnie jak nią podrzucam a ona zostaje na suficie po czym wraca Jong Hun i chce zrobić coś na obiad i wtedy ona spada mu dokładnie na głowę.
Gdy sama sobie to wyobraziłam dołączyłam do Hong Kiego i prawie tarzałam się ze śmiechu. Już widziałam nawet wkurzenie lidera na to.
-Wracajmy do pracy. To co układamy na niej?
-Ser
-I co jeszcze?
-Jeszcze trochę sera
-Hong Ki a tak coś oprócz sera?
-kukurydze
-i?
-no nie wiem
-A co mamy?
-kurczaka
-A po za nim?
-Papryka, krewetki, jajka, ryż, wołowina, i szczypiorek.
-To weź może tą paprykę i krewetki?
Czego ja się spodziewałam? Przecież tu nigdy nie znajdziesz nic z czego można by zrobić to co akurat robisz za to tysiąc innych rzeczy.
Jakimś cudem na prawdę wielkim cudem udało nam się ją skończyć i nawet nie zawierała jedynie sera! I tak wylądowała w piekarniku na 15 min.
Akurat tuż przed jej wyjęciem wrócili chłopacy.
-Co tak ładnie pachnie?
-Wasz obiad
Hong Ki wyszczerzył się do nich
-Jak Ty gotowałeś to ja może coś zamówię
Min Hwan pokazał mu język i usiadł do stołu.
-Ale nie robiłem tego sam Min Ji dzielnie mi pomagała.

Na szczęście wszystkim smakowało nasze danie i gdy tylko wspólnie pozmywaliśmy zalegliśmy na kanapach przed TV.

[Jong Hun]
śmialiśmy się w najlepsze z naszych nagrań a dokładniej z powycinanych wpadek i zlepionych razem. Taki prezent od menadżera na rocznice powstania zespoły. Gdy rozległ się dzwonek do drzwi
-Spodziewacie się kogoś
Rozejrzałem się po wszystkich, pokiwali tylko głowami by mi zaprzeczyć.
-Dobra tym razem ja pójdę
Jae Jin podniósł się by otworzyć. Po chwili usłyszeliśmy jak specjalnie głośno się wita.
-Witaj Seul nie spodziewałem się akurat Ciebie!
Hong Ki spojrzał wymownie na Min Ji która bez słowa wstała i poszła na górę.
-Cześć wam! Przyszłam się przywitać z nowymi sąsiadami. Proszę to dla was
Wręczyła nam wielki koszyk ciastek a my patrzyliśmy na nią nie wiedząc co powiedzieć.
-A gdzie dokładnie mieszkasz?
-W tamtym domu na przeciwko. Udało mi się namówić rodziców by się tu przenieść.
-Nawet nie wiedzieliśmy, że dom był na sprzedaż.
-Bo nie był ale tatuś przekonał właścicieli i teraz mogę być bliżej mojego Hong Kiego. A właśnie jesteście sami? Bo widziałam damskie buty przy drzwiach.
No co za łajza z niej...musiałem szybo coś wymyślić bo przecież nie może wiedzieć, że to Min Ji, nie  było jej w szkole a tu by była nie mieszkając z nami?
-To mojej dziewczyny NaNy ale musiała pójść na górę odebrać telefon.
-Aha
była tym najwyraźniej mocno rozczarowana.
-No nic mam nadzieję, że teraz będziemy widywali się częściej zwłaszcza z Tobą Hong Ki, trzymajcie się.
I na całe szczęście sobie poszła.
-Min Ji możesz już zejść.
Dziewczyna wróciła wkurzona, wiec musiała wszystko słyszeć.
-Jak ja jej nie znoszę
Nie dziwie jej się ani trochę
-Ale Min Ji o co CI chodzi? Chciała być miła i się przywitać.
-Hong Ki ona robi mi zawsze na złość i za wszelką cenę próbuję mnie upokorzyć mając nadzieję, że w ten sposób będzie miała Ciebie.
-Odnosisz takie wrażenie tylko dlatego, że jesteś zazdrosna.
-Wrażenie powiadasz. Podoba Ci się nasz nowy pokój? To mam nadzieję, że już się nim nacieszyłeś bo dziś tam nie śpisz!
Wkurzona jeszcze bardziej wstała i z łzami w oczach pobiegła na górę.
Hong Ki popatrzył na nas zdziwiony  a mi się w kieszeni aż nóż otwierał.
Miałem już mu coś powiedzieć ale na całe szczęście odezwał się Seung Hyun
-Hong Ki ona nie przesadza. Seul na każdym kroku chce jej dopiec a przy okazji już niemal planuje wasz ślub a Ty jesteś jedyną osobą która tego nie zauważa i jej na to pozwala. Wiec nie dziw się Min Ji, że tak reaguje. Po za tym dom o którym mówiła Seul jest tuż na przeciwko z idealnym widokiem na nasz dom a zwłaszcza taras przy waszym pokoju.
Hong Ki popatrzył na nas szukając potwierdzenia.
-Mówi jedynie prawdę. Wiec idź na górę.
Nawet nie zauważyłem kiedy wstawał jak już był na schodach i bieg do swojej dziewczyny.

 na tym zdjęciu jakoś tak wygląda jak nie on :)
Ponieważ już udało mi się tu napisać to mam do Was pytanie.
Nie ukrywam, że opowiadanie niedługo dobiega końca (przynajmniej tak od początku planowałam wiec nawet na ciąg dalszy pomysłu brak) i teraz pytanie do was
Czy po tym jak już je skończę chcecie by po prostu już nic się tu nie pojawiało czy może opowiadanie o jakimś innym członku zespołu, lub jakieś krótkie opowiadanie kilku/jedno rozdziałowe albo kontynuacja tego jak już jakiś pomysł się narodzi?
Co byście chciały zobaczyć i w jakiej formie pod tym adresem napiszcie mi.
Będę bardzo wdzięczna za tą pomoc :)

23 grudnia 2013

46...Niespodzianka

Przywiozłem Min Hwana do domu, chciałem się umyć i przebrać po czym wrócić do Min Ji . W domu było jakoś dziwnie nie umiem ocenić o co chodziło ale coś mi nie pasowało. IU już czekała niemal w drzwiach tak samo jak Jong Hun. Dziewczyna przejęła perkusistę i zabrała go do pokoju.
-Co tu tak pusto?
-Wszyscy korzystają z chwili wolnego i gdzieś wybyli.
-No dobra to też zaraz jadę.

[Jong Hun]
Było mi głupio tak kłamać ale co miałem powiedzieć, ze wszyscy siedzą na górze i czekają aż pojedziesz by wrócić do pracy?

Gdy tylko Hong Ki wyszedł wróciłem na górę wrócić do pracy. Teraz straciliśmy osobę do pomocy ale i tak musieliśmy dać rade przez te 4 dni które nam pozostały. Na szczęście Min Ji z dnia na dzień czuła się coraz lepiej ale niestety też to oznaczało, że mamy mało czasu. Przez co musieliśmy zrezygnować z imitacji nieba na suficie i pozostać przy standardowym białym. Jae JIn był z tego powodu nieco zasmucony ale co poradzić czas na gonił.
-A tak bardzo chciałem zobaczyć jak to wyjdzie..
-Obiecuje Ci, że pierwsze dziecko jakie pojawi się w zespole otrzyma takie niebo od nas.
-Czy my o czymś nie wiemy?
Teraz wszyscy patrzyli na mnie i NaNe
-Nawet o tym nie myślcie, jak już coś to nie my będziemy pierwsi
-Skąd ta pewność?
-Wracajcie do pracy!
-Ale musimy zaczekać, aż Aya i Seung Hyun skończyął  odklejać gwiazdki.
-Ale już wszystkie możecie brać się za sprzątanie.
Muszę przyznać, że efekt wyszedł świetny. Na ciemno czerwonej ścianie znajdowały się gwiazdki różnej wielkości w kolorze reszty ścian.
-No dobra to dziś sprzątamy i odklejamy taśmę z podłogi i sufitu a jutro zaczynamy skręcać meble.

Byliśmy wykończeni całym tygodniem ale przy okazji świetnie się przy tym bawiliśmy. Z piwnicy przynieśliśmy trochę rzeczy Min Ji i połączyliśmy je z rzeczami wokalisty. Jakimś cudem wszystko ze sobą współgrało. Teraz już tylko dziewczyny kończyły układać rzeczy i czekaliśmy na przyjazd właścicieli pokoju.

Po skończonej robocie rozsiedliśmy się zadowoleni na kanapie i czekaliśmy ciekawi reakcji.

[Min Ji]
W końcu mogłam wrócić do domu. Nie nawiedziłam szpitali. Razem z Hong Kim wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do domu. W środku był tylko Jong Hun cała reszta gdzieś wyparowała. Przywitałam się z nim i chciałam się przebrać. Otworzyliśmy razem z wokalistą drzwi do naszego pokoju i nas zatkało. Był pusty... stały tylko meble ale bez naszych rzeczy. Hong Ki był tak zaskoczony, że nie wiedział czy ma być zły czy się śmiać.
-Gdzie są nasze rzeczy?
-W waszym pokoju.
Jong Hun odpowiedział to z takim spokojem jakby one tam faktycznie były.
-Ale tu nic nie ma.
-Przecież mówię wam, że w waszym pokoju to co usilnie idziesz do gościnnego.
Nie było nas tu tydzień znaczy mnie Hong Ki co jakiś czas tu wpadał a tu co? Nic nie rozumieliśmy.
-Ale tu jest nasz pokój.
-Już nie
-O czym Ty mówisz?
 Zaczął się z nas śmiać, a my staliśmy zdziwieni i nie wiedzieliśmy  co mamy zrobić.
-Już tak nie stójcie tylko chodźcie.
Podniósł się i ruszył w kierunku schodów. Hong Ki wziął mnie na ręce ponieważ zakręciło mi się w głowie. I w ten sposób weszliśmy na ostatnie piętro. Jong Hun otworzył drzwi do pokoju, a nas zatkało. Byli tam wszyscy nasi znajomi, ale to nic pokój był prześlicznie urządzony i znajdowały się tam nasze rzeczy. Wielkie okrągłe łóżko stało przy ścianie całej pokrytej gwiazdkami, a nie z góry spływał biały baldachim z przymocowanymi lampkami w kształcie gwiazdek. Wielki telewizor wisiał na przeciwko. Znalazła się tu nawet moja stara toaletka do której miałam sentyment łącznie ze zdjęciami które zawsze na niej wisiały. Podeszłam do nich i przejechałam ręką po zdjęciu brata, mimowolnie z oczu pociekły mi łzy. Aya od razu podeszła
-Przepraszam, nie pomyślałam
-Nie, nie, dziękuje wam bardzo.
-Ale skąd wy na to wzięliście pieniądze?
Hong Ki zaczął znowu myśleć realistycznie
-Ojciec Min Ji co miesiąc przelewa mi pieniądze za wynajem jej pokoju i uparł się, że chociaż tyle musi zrobić więc stwierdziłem, że będę odkładał te pieniądze i zrobię coś dla was za nie.
-Jesteś geniuszem.
Hong Ki rzucił się liderowi na szyję.

[Jong Hun]
Miło było patrzeć na zaskoczenie i radość przyjaciół. Aya właśnie pokazywała przyjaciółce widok z tarasu a Hong Ki nie chciał się ode mnie odkleić.
-Za chwilę dziewczyny będą zazdrosne.   Odklej się już, jeszcze jedną rzecz musicie zobaczyć.
Otworzyłem drzwi znajdujące się w pokoju.
-Tu jest wasza garderoba, musicie się jakoś pogodzić i zmieścić w jednej.
-Jesteście niesamowici!


Obiecuje, że w końcu znajdzie się tu coś dłuższego i na obietnicach się kończy..
Przepraszam was za to ale po prostu czasu nie mam zupełnie, może uda mi się coś po świętach..no zobaczymy.

A teraz chce wam życzyć wesołych i rodzinnych świąt :*


12 listopada 2013

45..mały remont

Do domu dotarliśmy dopiero około 9 rano. Jedyne o czym myślałem to by zobaczyć Min Ji. W salonie na kanapie leżał Min Hwan który nie wyglądał najlepiej. Nie rozumiem jak kariera może być przekładana nad zdrowie. Po cichu wszedłem do swojego pokoju, Min Ji spała. Była blada, widać było, że męczy ją wysoka gorączka. Drzwi się uchyliły.
-Pozwól na chwilę.
Był to Jong Hun. Wyszedłem za nim.
-Nie ma sensu dłużej czekać. Pomogę Min Hwanowi wejść do samochodu, a Ty weź Min Ji i jedziemy do szpitala.
W samochodzie zadzwoniłem do lekarza Min Ji by pozwolił nam wejść tylnym wejściem i nie robić niepotrzebnego zamieszenia.

Przy drzwiach czekał już lekarz z pielęgniarka. Min Hwana posadziliśmy na wózku co by nie musiał kuśtykać przez korytarz, a niemal przelewającą się przez ręce dziewczynę zaniosłem do wskazanej sali.
-Jong Hun jesteś wykończony, wracaj do domu a ja zostanę.
-Jesteś pewien?
-Jasne, dzięki, że nas przywiozłeś.
W sąsiednich salach leżały bliskie mi osoby i obie właśnie badał lekarz a ja jak na szpilkach siedziałem na korytarzu mając nadzieję, że nikt mnie tu nie rozpozna a nawet jeśli to okaże nieco szacunku. Pierwszy wyszedł w dość młodym wieku lekarz z pokoju Min Hwana.
-Proszę się nie martwić Pana przyjaciel ma się dobrze. Kostkę jak wiadomo ma skręcona a do tego ma początki zapalenia oskrzeli więc zatrzymamy go na jakieś 3 dni i powinno być w porządku.
-Dziękuje bardzo.
Chociaż trochę mi ulżyło. Nie musiałem długo czekać by i pokój Min Ji opuścił doktor.
-Ma zapalenie płuc, nie jest poważne ale muszę ją tu zatrzymać na jakiś tydzień wstępnie. Na razie śpi ale możesz do niej iść.
-Dziękuje bardzo.
Zanim poszedłem do dziewczyny zadzwoniłem do chłopaków by ich o wszystkim poinformować.

[Jong Hun]
-Właśnie dzwonił Hong Ki
-I co?
-Min Hwan ma zapalenie oskrzeli i wróci za jakieś 3 dni a Min Ji ma zapalenie płuc i będzie s powrotem za jakiś tydzień.
Na twarzach pozostałych dało się zauważyć ulgę.
-Wiem, że jesteście zmęczeni ale mam do was pewną prośbę i propozycję jednocześnie.
-Co jest?
-Hong Ki dostał pokój na dole ze względu na swój stan zdrowia, do tego jest najmniejszy. Wiem, ze mają dwa ale jednak były przeznaczone na gościnne i jak ktoś przyjeżdża to się robi problem. I na pewno oni czują pewien dyskomfort, że cały ktoś chodzi im pod drzwiami.
-Do czego zmierzasz?
-Na samej górze jest jeden pokój ten z tarasem na dachu z którego nikt nie korzysta. Min Ji wróci najwcześniej za tydzień więc i Hong Ki do tego czasu nie będzie w domu i pomyślałem, że moglibyśmy im urządzić tam.
-Jesteś najlepszym liderem! Zadzwonię do dziewczyn  na pewno będą chciały pomóc.
Entuzjazm Seung Hyuna była tak wielki, że czekałem już tylko aż rzuci mi się na szyję.
-To zbieramy ekipę i ruszamy na zakupy.
Raptem zmęczenie opuściło Jae Jina

[Hong Ki]
Chwile temu wróciłem od Min Hwana ponieważ właśnie zasną jednak trzeba przyznać, że po lekach od razu wygląda lepiej. Co prawda Min Ji nadal spała ale usiadłem obok niej. Drzwi od pokoju się uchyliły i do środka wszedł lekarz.  
-Wciąż śpi?
-Tak.
-W takim razie pozwól ze mną na chwilę.
-Coś się stało?
-Nie spokojnie.
Ruszyłem za starszym mężczyzną prosto do jego kabinetu.
-Proszę usiądź.
Wskazał mi fotel pod ścianą.
-Wyglądasz na zmęczonego a wiem, że się stąd nie ruszysz nawet jak Cie o to poproszę. Więc napij się chociaż kawy i zjedź kawałek ciasta.
Postawił przede mną  filiżankę z gorącą kawą i talerzyk z ciastem.
-Bardzo dziękuje.
Usiadł na przeciwko mnie.
-Cieszę się gdy widzę, że wychodzi na prostą i ma ludzi którym na niej zależy.
zaskoczył mnie nieco tym.
-Bałem się, że się zmarnuje, zupełnie zejdzie na złą drogę ale wiedziałem, że gdy powiadomię odpowiednie osoby to wyrządzą jej jeszcze większa krzywdę.
-Proszę być spokojnym zaopiekuje się nią.
-Chociaż nie jestem jej rodziną to dziękuję Ci bardzo

[Seung Hyun]
Tak jak myślałem dziewczyny przyłączyły się do nas więc ruszyliśmy na wielkie zakupy.
Weszliśmy do największego sklepu w okolicy.
-Pierwszy cel farby!
Jae Jin ruszył przed siebie wskazując drogę innym. Było tam tyle kolorów, że stanęliśmy jak wryci przed paletą barw.
-Zróbmy ciemno czerwoną ścianę za łóżkiem.
Aya wskazała na konkretny odcień.
-A reszta kremowa? Czy może żółta?
-Ten będzie dobry jest pomiędzy
Na Na ucieszyła się
-Za to sufit jasno błękitny w białe chmury
Jae Jin jesteś geniuszem.
-No to farby zatwierdzone, droga wycieczko proszę dalej. 
Kolejne były łóżka
-Koniecznie okrągłe a nad nim baldachim z przyczepionymi wiszącymi gwiazdkami. 
I Yoona miała już swoją propozycję którą wszyscy zgodnie przyjęli.
-No dobra już prawie koniec i wracamy do domu.



Wiedziałam, że tak będzie. Skumulowały mi się kolosy tak, że na nic nie mam czasu nawet poważnie kompletnie na nic nawet jak ze znajomymi się widzę czy chłopakiem to jedynie się uczymy masakra jakaś :/ A mnie wzięło na  pisanie a jak miałam więcej czasu to jakoś nie szło. W każdym razie w końcu jest mam nadzieję, że następny raz nadejdzie szybciej chociaż z czasem to tragedia...ale obiecuję, że opowiadanie dociągnę do końca nie zależnie ile mi to zajmie :)

26 września 2013

44...Szybszy powród do domu..

Otworzyłem niechętnie oczy, musiałem już wstawać a tak bardzo nie miałem na to ochoty. Kiedy Min Ji spała trzymając na mnie głowę czułem się tak cudownie jednak mus to mus i wstać musiałem. Delikatnie przełożyłem ją na poduszkę. Po szybkim prysznicu byłem już gotowy do wyjścia, pocałowałem śpiącą dziewczynę w czoło i mogłem wychodzić. Chwila...moment coś jest nie tak. Przyłożyłem do jej czoła rękę, tak jak myślałem miała nieznacznie cieplejsze niż powinna. Więc czeka mnie jeszcze mała wycieczka do pokoju Min Hwana którego Jong Hun na 100% zaopatrzył w tonę najróżniejszych leków. Zapukałem do drzwi które dopiero po jakiś 5 minutach zastały mi otworzone. Min Hwan wyglądał jakby zobaczył ducha..
-Coś się stało?
-Coś Ty taki wystraszony?
-Nie, nie przeziębiłem się trochę. A co Cię sprowadza? Nie jestem jeszcze zapóźniony.
-Min Ji też się chyba właśnie wczoraj przeziębiła masz coś?
-Jasne wejdź i poczekaj chwilę.
W pokoju było słychać prysznic dobiegający za drzwi co oznaczało, że Jong Hun musiał nieco zaspać. Min Hwan kulejąc podszedł do szafki przy swoim łóżku i podał mi cały koszyk najróżniejszych leków.
-Wisz jaki jest nasz lider, nieco przesadził ale na pewno Min Ji znajdzie tu coś dla siebie.
-Dzięki, to zaraz się widzimy na dole.
Wróciłem do swojego pokoju i postawiłem koszyk obok łóżka zostawiając przy nim karteczkę i wyszedłem by nie obudzić dziewczyny.

[Min Ji]
Gdy się obudziłam Hong Kiego już nie było ale co się dziwić skoro było już parę minut po 13. Było mi strasznie zimno i bolała mnie głowa. Wzięłam karteczkę pozostawianą na szafce nocnej

"Rano wydawało mi się, że masz gorączkę więc przyniosłem Ci jakieś lekarstwa. Wybierz coś odpowiedniego dla siebie. Przyjadę po Ciebie około 15
                                                                                         Hong Ki"

Jaki on jest kochany. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wstałam by wziąć gorący prysznic. Po ubraniu się w gruby sweter i zrobieniu makijażu zamówiłam sobie śniadanie a raczej śniadanio-obiad. Dopiero po zjedzeniu czegokolwiek zajrzałam to koszyczka z lekami i wybrałam coś co wydawało mi się najodpowiedniejsze.

Do pokoju wpadł Hong Ki.
-Jak się czujesz?
-Dobrze
Posłałam mu jak najszczerszy uśmiech by w to uwierzył.
-W takim razie jedziemy
-Tak jest...prowadź
Roześmiał się i ponownie wcisnął na nos okulary przeciwsłoneczne których tak bardzo nie lubiłam gdyż zasłaniały mu pół twarzy. Jakimiś magicznymi i dziwnymi przejściami dla personelu udało nam się wyjść z hotelu niezauważalnie prosto do samochodu gdzie był cały zespół.

W garderobie zajęłam miejsce na kanapie i bacznie się przyglądałam przygotowaniom do koncertu. Zawsze jestem pod wrażeniem szybkości i dokładności stylistek Najlepszy efekt było widać u Min Hwana który był dość blady i miał zapuchnięte oczy od kataru.

-No to na razie mamy przerwę. Idę do sklepu kupić wam coś?
Było to fryzjerka chłopaków.
-Nie dzięki.
Przesympatyczna dziewczyna opuściła pomieszczenie.
-Twoja cera wygląda dziś strasznie, jesteś chora?
-Przeziębiłam się nieco.
-Siadaj zaraz Cię umaluje tak by nie było nic widać.
Z chęcią zmieniłam miejsce w końcu kto by się nie oddał w ręce specjalistki.
-Tak w ogóle to jestem Yumiko
-Min Ji
Uśmiechnęła się
-Hong Ki często o Tobie wspomina, jestem tu tylko na stażu więc tylko czasem jeżdżę z zespołem ale chciałam Cię poznać.
-Nie wierz we wszystko co on mówi.
Dokończyła zmywać mu makijaż.
- Wow miał racje jesteś na prawdę śliczna
Lekko się zarumieniłam
-Dziękuję.

[Hong Ki]

Mimo pewnych utrudnień w postaci skręconej nogi i przeziębienia Min Hwana to był jeden z lepszych koncertów. Wykończeniu w końcu wróciliśmy do garderoby by doprowadzić się ponownie to jako takiego wyglądu i spotkać się z fanami i reporterami.  Min Ji spała na kanapie pod grubym kocem. Miała jeszcze większą temperaturę z resztą Min Hwan też nie wyglądał za dobrze. Oboje musieli trafić do lekarza. Akurat w samą porę przyszedł menadżer.
-Musimy ich zawieźć do lekarza.
-Ty tu zostajesz. I przemyśl to jeśli teraz nimi pojedziemy nie wrócą do Seulu więc chyba lepiej by tam poszli.
-W takim razie wracajmy
-Hong Ki nie ma mowy. Musicie zostać.
-Nie widzi Pan w jakim jest ona stanie? Min Hwan też czuję się coraz gorzej.
-Dlatego przywiozłem dwa bilety powrotne dla nich. Nikt się nie spodziewa, że już wróci ktokolwiek więc nie napotkają problemów. A reszta wróci zgodnie z planami.
Wręczył bilety Min Hwanowi.
-Z lotniska jedźcie prosto do domu i czekajcie na nas. Lepiej, żeby nic nie wyciekło do prasy.
-Dobrze'
niepewnie przytaknął i zaczął zbierać rzeczy. Byłem zły i to bardzo ale nie mogę się sprzeciwić i tak jestem w nie najlepszej sytuacji więc nie mogę negocjować.

[Min Hwan]

Dopiero w samolocie gdy przyjrzałem się Min Ji zrozumiałem o co chodziło Hong Kiemu. Pod precyzyjnym makijażem ukrywała się biała niemal przezroczysta cera, prawie nieobecny wzrok był przyćmiony długimi czarnymi rzęsami, a popękane usta przykryte pod grubą warstwą błyszczyka. Było trzeba się na prawdę dobrze przyjrzeć by to dostrzec.
-Przed nami długi lot więc się prześpij.
Kiwnęła na potwierdzenie głową.

Zaraz po powrocie do domu Min Ji położyła się do łóżka a ja zadzwoniłem do mamy. Szybko wyjaśniłem jej o co chodzi i poprosiłem o pomoc.
-Kochanie nie mogę teraz przyjechać. Ale zrób jej kompres na gorączkę włącz w pokoju nawilżacz powietrza i daj jakieś leki przeciwgorączkowe i powinno być dobrze. Sam też coś weź bo nie najlepiej brzmisz.
-Dobrze, dziękuje.
-Zadzwoń jutro i powiedź co i jak.
-Nie martw się tylko.


Seung Hyun: Co ja tutaj właściwie robię?  No nic potupie noga może nikt nie zauważy.
Jae Jin: Jest dobrze, nikt nie bierze nas za dziwnych.
Min Hwan: O hej, nie ja wcale nie jestem z nim (i ma fajne buty)
Hong Ki: Jestem bardzo niskim zboczeńcem ale pokażę, że jest ok i może pomyślą, że jestem z nimi
Jong Hun: O nie mój palec..chyba się zadrapałem!

Seung Hyun: Nadal nie wiem co tu robię ale chyba się wpasowałem w otoczenie
Jae Jin, Min Hwan: Witajcie, już wszystko w porządku
Hong Ki: będę oryginalny, a spodnie zabrałem gimnazjaliście i jest świetnie
Jong Hun: Jest dobrze to była tylko nitka nie wykrwawiam się

To tak odnośnie tych zdjęć właśnie to pomyślałam gdy tylko je zobaczyłam. A co do wpisu no cóż miał się pojawić już dawno ale zawsze coś wypadało...przez wakacje miałam pisać więcej a wyszło, że praktycznie nic się nie pojawiało...ale pewnie gdy czasu prawie mieć nie będę to za to chęci i pomysłów będę miała sporo jak zawsze :)



27 sierpnia 2013

43..wyjazd

Byłam strasznie podekscytowana już za chwile mieliśmy jechać na lotnisko. Wcześniej nie miała okazji wyjeżdżać tak daleko, dopiero gdy poznałam chłopaków mam możliwość zobaczenia kawałka świata.
-Już na pewno wszystko macie? Pamiętajcie, że jest tam chłodniej niż tutaj.
Jong Hun po raz kolejny musiał się upewnić czy aby na pewno wszystko mamy co mogło by nam się przydać w każdych możliwych i nie możliwych sytuacjach.
-Tak, możemy jechać.
Brakowało   jedynie dziewczyn ale niestety to nie od nich zależało czy mogą jechać czy nie.

Lot był tak długi, że wszyscy zdążyliśmy się wyspać a już zwłaszcza ja z Min Hwanem gdyż zasnęliśmy podobno 5 min po wystartowaniu a obudziliśmy się dopiero podczas lądowania. Gdy tylko wyszliśmy z lotniska przywitał nas chłodny wiatr, Hong Ki od razu przysunął się do mnie obejmując mnie ramieniem.
-Najpierw jedziemy zobaczyć scenę a dopiero potem do hotelu.
-Dobrze
Cała piątka się zgodziła ale jak mogli by się sprzeciwić menadżerowi. I tym o to sposobem już po chwili znaleźliśmy się pod wielką halą gdzie miał odbyć się już jutro koncert.
W środku nie było aż tyle miejsca jak się początkowo wydawało, te koreańskie był znacznie większe no ale i fanów na pewno więcej.
Zespół pochodził po scenie, poskakali i wprowadzili pewne uwagi co do rozmieszczenia niektórych rzeczy. Niby takie niewielki rzeczy a zeszło prawie 3 godziny.
-Ochrona już czeka przed hotelem co byście mogli bezpiecznie wejść więc możemy już jechać.

Pod hotelem czekała grupka dziewczyn z plakatami chłopaków i wykrzykiwały  nazwę zespołu. wzdłuż nich stali dobrze zbudowani mężczyźni ubrani na czarno. Jednak to nie przeszkadzało chłopakom w rozdaniu kilku autografów.
-Macie tu klucze do pokoi, tam znajdują się tyle drzwi jakbyście chcieli wyjść na chwile. Jutro widzimy się tutaj o 11.15. Uważajcie i nie sprawcie kłopotów.
-Dziękujemy
W końcu mogliśmy rozejść się po pokojach jedna trwało to tylko chwilę. Zanieśliśmy rzeczy i wszyscy jak zawsze zebraliśmy się w pokoju lidera i zamówiliśmy jedzenie.
-Idziemy się przejść?
-Min Hwan zgłupiałeś? Jesteśmy wykończeni.
Perkusista zrobił oczy jak kot ze Shreka.
-Ja z chęcią z Tobą się przejdę
Popatrzył na Hong Kiego jakby czekał na jego pozwolenie
-Idźcie tylko się nie zgubcie bo nie wiem jak was tu znajdziemy.
-Spokojnie nie odejdziemy daleko.
Poszliśmy po kurki i ruszyliśmy na podbój miasta. Cieszyłam się z tego spaceru bo już dawno nie miałam okazji przebywać jedynie z Min Hwanem.
-To w którą stronę idziemy?
-Hmm
Rozejrzał się w prawo i lewo, chwile pomyślał
-Tam
wskazał na ścieszke po lewej stronie . Nie musieliśmy iść długo by dojść nad wodę.
-Idealny wybór.
-Chodź
Pociągnął mnie za rękę w stronę drewnianego pomostu
-Jesteś pewien?
-A co niby może się stać? Zobacz jaki ładny widok
Miał racje, widok był piękny a reszta niech żałuje, że wolała iść spać.
-Może zejdźmy już ten pomost wydaje dziwne dźwięki.
-Daj spokój
I poszedł dalej. Deska pod nogą Min Hwana złamała się i ten wpadł do wody.
-Min Hwan!
Momentalnie sobie przypomniałam jak kiedyś się topiłam i brat mnie wyciągał z wody. Szybko zdjęłam kurtkę i rzuciłam na ziemię po czym wskoczyłam do lodowatej wody. Wyciągniecie go na brzeg nie było łatwe, ważył więcej niż ja a do tego był nieprzytomny więc było jeszcze trudniej. Jak dobrze, że w szkole odbył się kurs pierwszej pomocy. Już po chwili otworzył oczy.
-Zdejmij te mokre ubrania!
Pomogłam mu i poszłam po swoją kurtkę. na całe szczęście telefon był właśnie w niej więc się nie zalał i mogłam zadzwonić do Hong Kiego. Nawet nie miałam pojęcia pod jaki numer bym mogła zadzwonić tu by wezwać pomoc. Nic zupełną pustkę miałam w głowie. Nakryłam kurtką chłopaka i kazałam mu się więcej nie ruszać tak jakby jednak miał jakieś obrażenia. Wybrałam numer Hong Kiego, po 3 sygnałach odebrał.
-Co się stało?
-Min Hwan wpadł do wody chodźcie tu szybko. Za hotelem skręcie w lewo i cały czas prosto.

-Wytrzymaj jeszcze chwilę zaraz tu przyjdzie reszta.
Cały czas się dusił od wody. Po 10 minutach byli już wszyscy łącznie z menadżerem. Owinęli perkusistę kocem i na wszelki wypadek wezwali karetkę która zjawiła się tak szybko, że byłam w szoku. Siedziałam z boku i obserwowałam wszystko
-Uzyskał odpowiednią pomoc na samym początku więc przypuszczamy, że nic się nie stało ale zabierzemy go na badania
-Proszę się nim zająć
Jong Hun pojechał razem z menadżerem do szpitala.
-A Tobie nic nie jest?
Hong Ki nałożył na mnie swoją bluzę.
-Nie, wszystko w porządku.
-Wracajmy do hotelu bo się rozchorujesz.
-Myślisz, że nic mu nie będzie?
-Jestem tego pewny więc się nie przejmuj A teraz weź ciepłą kąpiel i kładź się bo jesteś przemarznięta.

Po gorącej kąpieli wcisnęłam na siebie spodnie dresowe i grubą bluzę i wróciłam do pokoju w którym siedział Jong Hun.
-Co ty tu robisz?
-Wróciliśmy ze szpitala właśnie i przyszedłem wam powiedzieć, że Mi Hwan ma jedynie skręconą kostkę i nic mu nie będzie więc jest już w swoim pokoju.
Ulżyło mi i to bardzo. Teraz już mogłam spokojnie położyć się spać.



Z dnia na dzień tylko przekładałam napisanie tego ale w końcu jest :)

26 lipca 2013

42...muszelka

Gdy się obudziłam Hong Ki w najlepsze jeszcze spał. Ale co się dziwić cały zespół musi odespać. Po cichu wstała i się ubrałam. W kuchni siedziała Yoona popijając gorącą herbatę.
-Przepraszam, że tak sama się żądze tutaj.
-Daj spokój czuj się jak u siebie.
Poszłam w jej ślady i również zaparzyłam sobie herbatę.
-Może wyjdziemy na taras?
-Pewnie
Właśnie zaczęłam jej zazdrościć była zupełnie bez makijażu a i tak wyglądała idealnie nie to co ja czy nawet Aya. Usiadłyśmy przy drewnianym stoliku.
-Trochę mnie zaskoczyło, że jesteś. Nie zrozum mnie źle.
-Spokojnie nie rozumiem źle. Sama się dziwę
-Opowiadaj
-Rozmawialiśmy całą noc
-Iii?
-Postanowiliśmy spróbować być razem
-Tak się cieszę!
Przytuliłam przyjaciółkę teraz już byliśmy jak jedna wielka rodzina. Gdy skończyła nam się herbata postanowiłyśmy zrobić śniadanie dla wszystkich co okazało się niezłym wyczynem ponieważ śniadanie dla 10 osób to jednak coś.

[Hong Ki]
-Chodźmy z Jolie na spacer.
Lekko zdenerwowany zaproponowałem Min Ji spacer. Ale nie mogę wiecznie tego odkładać i bać się niczym dzieciak, w końcu jesteśmy już dorosłymi ludźmi a to co nas łączy jest poważne.
-Jasne chodźmy.
Niby dziewczyn już u nas nie było ale i tak chciałem by było bardziej prywatnie co możne wydawać się śmieszne zwłaszcza, że będziemy w miejscu publicznym.
-Coś się stało? Jakiś zdenerwowany jesteś dziś.
-Nie, nic spokojnie
Uspokajać to ja powinienem samego siebie a nie ją ale mniejsza z tym. Szliśmy w stronę parku tego co zwykle nic nadzwyczajnego jednak dziś wszystko wydawało mi się jakieś inne.
-Może usiądziemy?
Wskazałem na ławkę przy małym stawie. Min Ji pokiwała tylko głową i usiadła, a ja tuż obok niej. Włożyłem rękę do kieszeni by wymacać niewielkie pudełeczko.
 -Robię to pierwszy raz więc się trochę denerwuje.
Popatrzyłem w jej ciemno brązowe oczy, zupełnie nie miała pojęcia o co mi chodzi.
-Hong Ki co masz na myśli?
-Wiesz, że traktuję Cię bardzo poważnie i chciałbym aby wszyscy od razu wiedzieli, że jesteśmy razem.
-Do czego zmierzasz?
Wyjąłem  małe pudełeczko zrobione z muszelki i podałem dziewczynie.
-Co to?
-Otwórz. Noszę to już od dawna.
Ostrożnie otworzyła pudełko i jej oczom ukazały się pierścionki dla par.
-Hong Ki...
-To głupie przepraszam. Nie musisz go nosić.
-żartujesz? jest śliczny, oczywiście, że chce go nosić.  
Cieszyłem się właśnie jak małe dziecko. Tyle się wahałem czy się jej spodoba, czy się nie wygłupie.
-To mam jeszcze jedną rzecz?
-Co takiego?
-Pojutrze mamy koncert w Norwegii, nigdy tam nie byliśmy więc to poważna sprawa. Menadżer nie zgodził się abyście wszystkie z nami leciały ale ponieważ mieszkasz z nami i wie już, że pozytywnie wpływasz na naszą pracę to się zgodził byś jutro poleciała z nami. 
-Poważnie? Tak się ciesze.
Labradorka zaczęła na nas szczekać.
-Chyba chce już wracać.
-Więc chodźmy.





6 lipca 2013

41...nareszcie w domu..

Otworzyłem niechętnie oczy chyba jako ostatni. Mimo, że spaliśmy na prawdę blisko siebie to jestem wyspany jak już dawno nie byłem. Popatrzyłem na resztę zespołu czekali aż coś powiem.
-Jako lider nakazuje nam jeszcze chwilę poleżeć jako, że to ostatni moment kiedy bez karnie możemy w ciszy odpoczywać.
A tak po prostu nie chciało mi się jeszcze ruszać. Jednak nie tylko ja każdy z nas był tej samej myśli. Dopiero po jakiejś godzinie zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy z namiotu. I tu był nasz niewielki błąd po za nim panował już istny chaos, ponieważ dziś mieliśmy wracać do domu to zjawiła się cala ekipa ludzi i aby na pewno nie ominąć żadnego drobiazgu.
-Zanim zaczniecie składać namiot i zbierać resztę rzeczy chciałbym abyście powiedzieli czego wam tu najbardziej brakowało i co wam się tu podobał.
To my mamy składać ten namiot?! No świetnie..
Popatrzyliśmy po sobie i zgodnie stwierdziliśmy, że najlepszą rzeczą tutaj jest spokój i czyste powietrze nie to co w dużym mieście. Na pierwszy ogień poszedł Hong Ki
-Najbardziej brakuje mi tu mojej dziewczyny i psa
Następnie Seung Hyun
-Co by nie powtarzać Hong Kiego to powiem, że moje łóżka
Min Hwan
-Hmm na pewno brakowało mi tego co reszcie ale również perkusji, była za duża by ją tu zabrać
Jae Jin
-Domowych posiłków robionych przez Jong Huna
I na końcu byłem ja
-Aż wstyd się przyznać ale telefonu i dostępu do internetu jako lider często z tego korzystam.
-Dziękuje wam już nie będziemy więcej przeszkadzać.
Popatrzyliśmy na namiot zastanawiając się z której strony do niego podejść.
-Jakiś namiot z nami nie wygra
W bojowym nastawieniu Hong Ki podszedł do niego w celu złożenia go w efekcie czego owszem coś tam udało mu się zrobić ale wylądował twarzą na nim.
-To było zamierzone, ja się tylko z nim żegnałem.
Nawet ekipa stojąca za nami zaczęła się śmiać. Po jakiś 2 godzinach w końcu udało nam się uporać z tym wielkim problemem a po kolejnych 2 spakowaliśmy wszystko i mogliśmy wracać. Koła naszego busu jeszcze dobrze nie zaczęły się kręcić jak już wszyscy spaliśmy.
-Jesteśmy już pod domem
Obudził nas głos kierowcy. Zabraliśmy wszystko i weszliśmy do domu.
-Gdzie Min Ji? Dziewczyn też nie ma?
-Może gdzieś wyszły?
Było podejrzanie cicho i czysto ale za to unosił się ładny zapach.
-Zastanowimy się nad tym później teraz zjedzmy coś normalnego. 
I w tym momencie nawet telefony stały się nie istotne liczyła się tylko kuchnia i nadzieją na to, że w lodówce jest coś po za światłem. Weszliśmy do kuchni i nas zatkało. Stół był pełen jedzenia a dziewczyny właśnie kończył ustawiać talerze. Kochane z nich istoty. Hong Ki nie wytrzymał i wziął Min Ji na ręce całując przy tym, nigdy tego nie robili przy nas ale widać trochę czasu bez siebie robi swoje. W ich ślady poszła reszta z wyjątkiem Jae Jina który był trochę zmieszany i nie wiedział właściwie jak się ma zachować. Jednak zapachy ze stołu były zbyt silne i to gorące witanie się szybko dobiegło końca. Jedyne co było teraz słychać to zachwalanie jedzenia które faktycznie było pyszne.
-Yoona czy moglibyśmy się przejść?
Jae Jin w końcu przerwał ciszę jaka panowała każdy miał wiele do powiedzenie ale nikt nie wiedział od czego tak właściwie zacząć.
-Jasne chodźmy
Jako kolejni opuścili nas Hong Ki i Min Ji pod pretekstem spaceru z Jolie, następnie Seung Hyun z Ayą aż w końcu po cichu wyszli też Min Hwan z IU. I tak szczerze nawet się cieszyłem ponieważ z Naną mieliśmy wiele do nadrobienia po tylu latach.


Przepraszam za tak długą przerwę ale kolokwia a później sesja mnie wykańczały i nie było czasu na nic.
Wiem, że jak po takiej przerwie to krótkie mi to wyszło ale zbierałam się do tego trochę i tak wyszło postaram się by kolejnym razem było coś dłuższego :)